Reklama

Reklama

- Nie spodziewałam się, że spotkam kiedyś na swojej drodze tylu życzliwych ludzi. Dzięki nim te święta, wraz z moimi dziećmi, spędzimy w naszym wyremontowanym domu - mówi wzruszona pani Katarzyna z Weryni.

Opublikowano: wt, 25 gru 2018 14:30
Autor:

- Nie spodziewałam się, że spotkam kiedyś na swojej drodze tylu życzliwych ludzi. Dzięki nim te święta, wraz z moimi dziećmi, spędzimy w naszym wyremontowanym domu - mówi wzruszona pani Katarzyna z Weryni. - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI 6 października 2017 roku. Tej daty pani Kasia nie będzie w stanie nigdy wymazać z pamięci. - Ciemna noc. Szalejący wokół wiatr i moja rodzina w morzu ognia. Tego dnia straciłam dom, mojego kochanego męża Zbigniewa, ojca moich dzieci - mówi, wracając myślami do tragicznych zdarzeń sprzed ponad roku.

 

 

Nie zostaliśmy sami 

Pani Kasia, wówczas w ciąży, wyskoczyła z dziećmi przez okno płonącego budynku. Pomógł im jej mąż, który następnie wrócił do domu, aby ratować dobytek ich wspólnego życia. Kilka dni później mężczyzna zmarł w szpitalu. - Ta tragedia była dla mnie ogromnym ciosem. Bez pomocy rodziny,  zarówno z mojej strony, jak i mojego zmarłego męża, chyba bym sobie nie poradziła - przyznaje mieszkanka Weryni. 

Pani Kasia podkreśla, że bardzo zaskoczyło ją to, jaką opieką, ona i jej dzieci, zostali otoczeni. - Pomagała nie tylko rodzina, ale i znajomi. Zawsze mogłam na nich liczyć, za co im serdecznie dziękuję. 

 

Wrócili do Weryni 

Kiedy o tragicznym pożarze i śmierci pana Zbigniewa dowiedzieli się mieszkańcy powiatu, pomoc zaczęła płynąć z różnych stron. Przez kilka tygodni pani Kasia, wraz z dziećmi, mieszkała u rodziców w Trzęsówce. W tym czasie, w dawnym przedszkolu w Weryni, przygotowywane było dla jej rodziny tymczasowe mieszkanie. 

- Dzięki panu burmistrzowi, radzie miejskiej oraz ośrodkowi pomocy społecznej, wróciliśmy do naszej miejscowości. Tu na miejscu czuliśmy się bardzo dobrze. Dzieci miały blisko do szkoły. W międzyczasie zaczęliśmy remontować dom, który uległ zniszczeniu podczas pożaru - mówi pani Kasia. 

 

To jest nasz dom

Do zrobienia było dużo. - Tak naprawdę zostały same mury. Było ciężko, ale udało się. Od pierwszego grudnia znów mieszkamy w swoim domu - cieszy się pani Kasia. 

Moja rozmówczyni przyznaje, że obawiała się tego, że po powrocie w to miejsce wrócą złe wspomnienia. - Koszmarów nie było. Mąż nad nami czuwa. Jest już dobrze, chociaż nigdy tak naprawdę idealnie już nie będzie, bo nie ma już jego... - mówi, zerkając na zdjęcie ustawione przy łóżku na szafce nocnej. - Może pomaga też to, że po remoncie układ pomieszczeń nieco się zmienił. Czasami mam wrażenie, że jestem w zupełnie innym budynku. Ale to jest nasz dom - dodaje.

 

Wdzięczna za pomoc

W trakcie rozmowy, pani Kasia, na rękach trzyma uroczego, niebieskookiego chłopca. To Bartek, który na świat przyszedł jedenaście miesięcy temu. " To dzieciątko wniesie do domu trochę radości" - tak pani Kasia mówiła podczas naszego ostatniego spotkania w grudniu 2017.  - Tak faktycznie jest. Nie myślę za dużo o tym, co było, bo nie mam na to czasu. Synowie uwielbiają swojego brata. Opiekują się nim. Bardzo mi pomagają. Jest dobrze - mówi z uśmiechem kobieta. 

Tegoroczną wigilię pani Kasia, wraz z dziećmi i najbliższą rodziną, spędzi w swoim domu w Weryni. - Tak by się nie stało, gdyby nie wsparcie wielu osób, którym chciałabym jeszcze raz bardzo podziękować. Ciężko wymienić wszystkich. Szczególnie dziękuję panu burmistrzowi i radzie miejskiej, gminnemu ośrodkowi pomocy społecznej, ks. Jarosławowi Depczyńskiemu i wszystkim księżom, i parafianom, którzy włączyli się w pomoc. Dziękuję panu Andrzejowi Nowakowi, Julianowi Draganowi, Emilowi Wilkowi, sołtysowi Zbigniewowi Pytlakowi i panu Stefanowi Batoremu oraz wszystkim firmom i każdemu z osobna - wylicza pani Kasia. - Nigdy nie zapomnę tego, co dla mnie zrobiliście. Codziennie was polecam Panu Bogu w moich modlitwach. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję - dodaje wzruszona kobieta.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.