Gdzie jest piłka? Gdzie jest bramka?!
Nasze Sokółki spędziły długie godziny w autokarze, pokonując trasę z Podkarpacia do Ostrowa Wielkopolskiego. Dotarły na miejsce z jednym, jasnym planem: zostawić serce na murawie i wrócić z tarczą. Niestety, na miejscu czekała na nie niespodzianka w postaci mgły tak gęstej, że sędzia spotkania miały poważny problem z dostrzeżeniem własnych gwizdków, nie mówiąc już o zawodniczkach biegających po drugiej stronie boiska. W takich okolicznościach arbiter musiał podjąć jedyną słuszną decyzję – mecz został odwołany. Istniało bowiem uzasadnione ryzyko, że napastniczki Sokoła zamiast do bramki Ostrovii, celowałyby w pobliskie drzewa, a bramkarki dwoiłyby się i troiły, broniąc strzałów widmo. Zdrowie i bezpieczeństwo dziewczyn wygrało ze sportową chęcią rywalizacji, choć potężny niedosyt na pewno pozostał.
Wycieczka krajoznawcza zamiast ligowego hitu
Szkoda przede wszystkim samych piłkarek Sokoła Kolbuszowa Dolna. Zamiast zaciętej walki o ligowe punkty w II lidze, dziewczyny zaliczyły po prostu bardzo długą, niedzielną wycieczkę krajoznawczą. Zamiast taktycznych rozegrań na trawie, w drodze powrotnej trzeba było poćwiczyć grę w "państwa-miasta", kalambury albo "bystre oczko" przez okno autobusu. Listopadowa aura w Polsce po raz kolejny pokazała swoją wyższość i bezlitośnie popsuła weekendowe plany obu ekip.
Czekając na słońce i nowy termin
Teraz drużynie Jakuba Ozimka pozostaje życzyć przede wszystkim bezpiecznego powrotu do bazy nad Nilem. Liczymy na to, że kiedy PZPN wyznaczy nowy termin tej zaległej potyczki, pogoda będzie już łaskawsza. A jedyne, co oślepi wtedy piłkarki Ostrovii, to genialna, piłkarska forma naszych Sokółek, a nie gęsta mgła!
Komentarze (0)