Zdecydowanym faworytem spotkania byli goście, którzy przed czternastą kolejką zajmowali czwarte miejsce w tabeli. Drużyna z Głowaczowej przyjechała jednak do Ostrów Tuszowskich osłabiona brakiem kilku czołowych zawodników. Za kartki pauzowali: Piotr Pyskaty, Bartosz Knych i Jakub Bielański. Florian dobrze wszedł w spotkanie, bo po trafieniu Szymona Misiaka objął prowadzenie. Chwilę potem prowadzenie mógł podwyższyć Kacper Kubiński, który po błędzie defensywy przyjezdnych wyszedł sam na sam z Krystianem Kosińskim. Młody pomocnik Floriana jednak przestrzelił. Swoje okazje mieli też gracze z Głowaczowej. W bramce Floriana dobrze bronił jednak Mateusz Parys, który zaliczył kilka udanych interwencji.
Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla podopiecznych Kamila Machnika. Dziewięć minut po przerwie bramkarza gospodarzy zaskoczył Grzegorz Ostaszewski, który strzałem z dystansu doprowadził do remisu. Chwilę potem Grzegorz Florek wjechał w pole karne i zagrał wzdłuż piątego metra. Piłka odbiła się od Sławomira Trojnackiego i LKS Głowaczowa była na prowadzeniu. Nic wtedy nie wskazywało, że w Ostrowach Tuszowskich będą jeszcze takie emocje.
W momencie, gdy wydawało się, że goście kontrolują mecz do remisu doprowadził rezerwowy w drużynie Floriana, Mikołaj Wrzesień. Chwilę potem do siatki trafił Kacper Kubiński, ale arbitrzy dopatrzyli się spalonego. Co się odwlecze to nie uciecze. Kilka minut później w kolejnym zamieszaniu podbramkowym pomocnik gospodarzy wpakował piłkę do siatki. Na tym emocje się jednak nie skończyły. Do odrabiania strat ruszyli gracze z Głowaczowej. Genialnie w bramce Floriana spisywał się Mateusz Parys, ale były golkiper Ostrovii Ostrowy Baranowskie skapitulował w 90. minucie, kiedy z najbliższej odległości pokonał go Grzegorz Florek. W doliczonym czasie gry obie drużyny zagrały o pełną pulę. Piłkę meczową miał Mikołaj Wrzesień, ale przegrał rywalizację z bramkarzem gości i mecz zakończył się remisem.
Na osobny akapit zasługuje człowiek, który w tym spotkaniu skradł piłkarzom część widowiska. Mecz sędziował Arkadiusz Kuczaj, a kibice doskonale wiedzą, że z tym arbitrem nigdy nic nie wiadomo – potrafi być surowy i formalny, ale akurat dzisiaj „wylosował się” ten Kuczaj w wersji showmana. Arbiter od pierwszego gwizdka postawił na pełen luz i humor. Bez przerwy dogadywał zawodnikom na murawie, rzucał z rękawa sucharami i z uśmiechem dyskutował z kibicami za linią boczną. To już kolejny mecz w jego karierze w takim rozrywkowym wydaniu i nie sposób o tym nie wspomnieć.
W ostatnim meczu rundy jesiennej zespół z Ostrów Tuszowskich zagra na wyjeździe z Brzostowianką Brzostek. Spotkanie to odbędzie się w sobotę, 14 listopada o 13:00.
Florian Ostrowy Tuszowskie – LKS Głowaczowa 3:3 (1:0)
Bramki: 1:0 Misiak 16, 1:1 Ostaszewski 54, 1:2 Trojnacki (samobójcza) 57, 2:2 Wrzesień 80, 3:2 Kubiński 84, 3:3 Florek 90.
Florian Ostrowy Tuszowskie: M. Parys – Trojnacki, Kołodziej, D. Parys, Kaczor – A. Komaniecki (80. Rżany), Furmanek (70. A. Łętocha), Misiak (60. Wrzesień), Kubiński, Sz. Komaniecki – Dziubek (50. S. Łętocha). Trener Bartłomiej Krzystyniak.
LKS Głowaczowa: Kosiński – Ziaja, Wiszyński, Ryng, Czerwiec (70. Jędrzejczyk), Bieniek, Kura, Ostaszewski, Kujawski, F. Bielański (40. Kołodziej), Florek. Trener Kamil Machnik.
Sędziował: Arkadiusz Kuczaj (Dębica).
Komentarze (0)