Końcówka sierpnia przyniosła to, na co wielu miłośników grzybobrania czekało od tygodni. W lasach zaczęły pojawiać się grzyby, a leśne parkingi i ścieżki coraz częściej zapełniają się osobami z koszykami.
Dla wielu mieszkańców Podkarpacia to początek jednego z najbardziej wyczekiwanych okresów w roku. Grzybobranie jest tu nie tylko sposobem na zdobycie składników do sosu, zupy czy suszenia na zimę. Dla części osób to niemal sport - kto pierwszy znajdzie dobre miejsce, kto wróci z pełniejszym koszykiem i, co równie ważne, kto zachowa swoją miejscówkę w tajemnicy.
w powiecie kolbuszowskim zainteresowanie grzybobraniem również rośnie. Otaczające miejscowości kompleksy leśne każdego roku przyciągają zarówno doświadczonych grzybiarzy, jak i osoby, które do lasu wybierają się okazjonalnie.
Jakich grzybów szukają grzybiarze?
W drugiej części lata i jesienią w polskich lasach można spotkać m.in. borowiki, podgrzybki, koźlarze, maślaki czy kurki. To właśnie dobrze znane gatunki najczęściej trafiają do koszyków.
O powodzeniu grzybobrania decyduje jednak wiele czynników. Znaczenie mają opady, temperatura, wilgotność gleby, rodzaj lasu, a nawet to, ile czasu minęło od deszczu. Dlatego sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej nawet w lasach oddalonych od siebie o kilka kilometrów.
Najlepsze miejsca grzybiarze tradycyjnie zachowują dla siebie. Pytanie „gdzie byłeś na grzybach?” nierzadko kończy się więc równie precyzyjną odpowiedzią jak „w lesie”.
Najważniejsza zasada: nie jesteś pewien? Nie zbieraj
Główny Inspektorat Sanitarny przypomina, aby zbierać wyłącznie grzyby, które potrafimy rozpoznać bez żadnych wątpliwości. Początkującym grzybiarzom zaleca skoncentrowanie się na gatunkach rurkowych, czyli mających pod kapeluszem strukturę przypominającą gąbkę. Ryzyko pomylenia ich z gatunkiem śmiertelnie trującym jest zdecydowanie mniejsze.
Szczególną ostrożność trzeba zachować przy młodych owocnikach. Nie mają one jeszcze wszystkich charakterystycznych cech, dlatego znacznie łatwiej pomylić gatunek jadalny z trującym. GIS zaleca również wykręcanie grzyba w całości z podłoża. Pozostawienie pełnego trzonu może mieć kluczowe znaczenie podczas późniejszego rozpoznawania gatunku.
Jak rozpoznać trującego grzyba? Nie ufaj domowym sposobom
Wokół rozpoznawania grzybów przez lata narosło wiele mitów. Nie istnieje jedna prosta metoda pozwalająca stwierdzić, że znaleziony okaz jest bezpieczny.
Nie można zakładać, że grzyb trujący musi mieć gorzki, piekący lub nieprzyjemny smak. Sanepid zwraca uwagę, że niektóre śmiertelnie trujące gatunki mogą mieć łagodny smak. Nie należy również ufać domowym „testom” z cebulą czy srebrną łyżeczką.
Nieprawdziwe jest również przekonanie, że wszystkie grzyby z blaszkami są trujące, a wszystkie z rurkami jadalne. Taki skrót myślowy może prowadzić do niebezpiecznych pomyłek.
Najbezpieczniejszym sposobem jest dokładna znajomość gatunku. Można korzystać z atlasów, a w przypadku wątpliwości zwrócić się do grzyboznawcy lub klasyfikatora grzybów w stacji sanitarno-epidemiologicznej. GIS wskazuje, że takie konsultacje pomagają ocenić, czy zebrane grzyby nadają się do spożycia.
Muchomor zielonawy. Pomyłka może być tragiczna
Jednym z najgroźniejszych grzybów występujących w Polsce jest muchomor zielonawy, powszechnie nazywany sromotnikowym. Szczególnie niebezpieczne jest to, że może zostać pomylony z gatunkami zbieranymi do jedzenia.
Nie należy również oczekiwać, że po zjedzeniu trującego grzyba organizm natychmiast da sygnał alarmowy. W zależności od toksyny objawy mogą wystąpić po kilku, a czasami dopiero po kilkunastu godzinach.
Do symptomów zatrucia należą m.in. nudności, wymioty, bóle brzucha i głowy oraz podwyższona temperatura. GIS podkreśla, że takich objawów po posiłku zawierającym grzyby nie wolno lekceważyć.
Co zrobić przy podejrzeniu zatrucia grzybami?
W przypadku wystąpienia niepokojących objawów po spożyciu grzybów należy jak najszybciej uzyskać pomoc medyczną. Można zadzwonić pod numer 112 lub 999 albo udać się do szpitala.
Jeśli tę samą potrawę jadło kilka osób, konsultacji medycznej powinny poddać się wszystkie, nawet jeżeli część z nich nie odczuwa jeszcze żadnych dolegliwości. GIS ostrzega również, aby osobie z objawami zatrucia nie podawać alkoholu ani mleka.
Koszyk zamiast reklamówki
Znaczenie ma nie tylko to, co zbieramy, ale również w czym przynosimy grzyby z lasu.
Najlepszy jest tradycyjny, przewiewny koszyk lub łubianka. Plastikowa reklamówka nie jest dobrym rozwiązaniem. Grzyby szybko się w niej zaparzają i psują, przez co nawet jadalne gatunki mogą później wywołać problemy żołądkowe.
Nie należy też zbierać owocników starych, przejrzałych, spleśniałych czy mocno nasiąkniętych wodą. Lepiej omijać grzyby rosnące bezpośrednio przy ruchliwych drogach czy w pobliżu zakładów przemysłowych, ponieważ mogą kumulować zanieczyszczenia i metale ciężkie.
Sezon dopiero nabiera rozpędu
Pojawienie się grzybów pod koniec sierpnia oznacza, że dla wielu mieszkańców Podkarpacia rozpoczyna się najbardziej wyczekiwana część sezonu. Jeśli pogoda będzie sprzyjać - pojawią się kolejne opady, a noce pozostaną odpowiednio ciepłe - następne tygodnie mogą przynieść jeszcze więcej okazji do udanych wypraw.
Warto jednak wrócić z lasu z mniejszym koszykiem, ale z grzybami, których jesteśmy pewni. W grzybobraniu zasada „może to ten” jest zdecydowanie najgorszą z możliwych.
Komentarze (0)