Skansen podsumował właśnie drugi sezon badawczy projektu „Woda w życiu i kulturze mieszkańców Rzeszowszczyzny”, realizowanego m.in. dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz samorządu województwa podkarpackiego.
Woda jako centrum życia – i opowieści
Zebrane relacje pokazują, jak ogromne znaczenie miała woda w codziennym życiu mieszkańców regionu – nie tylko praktyczne, ale i kulturowe.
Badacze dotarli do wspomnień o:
- wydobywaniu lodu zimą i jego wykorzystywaniu w mleczarniach,
- wspólnych studniach, z których korzystały całe społeczności,
- nauczaniu pływania „na własną rękę” w rzekach i stawach,
- czy dawnych sposobach gospodarowania wodą w rolnictwie.
Nie brakuje też opowieści z pogranicza historii i legend – jak choćby wspomnienia o porzuconej broni z czasów I wojny światowej, wyciąganej z dna rzek, czy historie o tajemniczych zjawach pojawiających się nad wodą.
Zima nad rzeką – zabawa i ryzyko
Zimowe krajobrazy sprzed lat to nie tylko sielanka. Z relacji mieszkańców wynika, że życie nad zamarzniętą rzeką było pełne emocji.
Dzieci jeździły na prowizorycznych łyżwach zrobionych z drewna i drutu, zjeżdżały na skrzynkach wprost do rzeki, a czasem… kończyło się to kąpielą w lodowatej wodzie.
Lód nie zawsze był równy – często „garbowany”, z progami i pęknięciami – ale to nie zniechęcało do zabawy.
Dawne wierzenia i codzienne przesądy
W materiałach znalazły się także liczne przykłady ludowych wierzeń i przysłów związanych z pogodą i wodą.
Mówiono m.in., że:
- pogoda w Wigilię zapowiada aurę na Wielkanoc,
- nie wolno orać ziemi w Adwencie, bo „ziemia będzie chorować”,
- a przejście przed kimś niosącym puste wiadra mogło zwiastować nieszczęście.
To pokazuje, jak silnie natura wpływała na sposób myślenia dawnych mieszkańców.
Leczenie pijawkami i „złe oko”
Ciekawostek nie brakuje również w temacie zdrowia i medycyny ludowej.
W Jeżowem stosowano pijawki lekarskie, które – jak wspominają rozmówcy – skutecznie usuwały opuchlizny i siniaki. Przechowywano je w butelkach, a po użyciu… „czyszczono” na popiele, by mogły posłużyć ponownie.
Z kolei w innych wsiach wierzono w tzw. „złe oko” – spojrzenie, które mogło zaszkodzić zwierzętom. Opowieści o krowie „dojącej się krwią” czy padłych królikach dziś brzmią jak legenda, ale kiedyś traktowano je bardzo poważnie.
Smaki, które dziś zaskakują
Jednym z najbardziej intrygujących wątków są dawne zwyczaje kulinarne.
Oprócz ryb, raków czy marynat, w relacjach pojawiają się także… kotlety z czapli. Mięso, uznawane za trudne w przygotowaniu, było długo moczone w mleku, by pozbyć się charakterystycznego zapachu, a następnie smażone.
W czasie okupacji – jak wspominają rozmówcy – trafiało nawet do słoików i było wysyłane za granicę.
Skarbnica wiedzy o regionie
Materiały z drugiego sezonu badawczego to nie tylko ciekawostki, ale przede wszystkim cenne źródło wiedzy o życiu dawnych mieszkańców regionu.
Pokazują, jak silnie natura – a szczególnie woda – kształtowała codzienność, wierzenia i zwyczaje.
Pełne nagrania i opracowania zostały udostępnione przez muzeum w internecie. I choć niektóre historie mogą dziś wywołać uśmiech, to jedno jest pewne – bez nich obraz dawnej Rzeszowszczyzny byłby zdecydowanie uboższy.
Komentarze (0)