We wtorek, 14 kwietnia, w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie rozstrzygnął się finał ogólnopolskiego konkursu Młody Muzyk Roku 2026. Najlepszy okazał się Michał Stochel z Zarębek, uczeń Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Artura Malawskiego w Przemyślu. Tym samym sięgnął po jedno z najważniejszych wyróżnień dla młodych instrumentalistów w kraju.
Finał zgromadził siedmioro utalentowanych muzyków z całej Polski. Konkurs, organizowany co dwa lata przez Ministerstwo Kultury, Narodowy Instytut Muzyki i Tańca oraz TVP Kultura, od lat uchodzi za prestiżową scenę dla najzdolniejszych uczniów średnich szkół muzycznych. Występy oceniało jury w składzie Agata Szymczewska, Adam Sztaba i Arkadiusz Krupa, a Michał wystąpił z towarzyszeniem Orkiestry Polskiego Radia pod dyrekcją Anny Duczmal-Mróz.
Za sukcesem nie stał jednak jeden występ, ale długie tygodnie pracy, skupienia i walki z własnymi emocjami.
- Nie wiem, czy da się przygotować na moment, w którym słyszy się swoje nazwisko i ma się wrażenie, że to pomyłka, że to na pewno nie o ciebie chodzi. A jednak padło: Michał Stochel. I wtedy wszystko, co było wcześniej - tygodnie pracy, stres, zwątpienie - zlewa się w jedną falę, która jednocześnie cię zalewa i niesie
- mówi Michał Stochel.
Jak przyznaje laureat, przygotowania do finału ruszyły już w marcu. Były to dni spędzone przy instrumencie, ciągłe poprawianie szczegółów i mozolne szukanie jeszcze lepszego brzmienia.
- Całe przygotowania zaczęły się w marcu - siedziałem przy instrumencie i ćwiczyłem. Próbowałem zagrać coś „jeszcze lepiej niż wczoraj”. W momentach, kiedy nic nie wychodziło, jedyną motywacją było to, że przecież kiedyś wyjdzie
- opowiada młody muzyk.
Im bliżej wielkiego finału, tym większego znaczenia nabierała już nie tylko technika, ale także opanowanie i odporność psychiczna.
- Im bliżej konkursu, tym bardziej czułem, że to już nie jest kwestia umiejętności, tylko psychiki. A ostatnie kilka godzin przed wejściem na transmisję to był zupełnie inny świat
- podkreśla zwycięzca.
Jak mówi, skupienie przed tak ważnym występem nie pojawia się na kilka minut przed wejściem na scenę. To proces, który trwa właściwie przez cały dzień.
- Skupienie się przed występem nie trwa kilka czy nawet kilkanaście minut. Jest to kwestia wyciszenia i uświadomienia sobie tego, co ma się wykonać, praktycznie przez cały dzień. Oczywiście pojawił się również niewielki stres
- relacjonuje.
Na około godzinę przed rozpoczęciem programu zaczął spokojnie się rozgrywać. W tym momencie nie było już miejsca na poprawianie czegokolwiek na siłę. Liczyło się tylko zaufanie do własnej pracy i tego, co zostało wcześniej wyćwiczone.
- Mniej więcej godzinę przed rozpoczęciem programu zacząłem się rozgrywać - spokojnie, bez szaleństw. Bardziej żeby „poczuć” instrument niż coś poprawiać. Wtedy już wiedziałem, że niczego nowego nie wymyślę. Mogę tylko zepsuć albo zaufać temu, co już mam
- mówi Michał.
Tuż przed wejściem na scenę zamienił jeszcze kilka słów z dyrygentką. Chwilę później cała trema musiała ustąpić miejsca muzyce.
- Przed wyjściem porozmawiałem jeszcze chwilę z panią dyrygent i wtedy zaproszono mnie na scenę. Reszta była już muzyką. Oczywiście nie było idealnie. Nigdy nie jest, ale było to prawdziwe, chyba właśnie dlatego to tak dobrze zadziałało
- dodaje.
Wygrana w konkursie otworzyła przed nim kolejny ważny etap. Michał Stochel jako Młody Muzyk Roku 2026 będzie reprezentował Polskę podczas Eurowizji dla Młodych Muzyków, która odbędzie się 6 czerwca w Erywaniu, stolicy Armenii. To właśnie tam powalczy o kolejny sukces, już na europejskiej scenie.
- Zwycięstwo w tym programie to dla mnie wielkie wyróżnienie oraz ogromna radość. Cieszę się bardzo z tego, że zostałem wyróżniony zarówno przez jury, jak i przez publiczność. Jest to dla mnie ogromna motywacja do dalszego działania. Postaram się jak najlepiej zaprezentować podczas finału Eurowizji dla Młodych Muzyków, który odbędzie się 6 czerwca w stolicy Armenii, gdzie będę miał zaszczyt być reprezentantem naszego kraju
- zaznacza Michał Stochel.
Sukces młodego muzyka z Zarębek jest dziś powodem do dumy nie tylko dla bliskich i nauczycieli, ale także dla całego powiatu kolbuszowskiego. Po zwycięstwie w Warszawie przyszedł czas na jeszcze większe wyzwanie. Jedno jest pewne - o Michale Stochlu zrobiło się głośno w całej Polsce, a my mamy nadzieję, że wkrótce usłyszy o nim także cała Europa.
Komentarze (0)