reklama

Wygrał ogólnopolski konkurs i jedzie na Eurowizję! Michał Stochel opowiada nam o emocjach po wielkim sukcesie [KOMENTARZ]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wygrał ogólnopolski konkurs i jedzie na Eurowizję! Michał Stochel opowiada nam o emocjach po wielkim sukcesie [KOMENTARZ] - Zdjęcie główne
Autor: FB Zespół Państwowych Szkół Muzycznych im. Artura Malawskiego w Przemyślu | Opis: Michał Stochel (piąty od lewej)

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCIMichał Stochel z Zarębek zwyciężył w konkursie Młody Muzyk Roku 2026. Po triumfie w Warszawie młody akordeonista będzie reprezentował Polskę podczas Eurowizji dla Młodych Muzyków w Erywaniu. W rozmowie z nami opowiada o stresie, przygotowaniach i chwili, która wciąż brzmi mu w głowie.
reklama

We wtorek, 14 kwietnia, w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie rozstrzygnął się finał ogólnopolskiego konkursu Młody Muzyk Roku 2026. Najlepszy okazał się Michał Stochel z Zarębek, uczeń Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Artura Malawskiego w Przemyślu. Tym samym sięgnął po jedno z najważniejszych wyróżnień dla młodych instrumentalistów w kraju.

Finał zgromadził siedmioro utalentowanych muzyków z całej Polski. Konkurs, organizowany co dwa lata przez Ministerstwo Kultury, Narodowy Instytut Muzyki i Tańca oraz TVP Kultura, od lat uchodzi za prestiżową scenę dla najzdolniejszych uczniów średnich szkół muzycznych. Występy oceniało jury w składzie Agata Szymczewska, Adam Sztaba i Arkadiusz Krupa, a Michał wystąpił z towarzyszeniem Orkiestry Polskiego Radia pod dyrekcją Anny Duczmal-Mróz.

reklama

Za tym sukcesem stoją jednak nie tylko brawa i finałowy występ, ale przede wszystkim długie tygodnie pracy, skupienia i walki z własnymi emocjami. Jak przyznaje laureat, chwila ogłoszenia werdyktu była czymś, na co trudno się naprawdę przygotować.

- Nie wiem, czy da się w pełni przygotować na moment, w którym słyszy się swoje nazwisko i przez sekundę ma się wrażenie, że to pomyłka. Że to na pewno nie o mnie chodzi. A jednak padło: Michał Stochel. I wtedy wszystko, co było wcześniej - tygodnie pracy, stres i chwile zwątpienia - zlewa się w jedną falę ogromnej satysfakcji

- mówi Michał Stochel.

Przygotowania do konkursu rozpoczęły się w marcu. Każdy dzień oznaczał kolejne godziny ćwiczeń i szukanie jeszcze lepszego brzmienia. Nie brakowało też trudniejszych momentów, kiedy obok muzycznej pracy pojawiało się zmęczenie i zwątpienie.

reklama

- Do konkursu zacząłem przygotowywać się w marcu. Każdego dnia siadałem do instrumentu z myślą, żeby zagrać coś „lepiej niż wczoraj”. Nie zawsze wychodziło. Bywały momenty, kiedy nic nie układało się tak, jak powinno. Wtedy jedyną rzeczą, która mnie trzymała, była świadomość, że jeśli będę pracował dalej, w końcu się uda

- opowiada laureat.

Do Warszawy pojechał dwa dni przed finałem. W tym czasie towarzyszył mu nauczyciel Dariusz Baszak, którego wsparcie - jak podkreśla młody muzyk - miało ogromne znaczenie nie tylko pod względem artystycznym, ale również psychicznym.

- Do Warszawy pojechałem dwa dni wcześniej. Przez cały ten czas był ze mną mój nauczyciel, pan Dariusz Baszak. Wspierał mnie i dawał bardzo cenne wskazówki - nie tylko te dotyczące samego grania. Jestem mu za to bardzo wdzięczny, jego pomoc była dla mnie niezwykle ważna, tym bardziej że z orkiestrą grałem po raz pierwszy

reklama

- podkreśla Michał.

Im bliżej konkursu, tym większą rolę zaczynały odgrywać nie tylko umiejętności, ale także psychika. Ostatnie godziny przed wyjściem na scenę wymagały pełnego skupienia i wyciszenia.

- Im bliżej konkursu, tym bardziej czułem, że to już nie jest kwestia samych umiejętności, ale przede wszystkim psychiki. Ostatnie godziny przed wejściem na scenę to zupełnie inny stan - wymagający skupienia, wyciszenia i pełnej świadomości tego, co chce się przekazać

- mówi zwycięzca.

Na około godzinę przed występem rozpoczął spokojną rozgrzewkę. To był już moment, w którym nie dało się niczego zmieniać na siłę - można było jedynie zaufać pracy wykonanej wcześniej.

- Mniej więcej godzinę przed występem zacząłem się rozgrywać. Spokojnie, bez forsowania czegokolwiek - bardziej po to, żeby poczuć instrument niż coś poprawiać. Wiedziałem już, że na tym etapie niczego nowego nie wymyślę. Mogę tylko zaufać temu, co już wypracowałem

reklama

- relacjonuje Michał Stochel.

Tuż przed wyjściem na scenę zamienił jeszcze kilka słów z dyrygentką. Chwilę później rozpoczął się najważniejszy moment całego konkursu.

Choć sam występ - jak przyznaje - nie był idealny, to właśnie jego autentyczność mogła zadecydować o tak dobrym odbiorze.

- Nie było idealnie - nigdy nie jest. Ale było prawdziwie. I być może to właśnie ta autentyczność sprawiła, że mój występ został tak dobrze odebrany

- zaznacza młody muzyk.

W drodze po zwycięstwo nie był sam. Michał podkreśla, że ogromne znaczenie miała dla niego obecność bliskich, nauczycieli i wszystkich osób, które wspierały go zarówno przed ekranami, jak i na miejscu w studiu.

- Bardzo chciałbym podziękować wszystkim, którzy oddali na mnie głosy i mnie wspierali. Podczas koncertu na widowni byli obecni moi przyjaciele i nauczyciele ze szkoły muzycznej w Przemyślu. W studiu byli też moi rodzice, pan Tomasz Blicharz, a także pan Krzysztof Niezgoda, perkusista grający w Orkiestrze Polskiego Radia w Warszawie. Są oni nauczycielami w Szkole Muzycznej I stopnia w Kolbuszowej, gdzie rozpocząłem swoją przygodę z muzyką. Obecność wszystkich tych osób sprawiła, że czułem się naprawdę dobrze

- mówi.

Dziś zwycięstwo w konkursie traktuje jako wielkie wyróżnienie, ale też mocny impuls do dalszej pracy. Przed nim bowiem kolejne wielkie wyzwanie - występ na europejskiej scenie.

- Zwycięstwo w tym programie to dla mnie ogromna radość i wyróżnienie. Cieszę się, że zostałem doceniony zarówno przez jury, jak i publiczność. To daje mi dużą motywację do dalszej pracy. Przede mną kolejne wyzwanie - finał Eurowizji dla Młodych Muzyków, który odbędzie się 6 czerwca w Erywaniu. Będę miał zaszczyt reprezentować tam Polskę i postaram się zaprezentować z jak najlepszej strony

- podkreśla Michał Stochel.

Sukces młodego muzyka z Zarębek jest dziś powodem do dumy nie tylko dla bliskich i nauczycieli, ale także dla całego powiatu kolbuszowskiego. Po zwycięstwie w Warszawie przyszedł czas na jeszcze większe wyzwanie. Jedno jest pewne - o Michale Stochlu zrobiło się głośno w całej Polsce, a my mamy nadzieję, że wkrótce usłyszy o nim także cała Europa.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo