Trzeba jednak od razu zaznaczyć jedną rzecz. Prognoza na kilka miesięcy nie pozwala wskazać konkretnego dnia pierwszej śnieżycy ani powiedzieć, że w danym tygodniu na pewno pojawi się mróz. Modele sezonowe pokazują przede wszystkim tendencje dotyczące temperatury i opadów. IMGW podkreśla, że prognozy długoterminowe mają charakter orientacyjny i obarczone są większą niepewnością.
Mimo to najnowsze wyliczenia pozwalają już zobaczyć, jak może wyglądać końcówka 2026 roku i początek 2027 roku.
Najpierw jesień, później coraz więcej zimowych akcentów
Obecna aura jest dobrym przypomnieniem, że październik potrafi zmieniać się bardzo szybko. Po cieplejszych dniach przyszło wyraźne ochłodzenie, a temperatury stały się zdecydowanie bardziej jesienne.
Według najnowszych prognoz IMGW druga połowa października nie musi jednak oznaczać trwałego wejścia w zimę. W ostatnim tygodniu miesiąca średnie maksymalne temperatury mogą wynosić około 7-10 stopni, a minimalne około 2-6 stopni Celsjusza.
Oznacza to, że nocne przymrozki będą możliwe, szczególnie w miejscach sprzyjających szybkiemu wychładzaniu, ale nie ma obecnie podstaw, aby mówić o długotrwałym ataku zimy.
A co z listopadem?
Tutaj prognoza IMGW robi się ciekawa.
Według eksperymentalnej prognozy długoterminowej listopad może być cieplejszy od normy na zachodzie i południu Polski, a obszar objęty tą tendencją rozciąga się aż po Podkarpacie. W pozostałej części kraju średnia temperatura ma mieścić się w normie.
Nie oznacza to oczywiście miesiąca bez chłodnych nocy czy pierwszych płatków śniegu.
Wręcz przeciwnie. Średnia miesięczna może być wysoka nawet wtedy, gdy po drodze pojawi się kilka bardzo chłodnych dni.
To właśnie jedna z najważniejszych rzeczy, o których trzeba pamiętać przy czytaniu prognoz sezonowych.
Czy święta będą białe?
To pytanie już teraz pojawia się bardzo często, ale odpowiedź nie jest jeszcze jednoznaczna.
Najnowsze prognozy IMGW wskazują, że grudzień 2026 w całej Polsce powinien pod względem średniej temperatury i sumy opadów mieścić się w normie wieloletniej z lat 1991-2020.
To wcale nie oznacza, że grudzień będzie bez śniegu.
Możliwy jest scenariusz, w którym przez większą część miesiąca będzie stosunkowo łagodnie, a następnie nadejdzie kilkudniowe ochłodzenie. Wtedy mogą pojawić się śnieg, mróz i zimowe warunki na drogach.
Synoptycy IMGW zwracają uwagę, że nawet miesiąc ze średnią temperaturą powyżej normy może przynieść krótkotrwałe okresy całodobowego mrozu oraz intensywne opady śniegu.
Dlatego już teraz nie można ani wykluczyć białych świąt, ani ich obiecać.
Styczeń może przynieść więcej zimowej pogody
Jeszcze ciekawiej wyglądają prognozy dotyczące stycznia 2027 roku.
IMGW przewiduje, że średnia temperatura w całej Polsce powinna znaleźć się w zakresie normy wieloletniej. Na południu kraju możliwa jest jednocześnie wyższa niż norma suma opadów.
Dla mieszkańców południowej Polski, w tym Podkarpacia, jest to szczególnie interesujące.
Większa ilość opadów w styczniu przy temperaturach typowych dla tego miesiąca może oznaczać więcej sytuacji, w których deszcz przechodzi w deszcz ze śniegiem lub śnieg. Nie jest to jednak równoznaczne z zapowiedzią ciągłej pokrywy śnieżnej.
Rodzaj opadu nie jest bowiem określany w prognozie sezonowej IMGW - instytut prognozuje miesięczną sumę opadów, a nie to, czy będzie to śnieg, deszcz czy deszcz ze śniegiem.
Luty może być mokry
Według obecnych wyliczeń luty 2027 również ma przynieść w całym kraju temperaturę mieszczącą się w normie. Jednocześnie miesięczna suma opadów może być wyższa od normy wieloletniej.
Jeśli taki scenariusz się utrzyma, końcówka zimy może być więc dość wilgotna.
A większa ilość opadów przy temperaturach oscylujących w pobliżu zimowej normy oznacza jedno - śnieg nadal będzie możliwy, szczególnie podczas okresowych spadków temperatury.
Nie można jednak na tej podstawie stwierdzić, że czeka nas wyjątkowo śnieżny luty.
Czy czeka nas „zima stulecia”?
Na ten moment zdecydowanie nie ma podstaw, aby tak twierdzić.
Najnowsze prognozy sezonowe nie pokazują jednoznacznie scenariusza ekstremalnie mroźnej zimy. Wręcz przeciwnie - część najnowszych analiz europejskich wskazuje na przewagę dodatnich anomalii temperatury w dużej części Europy. Jednocześnie nie wyklucza to krótkich, zdecydowanych epizodów zimowych.
To bardzo ważne rozróżnienie.
Ciepła lub przeciętna zima pod względem średniej temperatury nie musi oznaczać zimy bez śniegu. Kilka dni z dużym mrozem i intensywnymi opadami może wystąpić nawet wtedy, gdy średnia całego miesiąca będzie wysoka.
Śnieg może spaść wcześniej, ale daty nie da się jeszcze wskazać
Czy pierwszy śnieg na nizinach pojawi się jeszcze jesienią?
Tego obecnie nie da się wiarygodnie rozstrzygnąć. IMGW zaznacza, że przy takiej perspektywie nie można wskazać konkretnego terminu pierwszych opadów śniegu. Możliwy jest jednak zimowy epizod jeszcze przed rozpoczęciem meteorologicznej zimy.
W górach sytuacja jest oczywiście inna. Tam pierwsze opady śniegu mogą pojawiać się znacznie wcześniej niż na nizinach.
Na Podkarpaciu szczególnie trzeba obserwować sytuację w rejonach podgórskich i górskich. To właśnie tam zimowe warunki mogą pojawić się jako pierwsze.
Prognoza może się jeszcze zmienić
I to jest najważniejsza informacja dla wszystkich, którzy już dziś próbują przewidzieć, czy w grudniu będziemy lepić bałwana.
Prognozy sezonowe są tworzone na wiele tygodni i miesięcy do przodu. IMGW wprost zaznacza, że ich dokładność jest ograniczona, a kolejne aktualizacje mogą przynieść zmiany.
Podobnie wskazują analizy prognoz ECMWF i Copernicusa - modele pokazują prawdopodobne tendencje, a nie pogodę konkretnego dnia. Nawet sygnał cieplejszej zimy nie oznacza więc braku mrozu czy śniegu.
Na dziś najbardziej prawdopodobny obraz wygląda więc następująco: jesień nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, grudzień może być dość zmienny, a styczeń i luty mają przynieść temperatury w pobliżu normy, przy czym na południu Polski opadów może być więcej.
Czy oznacza to powrót śnieżnych zim, jakie pamiętamy sprzed lat? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać. Jedno jest jednak pewne - obecne prognozy nie pozwalają jeszcze schować zimowych ubrań do najgłębszej części szafy.
Komentarze (0)