Podczas spotkania samorządowców w Ropczycach padły niepokojące dane. W niektórych szpitalach niemal wszystkie przychody pochłaniają wynagrodzenia pracowników. Starostowie ostrzegają, że bez pilnych zmian zagrożony może być dostęp mieszkańców do leczenia.
Sytuacja szpitali powiatowych na Podkarpaciu staje się coraz trudniejsza. Placówki, które w ostatnich latach inwestowały w modernizację budynków, zakup nowoczesnego sprzętu i rozwój infrastruktury medycznej, dziś zmagają się z problemami finansowymi. Coraz częściej pojawiają się decyzje o ograniczaniu działalności, a nawet likwidacji całych oddziałów.
O skali problemu rozmawiano 3 listopada podczas Konwentu Powiatów Województwa Podkarpackiego, który odbył się w Starostwie Powiatowym w Ropczycach. W spotkaniu uczestniczył również starosta kolbuszowski Józef Kardyś.
Samorządowcy przekonywali, że obecny kryzys nie wynika wyłącznie ze sposobu zarządzania poszczególnymi placówkami. Ich zdaniem podstawowym problemem jest system finansowania ochrony zdrowia, który nie nadąża za rzeczywistymi kosztami funkcjonowania szpitali.
Józef Kardyś: „Dzisiaj walczymy o przetrwanie”
Podczas dyskusji starosta kolbuszowski Józef Kardyś sprzeciwił się obarczaniu samorządów odpowiedzialnością za pogarszającą się sytuację finansową szpitali powiatowych.
Podkreślił, że starostowie podejmują działania mające na celu utrzymanie placówek, jednak nie wszystkie decyzje dotyczące ich przyszłości zależą od władz powiatowych.
- My jako starostowie walczymy o te szpitale, ale nie tylko od nas zależy, czy będą one dalej funkcjonować. Nam zależy na tym, żeby pacjent miał dostęp do służby zdrowia. Nie jesteśmy ustawodawcami. To Sejm podejmował ustawy, które przyczyniły się do pogorszenia sytuacji finansowej naszych szpitali. Dzisiaj walczymy o przetrwanie - podkreślił Józef Kardyś.
Starosta zwrócił również uwagę na problemy z dialogiem pomiędzy samorządowcami a przedstawicielami władz centralnych.
Przypomniał, że podczas zorganizowanego w Warszawie szczytu dotyczącego sytuacji szpitali powiatowych samorządowcy nie doczekali się oczekiwanych rozmów z osobami odpowiedzialnymi za najważniejsze decyzje dotyczące finansowania ochrony zdrowia.
Wypowiedź starosty kolbuszowskiego wpisuje się w szerszą dyskusję o przyszłości szpitali powiatowych, które odpowiadają za dostęp do podstawowych świadczeń szpitalnych dla mieszkańców mniejszych miast i miejscowości.
Szpitale mają nowoczesny sprzęt, ale brakuje pieniędzy na leczenie
Jednym z najczęściej podnoszonych problemów podczas konwentu była dysproporcja pomiędzy środkami przeznaczanymi na inwestycje a pieniędzmi potrzebnymi do bieżącego funkcjonowania szpitali.
Placówki mogą korzystać z funduszy na modernizację budynków czy zakup nowoczesnej aparatury, między innymi w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Jednocześnie kontrakty zawierane z Narodowym Funduszem Zdrowia nie zawsze pokrywają koszty działalności rozwijanych oddziałów.
Największym obciążeniem pozostają wynagrodzenia personelu medycznego i pozostałych pracowników. W niektórych placówkach pochłaniają one niemal całość przychodów.
W efekcie szpitalom brakuje pieniędzy na leki, materiały medyczne, energię elektryczną, ogrzewanie i inne wydatki niezbędne do codziennego funkcjonowania.
Samorządowcy podkreślają, że nie kwestionują potrzeby podwyżek dla pracowników ochrony zdrowia. Oczekują jednak, że za ustawowymi zmianami wynagrodzeń pójdzie odpowiednie finansowanie ze strony państwa.
Ropczyce zamykają dwa oddziały. Straty liczone w milionach
Jednym z najbardziej niepokojących przykładów przedstawionych podczas konwentu była sytuacja Zespołu Opieki Zdrowotnej w Ropczycach.
Problemy finansowe zmusiły placówkę do podjęcia działań restrukturyzacyjnych, obejmujących likwidację dwóch oddziałów: intensywnej terapii oraz chirurgii.
Skala strat pokazuje, jak poważna jest sytuacja:
-
Oddział intensywnej terapii - ponad 8 mln zł straty.
-
Oddział chirurgii - ponad 6,5 mln zł straty.
-
Wynagrodzenia pracowników - aż 89 proc. przychodów całego ZOZ-u.
Według informacji przedstawionych podczas spotkania środki otrzymywane z NFZ nie wystarczały nawet na pokrycie kosztów wynagrodzeń na likwidowanych oddziałach.
Samorządowcy zaznaczali, że decyzje o ograniczaniu działalności nie są podejmowane po to, aby zmniejszać dostępność leczenia. Mają być próbą uratowania pozostałej części szpitala przed dalszym pogarszaniem się sytuacji finansowej.
Problem polega jednak na tym, że nawet zamknięcie nierentownych oddziałów nie gwarantuje poprawy kondycji całej placówki.
W Dębicy 92 procent kontraktu pochłaniają pensje
Na podobne problemy zwrócił uwagę starosta dębicki Piotr Chęciek.
Jak wskazał, w szpitalu w Dębicy aż 92 procent wartości kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia przeznaczane jest na wynagrodzenia pracowników.
Oznacza to, że na pozostałe koszty funkcjonowania placówki pozostaje zaledwie niewielka część pieniędzy otrzymywanych z NFZ.
Starosta podkreślał, że samorządowcy nie występują przeciwko lekarzom, pielęgniarkom czy innym pracownikom ochrony zdrowia. Problemem jest brak odpowiedniego finansowania ustawowych podwyżek.
Jego zdaniem powiaty nie mogą samodzielnie ponosić konsekwencji decyzji podejmowanych na szczeblu centralnym, szczególnie gdy ich możliwości budżetowe są ograniczone.
Sanok w jeszcze trudniejszej sytuacji. „My oczekujemy pomocy”
Jeszcze bardziej dramatyczny obraz sytuacji przedstawił starosta sanocki Robert Pieszczoch.
Jak poinformował, w tamtejszym szpitalu całość przychodów pochłaniają wynagrodzenia. Oznacza to, że placówka nie dysponuje wystarczającymi środkami na pozostałe potrzeby związane z leczeniem pacjentów i utrzymaniem infrastruktury.
- My nikogo nie atakujemy, my oczekujemy pomocy. Chcemy pokazać, że niestety te szpitale, tak jak porodówki, będą zamykane - mówił Robert Pieszczoch.
Starosta zwracał uwagę na paradoks obecnej sytuacji. Wiele szpitali zostało w ostatnich latach zmodernizowanych i wyposażonych w nowoczesny sprzęt, ale mimo to ich przyszłość stoi pod znakiem zapytania.
Problemem nie jest więc wyłącznie stan budynków czy dostępność aparatury medycznej, lecz przede wszystkim brak środków na bieżące funkcjonowanie.
Leżajsk zamknął trzy oddziały. Strata i tak rośnie
O tym, że likwidacja oddziałów nie musi przynosić oczekiwanej poprawy finansowej, świadczy sytuacja szpitala w Leżajsku.
Od stycznia zaprzestały tam działalności trzy oddziały: położniczy, ginekologiczny i neonatologiczny.
Mimo podjętych działań restrukturyzacyjnych kondycja finansowa placówki nadal się pogarsza.
Jak poinformował starosta leżajski Zdzisław Leśko, szpital, który wcześniej wykazał stratę netto na poziomie 11,5 mln zł, po trzech kwartałach 2026 roku odnotował już 14,5 mln zł straty.
To pokazuje, że ograniczanie działalności nie musi rozwiązać problemów finansowych, jeśli przychody z NFZ nadal pozostają niewystarczające.
Podobne stanowisko przedstawił starosta łańcucki Adam Krzysztoń. Podkreślił, że w ciągu 27 lat funkcjonowania powiatów nie spotkał się z tak trudną sytuacją w ochronie zdrowia.
Wśród najważniejszych problemów wymienił niewłaściwą wycenę świadczeń medycznych, brak pełnego finansowania ustawowych podwyżek oraz trudności z uzyskaniem zapłaty za świadczenia wykonane ponad limity określone w kontraktach.
Co dalej ze szpitalami powiatowymi? Starostowie oczekują decyzji
Uczestnicy konwentu byli zgodni, że dalsze zadłużanie szpitali nie może być długofalowym sposobem utrzymywania systemu ochrony zdrowia.
Powiaty od lat przeznaczają środki na remonty, zakupy wyposażenia i modernizację placówek. Nie są jednak w stanie zastąpić państwa w finansowaniu świadczeń zdrowotnych.
Samorządowcy wskazali trzy najważniejsze obszary wymagające zmian:
-
Zwiększenie finansowania świadczeń przez NFZ, tak aby odpowiadało rzeczywistym kosztom leczenia.
-
Zapewnienie pieniędzy na ustawowe podwyżki wynagrodzeń, bez przerzucania ich ciężaru na budżety szpitali.
-
Rozwiązanie problemu finansowania nadwykonań, czyli świadczeń realizowanych ponad limity określone w kontraktach.
Bez takich działań kolejne szpitale mogą być zmuszone do ograniczania działalności.
Czy kryzys dotknie również powiat kolbuszowski?
Dla mieszkańców powiatu kolbuszowskiego dyskusja prowadzona podczas konwentu ma szczególne znaczenie. W Kolbuszowej funkcjonuje Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej, który zapewnia mieszkańcom dostęp do świadczeń medycznych.
Choć podczas spotkania nie przedstawiono szczegółowych danych finansowych dotyczących kolbuszowskiej placówki, wypowiedź starosty Józefa Kardysia pokazuje, że również lokalne władze dostrzegają zagrożenia związane z sytuacją szpitali powiatowych.
Przykłady Ropczyc, Sanoka, Dębicy i Leżajska pokazują, że problemy dotyczą placówek o różnej wielkości i zakresie działalności.
Dla pacjentów zamykanie oddziałów może oznaczać konieczność szukania pomocy w bardziej oddalonych szpitalach, dłuższe dojazdy oraz większe obciążenie sąsiednich placówek.
Na razie nie ma podstaw, aby na podstawie przebiegu konwentu przesądzać o ograniczeniu działalności szpitala w Kolbuszowej. Samorządowcy ostrzegają jednak, że bez zmian systemowych podobne problemy mogą dotykać kolejnych powiatów.
- Nam zależy na tym, żeby pacjent miał dostęp do służby zdrowia - podkreślał Józef Kardyś.
To właśnie dostępność leczenia dla mieszkańców, a nie wyłącznie kondycja finansowa poszczególnych placówek, pozostaje najważniejszą stawką trwającej dyskusji o przyszłości szpitali powiatowych.
Komentarze (0)