Jesień nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, ale na mapach pogodowych zaczynają pojawiać się coraz ciekawsze scenariusze. Najnowsze prognozy wskazują, że w drugiej połowie przyszłego tygodnia oraz na początku listopada może zrobić się wyraźnie chłodniej, a wraz ze spadkiem temperatury wzrośnie ryzyko opadów zimowych.
Nie oznacza to jednak, że cała Polska zostanie przykryta grubą warstwą śniegu. W przypadku prognoz wybiegających na wiele dni do przodu trzeba zachować ostrożność. Poszczególne modele potrafią znacząco zmieniać swoje wyliczenia.
Najpierw śnieg w górach
Na ten moment najbardziej prawdopodobnym miejscem pierwszych większych zimowych akcentów pozostają góry i obszary podgórskie. Aktualne wyliczenia wskazują, że pod koniec października śnieg może pojawić się m.in. w Tatrach.
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja na początku listopada. Według aktualnych wyliczeń modelu GFS około 4 listopada opady śniegu mogą objąć również fragmenty Podhala, Beskidów i Bieszczadów. W tych rejonach możliwe jest utworzenie się niewielkiej pokrywy śnieżnej, lokalnie rzędu kilku centymetrów.
To właśnie południowo-wschodnia Polska, w tym Podkarpacie, może więc jako jedna z pierwszych zobaczyć w tym sezonie prawdziwie zimowy krajobraz.
Czy na nizinach też spadnie śnieg?
Tutaj sprawa jest znacznie mniej oczywista.
Modele wskazują na wyraźniejsze ochłodzenie i większą liczbę opadów w dalszej części listopada. Jeżeli temperatura będzie wystarczająco niska, część deszczu może przechodzić w deszcz ze śniegiem, a lokalnie również w śnieg.
Nie ma jednak obecnie podstaw, aby zapowiadać pewną i trwałą pokrywę śnieżną na nizinach.
Warto również pamiętać o prognozie IMGW. Instytut wskazuje, że listopad 2026 na zachodzie i południu Polski, aż po Podkarpacie, może być cieplejszy od normy z lat 1991-2020. Jednocześnie suma opadów w większości kraju ma mieścić się w normie.
Czyli nawet cieplejszy od przeciętnego listopad może mieć kilka dni z mrozem czy śniegiem. Średnia miesięczna nie oznacza przecież, że każdego dnia będzie ciepło.
Skąd więc wizja 10 czy 20 cm śniegu?
Takie wartości pojawiające się na mapach należy traktować jako jeden z bardziej zimowych wariantów modelowych, a nie jako zapowiedź tego, co na pewno wydarzy się w Polsce.
Przy odpowiednim ułożeniu niżów i napływie chłodnego powietrza suma opadów może być znacznie większa w górach i na wyżynach. Jednak wraz ze wzrostem terminu prognozy rośnie również niepewność.
Dlatego dzisiaj bardziej uczciwe jest powiedzenie: śnieg jest możliwy, szczególnie w górach i na południu kraju, ale nie ma jeszcze podstaw do ogłaszania wielkiej śnieżycy na nizinach.
Nocami może zrobić się naprawdę chłodno
Zanim zobaczymy większe ilości śniegu, możemy wcześniej odczuć coś znacznie bardziej typowego dla końca jesieni - przymrozki.
Przy nocnych rozpogodzeniach temperatura może spadać poniżej zera, szczególnie poza dużymi miastami, w obniżeniach terenu i na terenach podgórskich. W połączeniu z mokrymi drogami może to oznaczać bardzo śliskie nawierzchnie.
W kolejnych tygodniach coraz częściej mogą pojawiać się również temperatury maksymalne w granicach kilku stopni. Prognozy ECMWF wskazują, że druga i trzecia dekada listopada może przynieść więcej opadów oraz temperatury wyraźnie niższe niż podczas wyjątkowo ciepłego października.
Czy to już czas na opony zimowe?
To pytanie z pewnością zadaje sobie coraz więcej kierowców.
W Polsce nie ma obowiązku prawnego korzystania z opon zimowych, ale przy temperaturach regularnie spadających w okolice kilku stopni Celsjusza warto rozważyć ich wymianę. Szczególnie jeśli samochód jest wykorzystywany wcześnie rano, wieczorem lub na drogach poza miastem.
Nie warto też czekać z wymianą do pierwszego śniegu. Gdy temperatura spadnie, a warsztaty zostaną nagle zasypane telefonami, na wolny termin może być trudniej trafić.
Przed sezonem warto sprawdzić również bieżnik, ciśnienie w oponach, stan wycieraczek, płyn do spryskiwaczy oraz oświetlenie samochodu.
Czy zima przyjdzie już w listopadzie?
Na razie nic nie wskazuje na to, aby od pierwszych dni listopada Polska miała zostać skute lodem.
Najnowsze prognozy pokazują raczej stopniowe przechodzenie od jesieni do coraz chłodniejszej i bardziej wilgotnej aury. Pierwszych zimowych akcentów możemy spodziewać się najpierw w górach. Później śnieg może pojawiać się także w innych regionach, szczególnie podczas krótkich, chłodniejszych epizodów.
Co ciekawe, prognoza IMGW dla grudnia nie wskazuje obecnie na miesiąc wyjątkowo chłodny. Zarówno temperatura, jak i suma opadów w skali kraju mają mieścić się w normie wieloletniej.
Jedno jest więc coraz bardziej prawdopodobne: jesień będzie powoli ustępować zimie, ale nie nastąpi to jednym gwałtownym uderzeniem.
Na razie najbardziej warto obserwować przełom października i listopada. To właśnie wtedy w górach, a miejscami również na Podkarpaciu, może pojawić się pierwszy śnieg. Kierowcy natomiast mają dobry moment, aby przygotować samochody do sezonu, zanim zima po raz pierwszy sprawdzi, kto nadal jeździ na letnich oponach.
Komentarze (0)