Tegoroczna jesień jeszcze się nie skończyła, ale coraz więcej uwagi przyciągają prognozy na nadchodzącą zimę. Najnowsze długoterminowe wyliczenia przynoszą zmianę w porównaniu z wcześniejszymi przewidywaniami. Szczególnie interesująco wygląda perspektywa grudnia, kiedy to wcześniej spodziewano się temperatur wyższych od normy.
Teraz sytuacja wygląda inaczej.
Według najnowszych prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej grudzień ma być termicznie zbliżony do normy wieloletniej. To oczywiście nie oznacza, że przez cały miesiąc będzie zimno i śnieżnie. Daje jednak większą możliwość wystąpienia typowo zimowych epizodów.
A to może mieć znaczenie dla świąt.
Białe święta znów są możliwe
Jeżeli grudniowe temperatury rzeczywiście będą mieściły się w normie, nie można wykluczyć opadów śniegu również na nizinach. Mogą pojawiać się zarówno dni z deszczem ze śniegiem, jak i okresy z typowo zimową aurą.
Wcześniejsze prognozy były pod tym względem mniej optymistyczne dla miłośników białej zimy. Obecne wyliczenia dają jednak większe szanse na śnieg w okresie Bożego Narodzenia, a także w okolicach Sylwestra.
Nie oznacza to oczywiście, że święta w całej Polsce będą białe. Prognozy długoterminowe nie pozwalają na tak dokładne przewidywania. Pokazują natomiast ogólny trend i możliwe scenariusze.
Listopad jeszcze nie przyniesie prawdziwej zimy
Zanim jednak przyjdzie grudzień, czeka nas jeszcze listopad. Z przedstawionych prognoz wynika, że w części kraju może on być cieplejszy od normy.
Dotyczy to rozległego obszaru rozciągającego się od Ziemi Lubuskiej, przez Wielkopolskę i Ziemię Łódzką, aż po Kielecczyznę i Podkarpacie. W pozostałej części kraju temperatury mają być bardziej zbliżone do typowych wartości dla tego miesiąca.
Nie oznacza to jednak braku chłodnych dni. Listopad może przynosić zarówno okresy łagodniejszej jesieni, jak i pierwsze poważniejsze spadki temperatur.
Styczeń może przynieść więcej śniegu na południu
Jeszcze ciekawiej wygląda początek 2027 roku.
Według prognoz styczeń ma być termicznie typowy dla tego miesiąca. Nie oznacza to więc wyjątkowo wysokich temperatur. W wielu regionach możemy spodziewać się klasycznej zimowej pogody - z mrozem, śniegiem i okresami odwilży.
Szczególną uwagę zwraca jednak prognoza opadów.
Na południu Polski mogą one być większe niż zwykle. Dotyczy to przede wszystkim obszarów obejmujących wschodnią część Dolnego Śląska, Opolszczyznę, Śląsk i Małopolskę.
W tych regionach może pojawić się więcej śnieżnych dni niż w pozostałej części kraju.
Luty może być jeszcze bardziej śnieżny
Jeśli ktoś liczy na szybki koniec zimy, najnowsze prognozy niekoniecznie dają ku temu powody.
W lutym suma opadów w całej Polsce może być wyższa od średniej z lat 1990-2020. W praktyce oznacza to możliwość częstszych opadów śniegu i zwiększania się pokrywy śnieżnej.
To właśnie wtedy mogą pojawić się większe problemy na drogach i chodnikach. Oczywiście więcej opadów nie oznacza automatycznie ciągłej pokrywy śnieżnej - wszystko będzie zależało również od temperatury.
Same temperatury w lutym mają mieścić się w normie dla tego miesiąca.
Czy czeka nas powtórka z poprzedniej zimy?
Poprzedni sezon zimowy przyniósł w wielu miejscach Polski więcej śniegu i mrozu niż obserwowaliśmy w ostatnich latach. Obecne prognozy pozwalają rozważać podobny scenariusz również w nadchodzącym sezonie.
Na razie nie można jednak mówić o powrocie „zimy stulecia” czy wyjątkowo ekstremalnych warunkach. Prognozy długoterminowe pokazują jedynie prawdopodobny trend, a nie dokładną pogodę na konkretny dzień.
To szczególnie ważne w przypadku grudnia, stycznia czy lutego. Im dalej sięgamy w przyszłość, tym większa jest możliwość zmiany prognozy.
Prognozy mogą się jeszcze zmienić
Meteorolodzy wielokrotnie podkreślają, że prognozy długoterminowe należy traktować z ostrożnością. Kolejne aktualizacje modeli mogą przynieść zupełnie inny obraz zimy.
Na ten moment można jednak powiedzieć jedno: scenariusz z bardziej typową, śnieżną i miejscami mroźną zimą ponownie znalazł się na stole.
Grudzień nie zapowiada się już tak ciepło, jak sugerowały wcześniejsze prognozy. Styczeń ma być termicznie w normie, a w południowej Polsce może pojawić się więcej opadów. Z kolei luty może przynieść w całym kraju większą sumę opadów.
Czy oznacza to białe Boże Narodzenie? Szanse są dziś większe niż wynikało z wcześniejszych prognoz, ale na konkretną odpowiedź jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie.
Jedno jest pewne - tegoroczna zima może jeszcze nie raz zaskoczyć.
Komentarze (0)