reklama

„Śmierdzi jak śmierdziało”. Mieszkańcy znów alarmują. Było spotkanie przed zakładem [ZDJĘCIA - WIDEO]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

„Śmierdzi jak śmierdziało”. Mieszkańcy znów alarmują. Było spotkanie przed zakładem [ZDJĘCIA - WIDEO] - Zdjęcie główne
Autor: B. Posłuszny | Opis: „Śmierdzi jak śmierdziało”. Mieszkańcy znów alarmują. Było spotkanie przed zakładem [ZDJĘCIA - WIDEO]
Zobacz
galerię
17
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCIMieszkańcy rejonu Górki Weryńskiej w Kolbuszowej Dolnej ponownie zwrócili uwagę na problem nieprzyjemnego zapachu, który - jak twierdzą - od dłuższego czasu pojawia się w okolicy zakładu Newborn Plastic. Podczas poniedziałkowego spotkania przed firmą mieszkańcy mówili o uciążliwościach, które mają szczególnie nasilać się wieczorami i w weekendy. W dyskusji uczestniczyli m.in. burmistrz Kolbuszowej Grzegorz Romaniuk oraz poseł Zbigniew Chmielowiec.
reklama

Spotkanie mieszkańców odbyło się w poniedziałek, 21 września, przed zakładem Newborn Plastic w Kolbuszowej. Jak podkreślali uczestnicy, problem nieprzyjemnych zapachów nie jest nowy i od dłuższego czasu wpływa na komfort życia osób mieszkających w pobliżu.

Mieszkańcy wskazywali, że intensywna woń jest szczególnie odczuwalna w godzinach wieczornych oraz podczas weekendów.

Rozwiń

„Ten problem trwa od dłuższego czasu”

Głos podczas spotkania zabrała m.in. Izabela Kolis-Zimny, mieszkanka Kolbuszowej, która przypomniała, że mieszkańcy już wcześniej podejmowali działania w tej sprawie.

Jak przekazała, w ostatnim czasie przeprowadzona została kontrola Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie.

reklama

Zapoznałam się ze sprawą, myślę, że znają ją także nasi burmistrzowie i radni. Sytuacja wygląda tak, że jest nieprzyjemny zapach, oczywiście jest on odczuwalny w wielu miejscach w Kolbuszowej. Myślę, że to jest problem od dłuższego czasu - mówiła.

Jak dodała, kontrola WIOŚ odbyła się w dniach 2-9 września tego roku. - Kontrola wykazała to, że ten odór, który czujemy, jest spowodowany tym, że przyczyny są związane z oczyszczaniem folii. Idzie to w oczyszczalnię i najprawdopodobniej jest słabo oczyszczona woda, słabe filtry i tak dalej - przekazała mieszkanka.

Według niej Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska skierował zawiadomienie oraz prośbę o dalszą kontynuację sprawy do Marszałka Województwa Podkarpackiego Władysława Ortyla. - Sprawa jest dopiero w toku, bo pismo jest świeże. Musimy poczekać na dalsze działania. Na pewno będziemy patrzeć na ręce, co zostanie zrobione i co zrobi zakład w tej sprawie - mówiła.

reklama

Mieszkanka zwróciła również uwagę na inne problemy zgłaszane przez mieszkańców, w tym obecność odpadów foliowych w okolicy.

Burmistrz: „Potwierdzam, że ten zapach jest wyczuwalny”

Do sprawy odniósł się burmistrz Kolbuszowej Grzegorz Romaniuk, który przyznał, że problem jest zauważalny. - To prawda, zapach jest uciążliwy dla państwa. Zdarza mi się często przejeżdżać, monitorować i kontrolować wszystkie te głosy, które docierają do mnie od przewodniczącej Osiedla nr 3 pani Marii Warzocha. Te głosy są prawdziwe, oczywiście że tak. Potwierdza się ten zapach, że jest wyczuwalny - mówił burmistrz.

Jak zaznaczył, nie jest jednak w stanie ocenić, na ile zapach może być szkodliwy. - Na ile jest szkodliwy, tego nie umiem odpowiedzieć. Czy folia lata w powietrzu, też nie umiem odpowiedzieć - mówił.

reklama

Burmistrz poinformował, że wspólnie z posłem Zbigniewem Chmielowcem prowadzone są rozmowy dotyczące sytuacji zakładu. - Cały czas z panem posłem Zbigniewem Chmielowcem rozmawiamy, monitorujemy, staramy się pomóc firmie Newborn, żeby wprowadzała nowe technologie i żeby zminimalizować przykre zapachy - przekazał.

Jak dodał, otrzymał informację od członka zarządu firmy o wdrożeniu kolejnych rozwiązań technicznych. - Byłem osobiście na zakładzie, pytałem pracowników, czy były przypadki, że osoby mdlały, że przyjeżdżała karetka. Nie usłyszałem takich odpowiedzi od pracowników, którzy tam pracowali - mówił Grzegorz Romaniuk.

Burmistrz podkreślał również, że zależy mu na znalezieniu rozwiązania, które pozwoli pogodzić działalność zakładu z komfortem mieszkańców. - Chcielibyśmy, żeby współpraca była i żeby nie było problemów. Zakład jest ważny dla nas, zatrudnia około 70 osób. Bardzo leży nam na sercu bezpieczeństwo i zdrowie naszych mieszkańców - zaznaczył.

reklama

„Nie możemy otworzyć okien”

Podczas spotkania mieszkańcy nie kryli emocji. Jedna z uczestniczek zwróciła uwagę, że jej zdaniem problem nadal nie został rozwiązany. - Właściciel troszeczkę poprawił, bo był tutaj młyn, który powodował duży hałas i nie ma go, ale niestety smród jest. Proszę nie mówić tak, nie spotkalibyśmy się tutaj, gdyby rzeczywiście nie było strasznego odoru i gdybyśmy się nie dusili - mówiła.

Jak podkreślała, uciążliwości mają być szczególnie odczuwalne w weekendy. - Dwa lata temu padły mocne deklaracje, że poprawią kondycję swojej firmy i niestety śmierdzi jak śmierdziało. Nie możemy otworzyć okien, wyjść na spacer i nawet zrobić zwykłych prac w ogrodzie - mówiła mieszkanka.

Jej zdaniem firma powinna zastosować nowoczesne technologie ograniczające emisję zapachów. - Jeżeli pan Mitura założył taką firmę, to od razu powinien zdawać sobie sprawę, że powinien zastosować najnowocześniejsze technologie, a jeżeli go na to nie stać, to niech zamknie, chyba że stosuje zasadę według przysłowia: bogatemu wszystko wolno - przekonywała.

Poseł Chmielowiec: „Nie ma obecnie przesłanek do zamknięcia zakładu”

W spotkaniu uczestniczył również poseł na Sejm RP Zbigniew Chmielowiec.

Jak przyznał, sam nie odczuwa problemu w miejscu swojego zamieszkania, ale został poinformowany o sytuacji przez mieszkańców. - Ja mieszkam daleko od zakładu, na mojej ulicy nic nie czuć i nie widziałem o tym problemie. Zostałem powiadomiony o spotkaniu od mieszkańców - mówił.

Poseł poinformował, że w sprawie kontaktowano się m.in. z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska, Urzędem Marszałkowskim oraz innymi instytucjami. - Chcemy podjąć kolejne kroki. Do Urzędu Marszałkowskiego wpłynęło pismo, będzie analizował wszystkie decyzje - przekazał.

Zwrócił uwagę, że w Polsce nadal brakuje tzw. ustawy odorowej, która kompleksowo regulowałaby kwestie uciążliwych zapachów. - Nie ma na dzień dzisiejszy, a to jest wina parlamentu od kilkunastu lat, nie ma ustawy odorowej. Każdy rząd się tego boi - mówił.

Poseł zaproponował również kolejne spotkanie z udziałem przedstawicieli instytucji, mieszkańców, samorządu oraz właściciela zakładu. - Zaprosimy właściciela i jeżeli się nie pojawi, to będziemy mieć jasną sytuację, jakie ma do tego podejście - powiedział.

Jednocześnie zaznaczył, że obecnie nie ma podstaw do zamknięcia firmy. - Z dokumentacji na dzień dzisiejszy nie ma tutaj takiej sytuacji, żeby były przesłanki do zamknięcia tego zakładu - przekazał.

Mieszkańcy czekają na kolejne działania

Podczas spotkania mieszkańcy podkreślali, że oczekują konkretnych działań i rozwiązania problemu.

Jeden z mieszkańców zwrócił uwagę, że sytuacja zmieniła się wraz ze zmianą technologii stosowanej w zakładzie. - Jak ten zakład powstał, to nic złego się nie działo. Dopiero jak zmieniła się technologia, to zaczął być uciążliwy. Najbardziej śmierdzi w piątek wieczorem i w weekendy - mówił.

Jak dodał, problem wpływa także na życie prywatne mieszkańców. - Przestają do mnie znajomi przyjeżdżać, bo pytają najpierw, czy jeszcze tam u mnie śmierdzi - powiedział.

Burmistrz Kolbuszowej zapowiedział, że po zakończeniu kolejnych kontroli i otrzymaniu informacji zostanie zorganizowane następne spotkanie. - To, co mogliśmy zrobić z naszej strony i na ile mieliśmy wpływ na ten zakład, zrobiliśmy. Cały czas monitorujemy i kontrolujemy sytuację - podsumował Grzegorz Romaniuk.

Na poniedziałkowym spotkaniu nie pojawił się przedstawiciel firmy Newborn Plastic. Skontaktowaliśmy się z przedstawicielami zakładu telefonicznie, aby zapytać o zarzuty ze strony mieszkańców i poznać stanowisko firmy. Na odpowiedź czekamy. Jeżeli ją uzyskamy, niezwłocznie zamieścimy ją na naszej stronie internetowej, oraz w naszym tygodniku. 

Do sprawy już wcześniej odnosił się prezes zarządu Newborn Plastic Marcin Mitura. W 2024 roku, po sygnałach od mieszkańców, przekazał redakcji, że spółka analizuje problem i podejmuje działania mające ograniczyć ewentualne uciążliwości.

Jak wskazywał, firma działa na terenie Kolbuszowskiej Podstrefy Specjalnej Strefy Ekonomicznej EURO-PARK Mielec od 2018 roku i od początku zajmuje się recyklingiem oraz przetwarzaniem odpadów.

- 23 września 2024 r. spółka otrzymała pismo skierowane do Urzędu Ochrony Środowiska w Rzeszowie, wystosowane przez przewodniczącą Osiedla nr 3 w Kolbuszowej, w którym poruszono po raz pierwszy problem związany ze sprawą nieprzyjemnego zapachu oraz hałasu mającego się wydobywać z terenów użytkowanych przez spółkę - informował prezes.

Marcin Mitura podkreślał wówczas, że po otrzymaniu zgłoszeń podjęto szereg działań mających ograniczyć uciążliwości.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo