Reklama

Reklama

Śmieci w Kolbuszowej znowu pójdą w górę?

Opublikowano: 14 września 2019 10:00
Autor:

Śmieci w Kolbuszowej znowu pójdą w górę?  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Na sesji rady miejskiej po raz kolejny pojawił się temat śmieci. W sierpniowych obradach uczestniczył Grzegorz Ożóg, burmistrz Ostrowa, który zarządza instalacją, do której trafiają odpady z gminy Kolbuszowa.

Na sesji przedstawiono informacje dotyczące zagospodarowania odpadów komunalnych.  Sytuacja zaczyna się komplikować w całym kraju. Koszty zagospodarowania odpadów ciągle rosną. Podczas obrad nie było miejsca na dyskusję, nie na wszystkie pytania znalazły się też konkretne odpowiedzi. 

Odpady zmieszane, które produkowane są w naszych gospodarstwach, trafiają do instalacji w gminie Ostrów, gdzie rozdzielane są na dwie frakcje i jest to w granicach po 50 proc. frakcji nadsitowej i podsitowej. Frakcja nadsitowa jest to element, który wpływa na to, że ceny rosną. Jest ona lżejsza, ale bardziej kaloryczna. Nie może ona zostać zagospodarowana na składowisku, tylko musi zostać przetworzona dalej. - Musimy podnosić ceny, ale nie jest to bezpośrednio zależne od nas - zaznaczył szef Ostrowa

Coraz więcej

- 14 sierpnia do kolbuszowskiego magistratu wpłynęło pismo, w którym Zakład Usług Komunalnych w Ostrowie poinformował naszą spółkę o wzroście cen odpadów - zaczął Jan Zuba, szef gminy Kolbuszowa i dodał: - Z kwoty poprzedniej, która wynosiła 423 zł netto, na 475, 96 zł netto. Jednocześnie została przekazana informacja, że ta cena będzie obowiązywać jedynie do końca października. Co z listopadem i grudniem? Skąd taki duży wzrost? - dopytywał burmistrz Kolbuszowej

Odbiór odpadów został zakontraktowany w ubiegłym roku na cały 2019 r. w cenie 365 zł netto za tonę odpadów. Jak podkreślił burmistrz, wtedy to uważano, że ta cena jest zbyt wysoka w stosunku do lat poprzednich. Wpływ na cenę miała opłata środowiskowa, która jest uiszczana od każdej tony odpadów zdeponowanych na składowisku (tzw. frakcja podsitowa). Co czeka mieszkańców w przyszłym roku?

- Najbardziej nas niepokoi jest fakt, że my już dzisiaj nie mieścimy się w kosztach wynikających z przyjętego poziomu stawek podatku śmieciowego - nadmienił Jan Zuba. 

Kolbuszowski skarbnik wyliczył skutek nowej propozycji cenowej sięgający, gdyby była ona utrzymana do końca roku - 148 tys. zł. Samorządowców niepokoi to, że nie znamy dzisiaj przyszłości, jeśli chodzi o listopad i grudzień. Wszystkie instalacje, do których mogłyby być odwożone odpady komunalne, mają już wyczerpany limit. 

Ciągle rośnie

Jan Zuba zaznaczył, po szeregu przebytych rozmowach, że sytuacja na rynku odpadowym jest nieprzewidywalna. Drastycznie rosną ceny. Przyjęcie odpadów na instalację to nie tylko przesianie ich przez sito. To długi proces. Ktoś musi warstwę nadsitową przejąć i przekształcić i dopłacić do tego, aby pozbyć się odpadów.

Rosną góry odpadów zebranych selektywnie. - Jeśli będziemy chcieli dostarczać odpady do Ropczyc, to cena wzrośnie o 100 zł. Z 250 zł na 350 zł - wyjaśnił Jan Zuba. Szef gminy Kolbuszowa zaznaczył, że w mediach słyszy się, że samorządy mogą świetnie zarabiać na surowcach, na odpadach zebranych selektywnie. - To jest kłamstwo, sami widzicie, jak wygląda sytuacja - nadmienił Zuba i dodał: - W Polsce recykling nie działa na taką skalę, jaka wynika z systemu, gdzie jesteśmy zobligowani do selektywnego zbierania odpadów. 

Jan Zuba podał przykład z zachodu Europy, gdzie obowiązuje przepis rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Co to oznacza? Producent ponosi odpowiedzialność od momentu wytworzenia opakowania do utylizacji i ponosi tego koszty. Niestety w Polsce ten koszt przenosi się na konsumenta. - Na szczęście nie dopłacamy jeszcze do szkła - podkreślił włodarz Kolbuszowej. Na makulaturze magistrat uzyskuje coraz mniejsze przychody z tytułu sprzedaży. Zaczynają one być już deficytowe. Trzeba więcej dopłacić do zbiórki makulatury niż się uzyskuje ze sprzedaży. Cena ze 100 zł została obniżona do 80 zł. - Co będzie dalej, nie wiemy - kontynuował Zuba.

Co teraz?

Jak zaznaczył burmistrz Kolbuszowej, wydawałoby się, że najrozsądniejszym byłoby przekazywanie odpadów do spalarni. Byłoby taniej, ponieważ nie ma problemu z przesiewaniem odpadów zmieszanych i przekazywanie ich do kolejnego odbiorcy. Na tę chwilę moce przerobowe elektrociepłowni i zakładu termicznego przekształcania odpadów działającego przy PGE są już w 100 proc. wykorzystane. Zakład przygotowuje się do budowy kolejnej instalacji o mocy o 80 tys. ton. - To jest dla nas jakaś szansa i perspektywa, że będziemy mogli tam przekazywać odpady, jeżeli uda się je zakontraktować - podkreślił Zuba.

Magistrat przygotowuje się już od dłuższego czasu do przygotowania propozycji stawek podatku śmieciowego. W systemie jest wiele zmiennych, które są niewiadome. - Nie da się dzisiaj przewidzieć, jaki będzie koszt jednostkowy surowców wtórnych i koszy jednej tony odpadów zmieszanych - zaznaczył - Mimo to będziemy musieli jak najszybciej ogłosić przetargi na zagospodarowanie odpadów - zaznaczył włodarz Kolbuszowej. 

Gmina musi znaleźć instalację, która przyjmie odpady. Nie będzie gwarancji, że cena tych odpadów będzie stała przez cały następny rok. - Będziemy musieli ogarnąć potencjalne koszty przyszłego roku. Później przymierzyć się do nich w postaci stawek podatku śmieciowego - podkreślił Zuba i dodał: - Dlaczego dzisiaj przedstawiamy tę informację? Urząd ma 4 miesiące, żeby się dobrze przygotować do 2020 r. - zaznaczył.

 

Zmienią się przepisy 

Samorządowcy wiedzą, że dzisiaj najbardziej niepokojące to nie wzrost kosztów, że zabraknie mocy przerobowych i może się okazać, że przy takim wysokim wzroście odpadów wytwarzanych przez mieszkańców może się okazać, że ktoś powie stop, więcej nie przyjmiemy. - Prawdą jest, że już wkrótce nie będziemy przywiązani do Kozodrzy, bo zmieniają się przepisy i będzie możliwość wyboru instalacji - podkreślił Jan Zuba. Jednak nie ma gwarancji, że jakiekolwiek oferty wpłyną po ogłoszonym przetargu. - Wszyscy narzekamy, że jest drogo, ale oby nie doszło do takiej sytuacji, że będziemy narzekać, że śmieci zalegają i nie ma ich, gdzie odwieźć - zaznaczył włodarz gminy Kolbuszowa.

Burmistrz zwrócił się do Grzegorza Ożoga z pytaniem, skąd w ciągu roku dwukrotny wzrost ceny i skąd taka informacja, że ta cena będzie obowiązywać tylko do końca października. - Co dalej? - dopytywał Zuba.

Szef Ostrowa wyjaśnił, że wynika to stąd, że kontrakt, który był rozstrzygnięty na frakcję podsitową ze stycznia 2019 roku, opiewał  na niepełny nominał, który potrzebny był do tego, aby zabezpieczyć odbiór odpadów z całego regionu. Kontrakt był na ok 10 tys. tom frakcji nadsitowej. - Potrzebujemy trochę więcej niż 20 tys. ton. Stąd limity wyczerpały się i w Kozodrzy - wyjaśnił Ożóg.  Dwa przetargi, które zostały ogłoszone w Ostrowie nie wyłoniły odbiorcy frakcji nadsitowej. Jak podkreślił burmistrz Ostrowa, wyższe ceny to problem, ale nie jest to w tej chwili najważniejsze. Ważnym jest, aby odebrać odpady.

Ile?

Po dwóch przetargach (gm. Ostrów) deklaracje firmy na odbiór śmieci dotyczą tylko dwóch miesięcy. Firma nie jest w stanie zaplanować, jakie będą stawki za dwa miesiące. - Pewnie dowiemy się w ostatniej chwili, jaka to będzie cena. Problem jest z limitami. Regionalnych instalacji na dany moment było tyle, ile było potrzebnych - przypomniał Ożóg. Odpady ciągle wzrastają i dzisiaj tego miejsca brakuje. Jak wyjaśnił włodarz Ostrowa, nominały spalarni w Rzeszowie wystarczają na całe miasto i trochę na okolice i nic poza tym. Nie jest też tak, że do spalarni można wywieźć wszystko, co zostało wytworzone w gospodarstwach. Od początku roku działy się zawirowania i stawki ciągle rosły. 

Na debatę w tej sprawie przewodniczący prezydium Krzysztof Wilk nie wyraził zgodny. W ramach pytania uzupełniającego radny Józef Fryc zapytał, czy dotychczasowa zawarta umowa pomiędzy gminy Kolbuszowa a zakładem w Kozodrzy gwarantuje niezmienność cen na 2019 rok. Gmina ma umowa ze spółką komunalną na odbiór, transport i zagospodarowanie odpadów. Zakład gospodarki komunalnej ma umowę na zagospodarowanie odpadów z regionalną instalacją przetwarzania odpadów komunalnych w gminie Ostrów.

- Czy nie jest tak, że zostaje ograniczony limit przyjęcia zmieszanych odpadów komunalnych przez przyjmowanie większej ilości odpadów segregowany do przetworzenia? - zapytał Grzegorz Romaniuk, prezes Fundacji na rzecz Kultury Fizycznej i Sportu w Kolbuszowej. Przewodniczący osiedla nr 1 nadmienił także, że są takie instalacje, które przyjmują odpady segregowane i nie wie, czy ograniczenia nie są spowodowane chęcią osiągnięcia większego zysku.

Grzegorz Ożóg wytłumaczył, że największy problem jest z gabarytami. Odbiorców odpadów wielkogabarytowych jest coraz mnie, stąd ceny coraz wyższe. - Jeżeli chodzi o poszukiwanie szerszych możliwości związanych z zagospodarowaniem frakcji nasitowej pokazały dwa przetargi, na których nie było oferentów - nadmienił Ożóg. Wyjaśnił także, że kontrahenci nie przystępują do przetargu, bo nie mają pełnej wiedzy na temat gospodarki odpadami. Zaznaczył także, że niektóre firmy liczą na to, żeby zarobić.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 lata temu | ocena +0 / -0

    Obywatel i moderator dla swojego honoru nie wstawi bo oczywiście jest poprawny politycznie a nie moralnie

    Ja nie wiem co dalej, tak mówi człowiek który ma podejmować decyzje, na którego ludzie oddali głosy i ma ich reprezentować, rozwiązywać problemy DLA dobra społeczeństwa.A nie zadłużać bo wygodnie jest przeciąć wstęgę w OSP i dać lodówkę.

  • 2 lata temu | ocena +0 / -0

    Olowek

    Powinno zostać wprowadzona opłata od ilości odpadów. Bo naprawdę jeśli za rok lub 2 osoba wyrzucająca jeden 30litrowy worek śmieci i jeden worek plastiku będzie musiała płacić 100zl tylko dlatego że mieszkają 3 osoby w domu to będzie chore. Może ludzi młodych pracujących pobierających 500 plus na dzieci na to stać. Ale osób starszych emerytów rencistów nie dostających żadnych plusów już naprawdę nie. Więc naprawdę należało by promować ludzi którzy potrafią tak gospodarować śmieciami by ich niepotrzebnie nie wytwarzać. Kupować mniej co za tym idzie mniej wyrzucać. I urzywać worków wielokrotnego użytku oraz kompostujacych co się da. A wyrzucających tylko to minimum które trzeba. Bo jak jedna osoba ma 10x więcej odpadów a płaci tyle samo lub mniej niż wspomniany wcześniej przykład. To jest grubo coś nie tak.

  • 2 lata temu | ocena +0 / -0

    pisuar

    Było pincet plus, teraz trzeba oddać w rachunkach żeby bilans się zgadzał!

  • 2 lata temu | ocena +0 / -0

    MaxSegregatus

    Dlaczego jest u nas tak jak jest? Trzeba wiedzieć, że w odróżnieniu od Polski - w krajach Unii Europejskiej comiesięczne opłaty obywatelskie za śmieci zasilają lokalne administracje samorządowe które budują i utrzymują publiczne systemy gospodarki odpadami komunalnymi. Także w Berlinie gdzie zaczął się rejs… JEST TO TAK ZWANY SYSTEM NATURALNEGO MONOPOLU GMINNEGO OKREŚLANY JAKO "IN HOUSE". Osiągnięcia tego systemu, w którym tylko 10 procent odpadów trafia na składowanie - są podstawą unijnych wymogów dla całej Wspólnoty Europejskiej. U nas aferałowie uparli się aby comiesięczne opłaty polskich rodzin omijały samorządy i zasilały fundusz zysków firm kręcących lody na śmieciach. Wizytówką polskiej gospodarki odpadami są dzikie wysypiska lub płonące odpady na hałdach i w halach... Ekspert ze Szwecji a więc ze wzorcowego kraju wyznaczającego standardy dla całej Unii stwierdza: „fundamentalne znaczenie w sukcesie gospodarki municypalnej ma fakt - że w Szwecji, Danii, Niemczech, Austrii, Holandii, Belgii i w pozostałych krajach „starej Unii” w których system zadań publicznych realizowany jest przez spółki komunalne, w ramach in-house jest zdecydowanie tańszy. DLATEGO, ŻE Z SAMEJ DEFINICJI SPÓŁKI GMINNE POWINNY BYĆ NON PROFIT, BEZZYSKOWE. W związku z tym, to samo z siebie powinno prowadzić do sytuacji, gdzie na takim rozwiązaniu mieszkaniec gminy tylko zyskuje”… Mimo tej prostej i trafnej diagnozy ilustrującej to że wpuszczenie czynnika chciwości do usług komunalnych w odpadach generuje nieustający wzrost comiesięcznych opłat polskich rodzin – nadal wielu rżnie głupa, że wystarczy dobrze napisana specyfikacja przetargowa na wyłonienie operatora kręcenia lodów na comiesięcznych opłatach mieszkańców… Jeśli jedynym zadaniem gmin i ich związków jest ogłaszanie przetargów na wyłanianie tych co chcą wygodnie żyć z comiesięcznych opłat polskich rodzin - to mamy niekończący się wyścig cen według scenariusza, że najwięcej mają zarobić zagraniczne firmy - pb.pl/czarna-wizja-smieciowa-691523 … Elementami tego scenariusza są liczne pożary odpadów na składowiskach i w halach – bo to daje oprócz pozbycia się odpadów dodatkowe dochody od ubezpieczycieli… PORZUCONE „NICZYJE” ODPADY USUWANE NA KOSZT PODATNIKA z lasów i zagajników – TO TEŻ ZJAWISKO NIEZNANE W INNYCH KRAJACH EUROPY… Latające drony nad składowiskami i 24-godzinny monitoring śmieci – to wstydliwa specyfika polskiego systemu odpadów pod specjalnym nadzorem… Miejmy nadzieję, że w następnej kadencji rząd PiS POsprząta również i to – i zajmie się implementacją unijnych zasad systemowych polegających na przejęciu gospodarki odpadami przez zakłady użyteczności publicznej non-profit i wyeliminowaniu czynnika chciwości - tak jak jest to w krajach których osiągnięcia wyznaczają standardy w tej dziedzinie dla całej Europy…