Reklama

Reklama

Radni z gminy Raniżów zajęli stanowisko w sprawie planowanej spalarni

Opublikowano: ndz, 20 wrz 2020 16:54
Autor:

Radni z gminy Raniżów zajęli stanowisko w sprawie planowanej spalarni - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Mowa o spalarni w Przewrotnem oraz istniejącego tam zakładu Saria. Jak twierdzą samorządowcy, przedsiębiorstwo uprzykrza życie mieszkańców, a może być jeszcze gorzej.

Temat trafił na ostatnią sesję Rady Gminy w Raniżowie (10 września). - Proponując przyjęcie tego stanowiska, chcemy wyrazić solidarność z mieszkańcami naszej gminy i nie tylko, którzy protestowali i protestują przeciwko planom budowy spalarni - mówił Jan Puzio, przewodniczący rady.


ZOBACZ TAKŻE: Wypadek podczas prac polowych w Raniżowie


Spalarni jeszcze nie ma

Jak podkreślił przewodniczący Puzio, raniżowska gmina nie jest w tej sprawie organem decyzyjnym. - Jedyne co możemy zrobić, to właśnie popierać tych, którzy protestują w tej sprawie - stwierdził. 

Stanowiska w tej sprawie przyjmowały również inne samorządy z sąsiednich gmin. - Nikomu nie trzeba mówić, że obecnie już istniejący zakład Saria jest bardzo uciążliwy dla mieszkańców naszej gminy. Gdyby się tak stało, że powstanie tam dodatkowy zakład, to można się tylko spodziewać, że sytuacja ulegnie znacznemu pogorszeniu. Z tego miejsca chcę podziękować tym, którzy organizowali protesty w tej sprawie - zaznaczał Jan Puzio.

Na spotkanie radnych został zaproszony Paweł Baj, burmistrz Głogowa Małopolskiego. Jako administrator gminy, w której leży zakład Saria i w której planowana jest budowa spalarni, starał się odpowiedzieć na nurtujące pytania radnych i przedstawić im bliżej całą sytuację. - Decyzje można wydawać pozytywne lub negatywne, ale proszę pamiętać, że są też procesy odwoławcze od każdej decyzji i ten finalny etap nigdy do końca nie należą do wójta, burmistrza, tylko są jeszcze inne organy, które w tym względzie decydują - wyjaśniał burmistrz Baj kwestie pozwoleń i decyzji środowiskowych.

Jak mówił Paweł Baj, zakład Saria działa na terenie gminy Głogów Małopolski od wielu lat. Zajmuje się przede wszystkim przerobem resztek poubojowych zwierzęcych, z których produkuje tłuszcze wykorzystywane w różnych gałęziach przemysłu. 

- Od pewnego czasu zakład ten zmienił właściciela i właścicielem Sarii jest grupa kapitałowa z Niemiec. Ta firma dzisiaj na terenie Przewrotnego nie prowadzi spalarni. Bo często pojawiają się takie głosy, że już ta spalarnia istnieje. Tam spalarni nie ma. Firma wystąpiła do mnie, jako do burmistrza, w czerwcu tego roku z wnioskiem o wydanie decyzji środowiskowej. Decyzja środowiskowa jest pierwszą decyzją, która musi być wydana przed decyzją o warunkach zabudowy czy o pozwoleniu na budowę, którą wydaje starosta. Czwartą decyzją jest decyzja zintegrowana na funkcjonowanie takiego zakładu, którą wydaje marszałek województwa - wyjaśniał burmistrz.

 

 Negatywna opinia

Jak tłumaczył burmistrz Baj, firma chcąca wybudować spalarnię w Przewrotnem wystąpiła do gminy Głogów Małopolski z takim wnioskiem. Dołączony został do niego raport oddziaływania na środowisko. - W tym raporcie jest bardzo szczegółowo opisane, co w ramach tej inwestycji jest planowane. Ten raport podlega opiniowaniu przez organy. Cztery organy muszą się zawsze w tej sprawie wypowiedzieć - mówił szef gminy Głogów Małopolski.

W przypadku tego zadania opinię wydają marszałek województwa, sanepid, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska oraz Wody Polskie. - One opiniują ten raport i mają na to czas, ponieważ zawsze na tym etapie strony, które zostały uznane, mogą zgłaszać swoje zapytania, wątpliwości, aby autor raportu odniósł się do pytań czy wątpliwości, aby jak najbardziej go uszczegółowił - mówił burmistrz. - Bardzo wiele pytań wpłynęło do mnie w sprawie tego raportu. Ja te pytania przekazuje do autora raportu, ponieważ gmina nie udziela na ten temat odpowiedzi, bo nie jest inwestorem. Tylko inwestor w tym względzie musi sobie poradzić - podkreślił.

Gmina Głogów Małopolski otrzymała już pierwszą opinię w sprawie budowy spalarni od Marszałka Województwa Podkarpackiego. Wydał on negatywną opinię w tej sprawie. W swoim uzasadnieniu napisał, że w planie gospodarki odpadami dla województwa podkarpackiego są wystarczające moce przerobowe, jeżeli chodzi o instalacje termicznego przekształcania odpadów innych niż komunalne. Przewiduje się jedynie ich modernizacje. Marszałek wypowiedział się, że nie ma potrzeby, aby na terenie naszego województwa powstawały kolejne spalarnie czy instalacje do przetwarzania odpadów innych niż komunalne.


ZOBACZ TAKŻE:Wysypisko śmieci na cmentarzu. Kto posprząta?


- Dzisiaj, dla mnie jest to podstawa do wydania negatywnej decyzji środowiskowej. Wstrzymam się i poczekam na pozostałe opinie, które muszą do mnie wpłynąć - powiedział Baj. - Decyzja z mojej strony będzie negatywna, co nie znaczy, że ona przesądza, że ta spalarnia nie powstanie, bo inwestor może się odwołać - nadmienił.

Burmistrz ma wątpliwości

Jak mówił burmistrz Baj, przyszłość wspomnianej inwestycji jest niepewna. Podkreślił również, że jego stanowisko w sprawie budowy spalarni od samego początku było precyzyjne i jasne. Nie chce się on zgodzić na budowę spalarni. Jak tłumaczył, dlatego że dzisiaj funkcjonujący zakład Saria jest uciążliwy dla mieszkańców. 

- Mimo tego, że prezes i dyrektor zakładu wielokrotnie zapewniali, że te uciążliwości się zmniejszą. Mówimy tu o uciążliwościach zapachowych, ale nie tylko. To mimo tych zapewnień, jak wiemy, niewiele się w tym względzie zmieniło, dlatego mam poważne wątpliwości sądzić, że jeżeliby ta spalarnia powstałaby, to byłoby inaczej - mówił Paweł Baj. - Jeżeli dzisiaj nie radzą sobie z tym, to mam wątpliwości. To przekonuje mnie, że takiej instalacji być nie powinno. Dzisiaj firma Remondis, która planuje wybudować spalarnię w Przewrotnem, taką spalarnię prowadzi. Tylko że ta spalarnia jest w Rzeszowie, przy ul. Matuszczaka. Ta spalarnia jest mniejsza. Ta, którą planują wybudować w Przewrotnych, jest trzykrotnie większa - wyjaśniał szef gminy

Jak zaznaczył, istniejąca spalarnia w Rzeszowie mogłaby zostać zmodernizowana i zwiększyć swoje możliwości przerobowe. - Zwróciłem się do prezydenta Rzeszowa, aby podjął rozmowy z Remondisem, aby wspomóc rozbudowę tego zakładu. Niestety, do dnia dzisiejszego nie dostałem żadnej odpowiedzi. Natomiast firma Saria, do której też z podobnych apelem się zwróciłem, odpowiedziała, że energia pochodząca z utylizacji tych odpadów będzie wykorzystywana do produkcji, która dzisiaj odbywa się w zakładzie w Przewrotnem - wyjaśnił Baj.

Mniej pyłów

Jedną z korzyści, jakie płynęłyby z powstania spalarni, miałaby być likwidacja pieców węglowych, które aktualnie ogrzewają cały istniejący obiekt w Przewrotnem. Jak twierdzi inwestor, doprowadzi to do zmniejszenia emisji pyłów aż o 17 ton. - To jest ten element, o którym należy mówić i o tym wiedzieć. Te inwestycje, które budzą wiele obaw i są niebezpieczne w jakiś sposób, w inny sposób wpływają na nasze zdrowie. Właśnie w ten sposób, że tych pyłów nie ma - wyjaśniał Baj.

Zdaniem burmistrza Głogowa Małopolskiego dzisiejsze uciążliwości, które występują, powinny być badane przed dwa organy. Przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie oraz przez starostę rzeszowskiego. - Ja uważam, że do tej pory te kontrole były niewystarczające, odbywały się bardzo rzadko. W ciągu ostatnich 10 lat starosta tylko dwa razy takie kontrole podejmował. Inspektorat również, nawet jak kontroluje, nie stwierdza żadnych nieprawidłowości. One kontrolują tylko w pewnym obszarze ten obiekt. Najbardziej uciążliwy jest zapach. Ale od wielu lat nie ma rozporządzenia ani ustawy antyodorowej. Nie ma przepisu prawnego, na podstawie którego można by kogoś karać za uciążliwość zapachową - mówił Paweł Baj. 

 

Brak zakazów

Jak twierdzi burmistrz Głogowa Małopolskiego, w Polsce brak jest konkretnych przepisów czy ustaw dotyczących smrodu. Skoro ich nie ma, firmy mogą generować uciążliwe zapachy. Zdaniem Baja nie ma narzędzi, które zmusiłyby przedsiębiorstwo z Przewrotnego do zaprzestania lub ograniczenia wydobywającego się fetoru. - Oczywiście mieszkańcy podnoszą, że są inne nieprawidłowości z zanieczyszczaniem środowiska, ale wyniki WIOŚ tego nie potwierdzają - zaznaczył burmistrz.

 Jak zaznaczył Jan Puzio, przewodniczący raniżowskiej rady, próbował on zaprosić przedstawicieli firmy Saria na sesję. - Otrzymałem bardzo dyplomatyczną odmowę - powiedział.

- Z wypowiedz burmistrza wynika jedna podstawowa kwestia, wymagająca uregulowania przez co najmniej nasz parlament - mówił Władysław Grądziel, wójt gminy Raniżów.

Zarządca raniżowskiej gminy mówił m.in. o konieczności stworzenia przez Sejm RP ustawy antyodorowej. Pozwoliłoby to na ograniczenie przykrych fetorów wydobywających się z niejednej firmy w Polsce. - Gdyby były przepisy, to myślę, że kontrolujący sprawdziłby, przyjechał, wystawił mandat, to firma coś by w tym kierunku zrobiła. Burmistrz mówi, że jest to kapitał niemiecki, to na pewno nikt w Niemczech nie pozwoliły sobie na hasanie z odorem. Tam są przepisy i tam jest to wszystko unormowane. Trzeba by się było zastanowić, dlaczego u nas przez tak długi okres czasu nikt nie podjął się takiego działania - zaznaczył wójt Grądziel.

W swojej wypowiedzi szef gminy Raniżów zaproponował, aby rada zwróciła się do posła Zbigniewa Chmielowca, aby wyszedł on z inicjatywą w Sejmie, aby powstała ustawa dotycząca uciążliwych zapachów. - Jest potem instrument, żeby kontrolować takie firmy. Nic by nie stało na przeszkodzie, żeby poseł zamiast interpelacji złożył stosowny projekt ustawy w Sejmie. Interpelacje to albo ktoś odpowie, albo ktoś odpowie na okrętkę, albo wcale nie odpowie, a wszyscy wąchamy - mówił Władysław Grądziel. 

- Odór się rozprzestrzenia, nie ma mierników. Nawet temperaturę się mierzy, wszystko jest możliwe do zbadania. Zasady covidowskie szybko szły, więc rozporządzenie antyodorowe też mogłoby się pojawić. Na drugi dzień się obudzimy i Saria już nie śmierdzi. To by było najlepsze działanie. Żeby poseł nie pisał interpelacji, tylko wystąpił konkretnie z propozycją  ustawy czy uzupełnienia ustawy dotyczące odoru - proponował wójt.

 Wątpliwości radnych

Radna Barbara Miazga dopytywała, na jakich gruntach ma powstać spalarnia. - Co wtedy, jeżeli wszystkie organy zaopiniują projekt negatywnie? Do kogo należy ostatnie zdanie?- prosiła burmistrza o wyjaśnienie.

 Paweł Baj odniósł się początkowo do wcześniejszych słów wójta. Jak zaznaczył, on również zwrócił się z wnioskiem do parlamentarzystów z terenu województwa podkarpackiego,w tej samej sprawie, o której mówi wójt Grądziel. - Ale to są trudne tematy. Sąsiadowi może śmierdzieć obornik drugiego sąsiada. Wiem, że nie jest to łatwe, musi się ktoś z tym zmierzyć mówił.

Baj wyjaśnił także, że spalarnia miałaby powstać na gruntach należących do firmy Saria, bezpośrednio przylegając do istniejącego już zakładu. Na ostatnie pytanie radnej Miazgi burmistrz odpowiedział, że jeżeli wszystkie opinie będą negatywne, będą one służyć gminie do ostatecznej decyzji, do wydania negatywnej decyzji.

 Eugeniusz Makusak, radny, dopytywał również, czy istniejąca spalarnia w Rzeszowie nie wystarcza województwu. - Nie wiem, czy to wystarcza, ale w opinii marszałka to wystarcza. Firma, która chce wybudować u nas spalarnię, wskazuje, że odpady miałyby przyjeżdżać także z innych województw, stąd też pewnie negatywna opinia marszałka - podkreśla Baj. 

 

Przykry smród

Do sprawy spalarni odniósł się również radny Kazimierz Mikołajczyk. - Musimy sobie tutaj powiedzieć otwarcie, że dla nas spalarnia odpadów niebezpiecznych to przykry smród, przykry do wytrzymania. A dla firmy Saria do złoty biznes, bo dzisiaj na śmieciach naprawdę ludzie zarabiają kokosy - mówił rajca. - W związku z tym, że marszałek wydał negatywną opinię, to urząd zdaje sobie sprawę, ile na terenie województwa znajduje się odpadów niebezpiecznych. Skoro oni twierdzą, że istniejąca spalarnia to przerobi, to znaczy, że ta spalarnia w Przewrotnem, która ma powstać, będzie tutaj odpady niebezpieczne sprowadzać zza granicy. Przy przetwarzaniu i spalaniu tych odpadów zapewne będzie uruchomiony transport kołowy, czyli spaliny, niszczą się drogi. Czy burmistrz ma informacje, czy to będą odpady z Polski, czy odpady z zagranicy i będą na tym zarabiać w euro - prosił o informację przedstawiciel mieszkańców.

- Trudno odpowiadać w sposób jednoznaczny, bo są to pytania do Sarii. Zgadzam się z radnym, że jest to złoty biznes, ale nie każdego stać na budowę spalarni. To jest koszt około 300 milionów. Koszt budowy spalarni w Przewrotnem to około 100 milionów. Żeby zacząć robić ten złoty biznes, to najpierw trzeba bardzo dużo włożyć - tłumaczył burmistrz Baj. - O ile dobrze pamiętam, to transport kołowy odbywałby się około siedmiu samochodów osobowych na dobę. Na pewno nie wpłynie to znacząco na pogorszenie ruchu. Może w przyszłości byłoby to więcej samochodów. Nie określono obszaru, skąd te odpady miałyby pochodzić. Jeżeli się komuś opłaca, to zakładam, że z innych krajów te odpady też mogłyby być - nadmienił szef głogowskiej gminy.

Nie da się otworzyć okna

Wójt Grądziel zauważył, że jeżeli istniejące przedsiębiorstwo Saria działałoby w sposób nieuprzykrzający życia mieszkańców, to nie mieliby oni nic przeciwko jego rozbudowie i powstaniu spalarni. - Powstaje firma nowa, nowe miejsca pracy. Ale ludzie są naprawdę dobrymi obserwatorami. Trudno nie być, poranna pobudka, że nie da się okna otworzyć i jest fetor. Trzeba by było się uderzyć w pierś i zmodernizować ten zakład, żeby nie był uciążliwy dla działek sąsiednich. Mieszkańcy działają asekuracyjnie, jeżeli ta struktura, którą teraz mają, wyłazi bokami - mówił zarządca Raniżowa.

- W krajach rozwiniętych myślę, że każdy temat jest ustawowo zapisany i dlatego takie biznesy, takie "jaskółki", zawsze wyfruwają do takich krajów mniej rozwiniętych. Wyfruwają do krajów mniej rozwiniętych i tam mają idealne środowisko do żerowania. Dlaczego u nas takich przepisów nie ma? W parlamencie powinny się rodzić takie uchwały. Cokolwiek byśmy tu nie robili, jak nie będzie przepisów, które będą regulowały te zagadnienie, to nic nie będzie. Ja myślę, że od tego trzeba zacząć, niech sejm wprowadzi wreszcie ten przepis dotyczący odoru. My się zastanawiamy, skąd różne choroby. Tego nam Saria i tego nam pracodawca nie zrekompensuje. On się tym nie będzie interesował, on się będzie interesował tylko zyskiem, jemu się będą musiały zgadzać tony z przeliczeniem na zyski - skwitował wójt.

Ważne i pilne

Sprawą zainteresował się również Zbigniew Chmielowiec, poseł na Sejm RP, który napisał interpelację w sprawie spalarni.

- Od pewnego czasu otrzymuję wiele zapytań od moich wyborców zaniepokojonych ciągłymi uciążliwościami zapachowymi powodowanymi przez przedsiębiorstwo Saria. Skutkiem ubocznym prowadzonej działalności są olbrzymie uciążliwości zapachowe. Odór, jaki wydobywa się z zakładu, od wielu lat znacząco utrudnia życie okolicznym mieszkańcom - pisze poseł Chmielowiec.

 Parlamentarzysta w swojej interpelacji zaznaczył, że zakład w zakresie prowadzonej działalności kontrolowany jest przez starostę rzeszowskiego, jako organ, który wydał w tej sprawie pozwolenie oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie, jako organ inspekcji ochrony środowiska. Niestety, prowadzone kontrole nie mogą obejmować uciążliwości zapachowych, gdyż brak jest w polskim prawodawstwie stosownych uregulowań. Jak podkreśla Zbigniew Chmielowiec, przyjęcie odpowiednich uregulowań prawnych w tym obszarze jest więc rzeczą ważną i pilną. - Czy i na jakim etapie prowadzone są prace nad przepisami określającymi dopuszczalne wartości zapachów (odorów) w powietrzu, w tym rozporządzenia wykonawczego oraz tzw. ustawą odorową? - prosił o odpowiedź.

 

 Konieczność regulacji

Jak zaznaczył w swojej odpowiedzi Ireneusz Zyska, sekretarz Ministerstwa Klimatu, uciążliwość zapachowa jest poważnym problemem, zarówno w skali lokalnej, jak i ogólnokrajowej, na co wskazuje odnotowywana w ostatnich latach tendencja wzrostowa liczba skarg i wniosków jej dotyczących.

Aktualnie resort podejmuje szereg działań mających na celu przeciwdziałanie uciążliwości zapachowej. W 2016 r. opracował m.in. kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej. Zidentyfikowano źródła emisji substancji zapachowo-czynnych oraz wskazano działania zaradcze dla głównych form działalności uciążliwych zapachowo, w tym przede wszystkim obiektów gospodarki odpadami, gospodarki wodno-ściekowej oraz obiektów hodowlanych.

Resort zlecił także opracowanie ekspertyzy pn. "Lista substancji i związków chemicznych, które są przyczyną uciążliwości zapachowej". W ramach ekspertyzy sporządzono listę substancji i związków chemicznych potencjalnie uciążliwych zapachowo, a także wyznaczono jednostki zapachowe oraz wartości dopuszczalnych stężeń w powietrzu substancji i związków chemicznych. Ministerstwo zleciło także opracowanie ekspertyzy pn. "Bezpieczne odległości od zabudowań dla przedsięwzięć, których funkcjonowanie wiąże się z ryzykiem powstawania uciążliwości zapachowej". - Obowiązujące przepisy nie zapewniają w pełni przeciwdziałania uciążliwości zapachowej i istnieje konieczność wprowadzenia regulacji, która przyczyni się bezpośrednio do przeciwdziałania uciążliwości zapachowej - pisze sekretarz Zyska. Pełna treść interpelacji posła oraz odpowiedzi ze strony ministerstwa dostępna jest na stronie sejm.pl w zakładce posłowie - interpelacje.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.