Reklama

Pół żartem, pół serio

Opublikowano: pt, 18 lis 2016 05:00
Autor:

Pół żartem, pół serio - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Na kilka dni przed premierą sztuki „Poezja i miłość” o tym, o czym będzie ten spektakl, czy pojawi się w nim wątek kolbuszowski, jak wyglądają przygotowania i czy łatwo jest być reżyserem, z Ryszardem Szilerem, twórcą przedstawienia, rozmawia Lidia Grabiec.

Od premiery „Małomiejskiej ballady” mija niecały rok, a prowadzony przez pana i pana żonę, Ewę Czartoryską-Sziler, teatr szykuje się już do drugiego spektaklu. Sukces debiutu zachęcił państwa do kontynuacji?
Poniekąd, chociaż w założeniu mieliśmy w planie kolejne spektakle. Teatr, którym kierujemy, jest kontynuacją teatru prowadzonego niegdyś przez mojego teścia Michała Czartoryskiego również na scenie tutejszego MDK. Z tym, że wtedy skupiano się na Fredrze, a potem na innych dramatopisarzach. My doszliśmy jednak do wniosku, że skoro naszego teatru nie tworzą profesjonaliści, to żeby miało to jakikolwiek sens, trzeba wymyślić inny rodzaj repertuaru. To jest teatr stricte amatorski. Nie wystawimy więc Mickiewicza czy Szekspira, bo widzowie byliby, być może, zawiedzeni. Nasi aktorzy nie mają ze słowem mówionym wiele do czynienia, poza panią Kasią Liszcz-Starzec, która ma wykształcenie teatralne, i nauczycielami, w tym szczególnie polonistami. Nikt jednak nie jest prawdziwie zawodowym aktorem, trudno więc obarczać ludzi wyuczaniem się tekstów, których wypowiedzenie wymaga profesjonalizmu. Wpadliśmy więc na pomysł, żeby dać teksty całkiem nieznane. A że ja od dawna coś tam piszę, to stwierdziliśmy, że można by zaciekawić publiczność tymi tekstami, nie aż tak trudnymi w końcu. Powstał więc dość przypadkowo rodzaj „teatru autorskiego”, co jest, jak się zdaje, swoistym ewenementem w środowisku małomiejskim. I tak najpierw była „Małomiejska ballada”, a teraz „Poezja i miłość”. Obecny spektakl to są jednoaktówki napisane przeze mnie już wcześniej, które spina klamra miłości i poezji. Równie dobrze jednak można by nazwać tę sztukę całkiem inaczej, na przykład: „Obrazki z życia”, „Historia opowiedziana obrazami” czy też „Preludia teatralne”.

A jednak pozostał tytuł „Poezja i miłość”. Dlaczego?
- W pewnym momencie spektaklu pada takie stwierdzenie: „Niech żyją świętości/ Miłość poezji/Poezja miłości”. Jest to po prostu opowieść o tym, co jest najważniejsze. Ta dwubiegunowość i przenikanie się wzajemne cały czas mają miejsce w tych opowieściach.

Więcej w 46 numerze Tygodnika Korso Kolbuszowskie

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.