Majowa aura w tym roku nie szczędzi wysokich temperatur, co dodatkowo podgrzało atmosferę wokół „pielęgnacji” drzew przy ul. Janka Bytnara. Mieszkańcy, którzy codziennie korzystają z przejścia obok szkoły, nie kryją żalu i oburzenia.
— W przejściu koło parku Jordanowskiego tak zostały ogołocone drzewa... Mamy maj i jaką one w tym momencie funkcję spełniają?
— pyta retorycznie jedna z mieszkanek Kolbuszowej.
— Przecież to jest zwykłe kaleczenie, żeby móc w przyszłym roku powiedzieć, że stwarzają niebezpieczeństwo i je wyciąć. Sucho jak pieprz, wczoraj było 28 stopni, a na deptaku nie ma grama cienia, bo coś takiego zrobili z rosnących tutaj drzew. Czy to jest normalne?
— dodaje rozżalona.
Obawy spacerowiczów dotyczą nie tylko estetyki, ale i kondycji biologicznej roślin. Całkowite pozbawienie drzewa aparatu asymilacyjnego (liści) w okresie wegetacji może doprowadzić do jego uschnięcia.
Dyrekcja: „Priorytetem jest bezpieczeństwo dzieci”
Na zarzuty mieszkańców odpowiada dyrektor szkoły, Dorota Rabczak. Według jej relacji, stan drzewostanu był na tyle zły, że konieczna była radykalna interwencja.
— Drzewa zagrażały bezpieczeństwu, duże gałęzie leciały. Wszystko było uzgodnione z urzędem gminy
— wyjaśnia Dorota Rabczak, dyrektor SP nr 1.
— Te drzewa odrastają powoli, a co najmniej dwa z nich są spróchniałe i kwalifikują się do wycięcia. To miało na celu bezpieczeństwo dzieci i mieszkańców, którzy chodzą deptakiem. Przede wszystkim liczy się bezpieczeństwo uczniów. Sadzimy też nowe drzewa
— dodaje dyrektor.
Co na to prawo? Eksperci o „ogławianiu” drzew
Sytuacja przy kolbuszowskiej „Jedynce” wpisuje się w ogólnopolską dyskusję o tzw. ogławianiu drzew, czyli radykalnym ścinaniu niemal całej korony. Warto sprawdzić, co w tej kwestii mówią przepisy Ustawy o ochronie przyrody.
Zgodnie z polskim prawem (art. 87a ust. 2):
- Prace w koronach drzew nie mogą prowadzić do usunięcia powyżej 30% korony, która rozwinęła się w całym okresie rozwoju drzewa.
- Wyjątkiem jest usuwanie gałęzi obumarłych, nadłamanych lub takich, które kolidują z infrastrukturą, a także zabiegi mające na celu zachowanie statyki drzewa.
- Usunięcie powyżej 50% korony jest uznawane przez prawo za zniszczenie drzewa, co może skutkować wysokimi karami administracyjnymi.
Praktyka ogławiania jest silnie krytykowana przez dendrologów. Choć pozornie eliminuje ryzyko spadających gałęzi, w rzeczywistości często powoduje gnicie pnia od środka i wyrastanie tzw. pędów przybyszowych, które są słabo osadzone i w przyszłości mogą łamać się znacznie łatwiej niż naturalne konary.
Czy doszło do przekroczenia norm?
Sprawa w Kolbuszowej jest dwuznaczna. Jeśli, jak twierdzi dyrekcja, drzewa są spróchniałe, faktycznie mogą stanowić zagrożenie. Jednak prawo nakłada na zarządców terenu obowiązek dbałości o to, by cięcia pielęgnacyjne nie stały się wyrokiem śmierci dla rośliny.
Czy „odrastające powoli” drzewa przy szkole przetrwają obecną suszę i odzyskają swoją formę? Do tematu będziemy wracać.
Komentarze (0)