Jak informuje Urząd Miejski w Kolbuszowej, na Krytej Pływalni Fregata funkcjonuje strefa relaksu, z której można korzystać przez większość tygodnia.
Co znajdziemy w strefie saun?
Oferta obejmuje kilka elementów, które pozwalają na pełną regenerację:
- sauna sucha (fińska) – wysoka temperatura wspomaga krążenie i oczyszczanie organizmu,
- sauna infrared (na podczerwień) – łagodniejsza, idealna dla osób preferujących niższe temperatury,
- beczka do schładzania – szybkie ochłodzenie po saunie, które pobudza organizm i wzmacnia odporność.
To propozycja szczególnie dla tych, którzy po treningu wolą „parę” niż kolejną długość basenu.
Godziny otwarcia
Strefa saun dostępna jest:
- poniedziałek, środa, piątek: 16:00–20:45
- wtorek, czwartek: 16:00–21:45
- weekendy i święta: 08:00–20:45
Czy sauny pomogą „Fregacie”?
Nowa oferta pojawia się w momencie, gdy o przyszłości pływalni mówiło się naprawdę dużo. Jeszcze niedawno Kryta Pływalnia Fregata zmagała się z poważnymi wyzwaniami.
Wzrost cen energii i gazu w 2023 roku wymusił ograniczenia – skrócono godziny otwarcia, a liczba klientów spadła z ponad 84 tys. do około 72 tys. rocznie. Dopiero w 2024 roku udało się odbić – frekwencja wzrosła do ponad 85 tys. odwiedzających.
Koszty, awarie i trudne decyzje
Jak podkreślał wcześniej kierownik obiektu, Ryszard Zieliński, basen wymaga ciągłych inwestycji. Sam 2024 rok przyniósł rekordową liczbę awarii – od pomp i czujników po sterowniki kotłów.
Koszty utrzymania są ogromne – w 2024 roku wyniosły około 4,15 mln zł, przy dochodach rzędu 1,2 mln zł. Oznacza to, że gmina musi dokładać do funkcjonowania obiektu około 3 mln zł rocznie.
Remont czy nowy obiekt?
W tle pojawiają się też większe pytania o przyszłość „Fregaty”. Szacuje się, że gruntowna modernizacja może kosztować 20–25 mln zł, z kolei budowa nowego basenu to nawet 75 mln zł.
Burmistrz Grzegorz Romaniuk podkreślał jednak jasno – pływalnia ma dalej funkcjonować, choć konieczne jest szukanie rozwiązań, które nie obciążą nadmiernie budżetu.
Mały krok, duża zmiana?
Nowa strefa saun to z jednej strony odpowiedź na potrzeby mieszkańców, a z drugiej – próba zwiększenia atrakcyjności obiektu.
Czy to wystarczy, by poprawić wyniki finansowe i frekwencję? Czas pokaże. Jedno jest pewne – teraz na „Fregacie” można nie tylko popływać, ale i solidnie się… wygrzać.
Komentarze (0)