W mailu, który otrzymaliśmy w ubiegłym tygodniu, jedna z Czytelniczek zwraca uwagę, że mimo wcześniejszych zapowiedzi firmy, przejazd kolejowy bywa zamykany około godziny 7.50–8.00 – czyli w czasie, gdy wielu mieszkańców jedzie do pracy lub odwozi dzieci do szkoły i przedszkola.
Jak podkreśla, w ubiegłym tygodniu już po raz drugi musiała stać przed zamkniętymi rogatkami tuż przed godziną 8 rano.
– Firma miała działać tak, żeby nie utrudniać życia mieszkańców. Chodzi o godziny zamykania przejazdu kolejowego po to, żeby ustawić kontenery na właściwym torze. Czcze obietnice. W tym tygodniu już drugi raz, o godzinie 7.50 stałam przed zamkniętym przejazdem
– napisała nasza Czytelniczka i dodała:
– Może szefostwo firmy nie wie, że tak się dzieje, a obiecuje coś, czego pracownicy nie dopełniają? Ludzie spieszą się do pracy. Z dziećmi do przedszkola. Po co im utrudniać jeszcze życie? Nie można prowadzić tej całej "operacji" po godzinie 8?
Ustalenia sprzed roku
Przypomnijmy, że podobna sytuacja miała miejsce w ubiegłym roku. Wówczas mieszkańcy sygnalizowali utrudnienia przy przejeździe na ul. Sokołowskiej, blokowanym podczas manewrów w punkcie przeładunkowym należącym do firmy PCC Intermodal. Pisaliśmy o tym TUTAJ >>>.
Po rozmowach z samorządem oraz lokalnymi przedsiębiorcami wypracowano model działania, który miał ograniczyć niedogodności. Ustalono, że manewry będą odbywać się w dwóch etapach – pierwszy przed godziną 6 rano, drugi po godzinie 8, tak aby nie blokować przejazdu w najbardziej newralgicznym momencie dnia. Wcześniej zdarzało się, że skład przejeżdżał i wracał przy stale zamkniętych rogatkach, co powodowało dłuższe blokady.
Co stało się teraz?
W poniedziałek, 2 marca, skontaktowaliśmy się z przedstawicielem depotu w Kolbuszowej, należącego do PCC Intermodal. Jak nam przekazano, sprawa została sprawdzona. Maszynista potwierdził, że w ubiegłym tygodniu kilka razy doszło do zamknięcia przejazdu w godzinach porannego szczytu.
Z ustaleń firmy wynika, że decyzja o przeprowadzeniu manewrów około godziny 8 była związana z założeniem, iż w czasie ferii ruch drogowy będzie mniejszy. W praktyce jednak – jak przyznano – przedszkola funkcjonują normalnie, a wielu mieszkańców niezależnie od kalendarza szkolnego dojeżdża do pracy. Firma określiła sytuację jako błąd ludzki i zapowiedziała, że będzie zwracać większą uwagę na godziny prowadzenia operacji.
Jak usłyszeliśmy, zasadniczo harmonogram nie uległ zmianie – manewry powinny odbywać się przed godziną 6 oraz po godzinie 8. Jednocześnie przedstawiciel depotu zaznaczył, że sporadycznie mogą wystąpić sytuacje losowe wpływające na czas przejazdu.
Mieszkańcy oczekują konsekwencji
Dla kierowców jednak każda blokada w godzinach 7.45–8.00 oznacza realne utrudnienia – spóźnienia do pracy, stres i konieczność szukania objazdów. Mieszkańcy podkreślają, że skoro wcześniej wypracowano rozwiązanie mające minimalizować niedogodności, powinno być ono konsekwentnie przestrzegane.
Komentarze (0)