Przejazd kolejowy na ul. Sokołowskiej w Kolbuszowej w ciągu dnia jest zamykany kilkanaście razy. Dla kierowców, rowerzystów i pieszych oznacza to oczekiwanie przed szlabanem na kontynuowanie swojej drogi.
W tym roku policjanci już dwukrotnie przyłapali niecierpliwych kierowców na wjeździe na torowisko, kiedy ci nie mogli tego zrobić. Ostatni taki przypadek, o którym wiedzą policjanci, miał miejsce 4 maja. Kierowca samochodu marki Kia został ukarany mandatem w wysokości 2 tys. zł i 15 punktami karnymi za to, że wjechał na tory pomimo opuszczonych zapór. Mężczyzna tłumaczył się oślepieniem słońcem.
- Nie tylko kierowcy łamią w tym miejscu przepisy. Nie raz byłem świadkiem, jak piesi, czy rowerzyści przechodzi pod rogatkami, gdy te się podnosiły. Szlaban był jeszcze tak nisko, że musieli schylać głowę. Czy im za to nic nie grozi?
- pyta nasz Czytelniki i przesyła zdjęcia z przejścia dwóch osób prowadzących rowery na czerwonym świetle.
Piesi czekają przy przejeździe kolejowym, a później przechodzą przez przejazd, kiedy czerwone światło jeszcze miga. Fot. Czytelnik
Jolanta Skubisz-Tęcza, rzecznik kolbuszowskiej policji wyjaśnia, że w takiej sytuacji piesi też muszą się liczyć z ukaraniem mandatem w wysokości 2 tys. zł. Na tym nie koniec. Kolejne 300 zł może kosztować nas przejście przez przejazd kolejowy, kiedy jednocześnie korzystamy z telefonu, czy innego urządzenia elektronicznego.
Komentarze (0)