Na starcie pojawili się zarówno najmłodsi, jak i dorośli. Organizatorzy przygotowali kilka dystansów biegowych oraz marsz nordic walking. Dzieci do 6 lat rywalizowały na dystansie 200 metrów, uczniowie klas od I do IV szkoły podstawowej pokonywali 300 metrów, a starsi - z klas V-VIII - mieli do przebiegnięcia 400 metrów. Taki sam dystans przewidziano również dla uczniów szkół średnich. Z kolei bieg honorowy, będący symbolicznym upamiętnieniem Żołnierzy Niezłomnych, odbył się na dystansie 1963 metrów.
Przed rozpoczęciem rywalizacji uczestnicy wysłuchali okolicznościowych przemówień. Głos zabrał m.in. Grzegorz Romaniuk, burmistrz Kolbuszowej, który podkreślił, że najważniejszy jest wymiar pamięci.
- Dzisiejsze spotkanie, bieg, marsz to pamięć, a nie rywalizacja. Chcielibyśmy, żebyście zrozumieli, że spotykamy się po to, by uczcić pamięć o naszych bohaterach
- mówił.
Do zgromadzonych zwrócił się również Franciszek Batory, który w swoim wystąpieniu nawiązał do patriotycznych wzorców pozostawionych przez poprzednie pokolenia.
- My Polacy mamy piękny wzór Polek i Polaków, naszych poprzedników, którzy w razie potrzeby zachowali się jak trzeba. Byli związani sercem i duszą z polską tradycją
- podkreślił.
W dalszej części przemówienia zaznaczył także znaczenie dumy z narodowej tożsamości.
- Pamiętajmy o tym jako Polacy. Nie musimy się wstydzić. Do przyjemności należy być Polakiem i mieć polskie serce, które będzie szanowało naród i inne narody. Taka postawa, takie pojęcie jest najlepszym przykładem służenia ludzkości
- dodał.
Po oficjalnym otwarciu uczestnicy ruszyli na trasy przygotowane przez organizatorów. Na wszystkich, którzy ukończyli bieg lub marsz, czekały pamiątkowe medale oraz poczęstunek. Najlepsi zawodnicy w swoich kategoriach otrzymali także statuetki.
Wydarzenie było nie tylko sportową rywalizacją, ale przede wszystkim formą wspólnego upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych. Organizatorzy podkreślali, że najważniejsza jest pamięć o historii i przekazywanie jej kolejnym pokoleniom. Dzięki takim inicjatywom patriotyczna tradycja wciąż pozostaje żywa wśród mieszkańców regionu.
Komentarze (0)