reklama

„Jedni budują, drudzy niszczą”. Co o Kolbuszowej i okolicach pisano w gazecie z 1974 roku?

Opublikowano:
Autor:

„Jedni budują, drudzy niszczą”. Co o Kolbuszowej i okolicach pisano w gazecie z 1974 roku? - Zdjęcie główne
Autor: K. Ząbczyk | Opis: Co pisano o Kolbuszowej i Raniżowie prawie 52 lata temu? Mamy ciekawy egzemplarz gazety.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCIPrawie 52 lata temu w „Nowinach Rzeszowskich” pojawił się wątek Kolbuszowej i Raniżowa. Egzemplarz gazety z 13 grudnia 1974 roku przekazał nam jeden z naszych Czytelników. W artykule zatytułowanym „Jedni budują, drudzy niszczą” pisano o stanie przystanków PKS przy trasach regionu. Dla dzisiejszych mieszkańców to ciekawy obraz codziennych problemów sprzed kilku dekad.
reklama

Gazeta sprzed prawie 52 lat

Do naszej redakcji trafił egzemplarz „Nowin Rzeszowskich” z 13 grudnia 1974 roku. Przekazał go jeden z naszych Czytelników jako lokalną ciekawostkę.

W gazecie pojawia się wątek Kolbuszowej i Raniżowa. Nie chodzi jednak o wielką politykę, inwestycje przemysłowe czy wielkie przemówienia, ale o coś bardzo codziennego: przystanki autobusowe.

Artykuł nosił tytuł „Jedni budują, drudzy niszczą”. Już sam tytuł dobrze pokazuje ton tekstu. Autorzy zwracali uwagę, że jedne miejscowości potrafiły zadbać o przystanki PKS, a w innych obiekty były niszczone albo zaniedbane.


Pierwsza strona gazety z 1974 roku.

reklama

Przystanki jako wizytówka komunikacji

W tekście podkreślano, że tak jak dworce kolejowe są wizytówką PKP, tak przystanki autobusowe powinny świadczyć o trosce PKS o pasażerów.

Autorzy pisali jednak, że teoria mocno rozmijała się z rzeczywistością. Wskazywano na brudne, dawno niemalowane ścianki, odrapane elewacje, zaniedbane otoczenie i dziurawe daszki, przez które woda lała się na czekających podróżnych.

W oryginalnym tekście czytamy m.in.: „przystanki powinny świadczyć o tym, że PKS troszczy się o pasażerów”. Dziś brzmi to jak zwykła uwaga o estetyce i wygodzie. W latach 70. był to jednak ważny temat dla mieszkańców korzystających na co dzień z autobusów.

Raniżów zmienił się nie do poznania

W artykule z 1974 roku wspomniano trasę prowadzącą z Kolbuszowej do Sokołowa Małopolskiego. Autorzy zauważali, że wcześniej sytuacja na przystankach była krytykowana, ale po kilku miesiącach miała się poprawić.

reklama

Szczególnie pozytywnie oceniono Raniżów. W tekście zapisano, że „Na szlaku Kolbuszowa - Sokołów zmienił się nie do poznania mały dworzec PKS w Raniżowie”. To krótka wzmianka, ale dla lokalnej historii ciekawa. Pokazuje, że już wtedy wygląd i stan przystanków w mniejszych miejscowościach był zauważany przez regionalną prasę.

Gorzej między Sędziszowem a Kolbuszową

Nie wszędzie sytuacja wyglądała jednak dobrze. W artykule ostro oceniono stan przystanków na drodze pomiędzy Sędziszowem Małopolskim a Kolbuszową.

Autorzy pisali, że kilka lat wcześniej było tam więcej przystanków PKS niż w 1974 roku. Po niektórych miały zostać jedynie fundamenty, a ściany i dachy zniknęły. W tekście pada zdanie, które tłumaczy tytuł całego artykułu: „Wymowny przykład tego, że jedni budują, a drudzy niszczą”.

reklama

To pokazuje, że problem wandalizmu i niszczenia wspólnej infrastruktury nie jest wcale wynalazkiem naszych czasów. Już pół wieku temu dziennikarze zwracali uwagę na to, że ktoś inwestuje, a ktoś inny potrafi to szybko zniszczyć.

Stalowa Wola jako pozytywny przykład

W artykule chwalono z kolei Oddział Państwowej Komunikacji Samochodowej w Stalowej Woli. Autorzy wskazywali, że przybyło tam wiele przystanków, szczególnie wzdłuż drogi Stalowa Wola - Nisko oraz w kierunku Leżajska.

Na końcu tekstu postawiono pytanie, które brzmi aktualnie nawet po latach: skoro w jednym powiecie można coś zrobić, to dlaczego w innych sytuacja wygląda gorzej?

Zmieniają się czasy, nazwy instytucji i standardy, ale pewne lokalne dyskusje pozostają zaskakująco podobne. Przystanek, droga, chodnik, dworzec - to tematy, które od dekad wracają w rozmowach mieszkańców.

reklama

Kolejowa ciekawostka z Kolbuszową w tle

Przy okazji warto przypomnieć także inną archiwalną ciekawostkę związaną z Kolbuszową. W serwisie YouTube można znaleźć czarno-biały film pokazujący otwarcie nowej linii kolejowej Kolbuszowa - Nowa Dęba.

Materiał został przygotowany przez Centralny Ośrodek Badań i Rozwoju Kolejnictwa w Warszawie i opublikowany w ramach Kolejowej Kroniki Filmowej w 1971 roku. Na archiwalnych taśmach uwieczniono m.in. Kolbuszową, Majdan Królewski i Nową Dębę.

Uroczyste otwarcie połączenia kolejowego Kolbuszowa - Nowa Dęba Rozalin odbyło się 27 listopada 1971 roku, czyli blisko 55 lat temu. Symbolicznego przecięcia wstęgi dokonał ówczesny premier Polski Piotr Jaroszewicz.

25 kilometrów nowej linii

W materiale filmowym podkreślano, że oddanie linii kolejowej do użytku było dużą uroczystością.

W nagraniu słyszymy, że 25-kilometrowy odcinek dawał możliwość obsługi przylegającego do trasy rejonu oraz wprowadzenia bezpośredniego połączenia Rzeszowa z Warszawą. Nowa trasa miała skracać dotychczasową drogę o 47 kilometrów.

Z filmu dowiadujemy się również, że odcinek zbudowano w ciągu 18 miesięcy i był on jednym z pierwszych zadań programu modernizacji sieci PKP.

- Ta udana inwestycja realizowana była przez wiele przedsiębiorstw i pracowni, przy wprowadzeniu dużej mechanizacji robót ziemnych i odpowiedniej organizacji pracy

- podkreślano.

Na spotkaniu z mieszkańcami Kolbuszowej i najbliższego regionu premier podkreślił znaczenie tej inwestycji dla sieci PKP oraz wyraził uznanie projektantom, budowniczym i gospodarzom terenu.

Materiał wideo z 1971 roku możecie obejrzeć tutaj:

Codzienność sprzed dekad

Gazeta z 1974 roku i film z 1971 roku pokazują dwa różne obrazy lokalnej historii. Z jednej strony mamy wielką inwestycję kolejową, uroczyste otwarcie i obecność premiera. Z drugiej - zwykłe przystanki PKS, dziurawe daszki i pytanie, dlaczego jedni potrafią budować, a inni niszczą.

Właśnie takie archiwalia są często najciekawsze. Nie pokazują tylko dat i nazwisk, ale codzienne życie mieszkańców: jak podróżowali, gdzie czekali na autobus, z czego byli dumni i co ich denerwowało.

Kolbuszowa, Raniżów i okoliczne miejscowości zmieniły się przez te lata ogromnie. Ale gdy czyta się tekst sprzed niespełna 52 lat, można odnieść wrażenie, że niektóre lokalne tematy wcale się nie starzeją. Zmieniają się tylko przystanki, autobusy i gazety, w których się o nich pisze.

Oto oryginalna treść artykułu z 334 numeru "Nowin Rzeszowskich" z 1974 roku (pisownia oryginalna):

"Jak dworce kolejowe są wizytówką PKP, tak gęsto rozsiane wzdłuż tras komunikacyjnych przystanki powinny świadczyć o tym, że PKS troszczy się o pasażerów, zabiega o ich względy. Ale na razie to tylko teoria, która bardzo odbiega od rzeczywistości. O mini-dworcach autobusowych pisaliśmy wielokrotnie na łamach naszej gazety. Chodziło m.in. o to, że nawet przy międzynarodowej trasie E-22 przystanki wyglądały bardzo nieestetycznie (brudne, dawno nie malowane ścianki, odrapane elewacje zewnętrzne, zaniedbane otoczenie). Przez dziurawe daszki woda lała się na głowy oczekujących. Te same uwagi dotyczyły trasy prowadzącej z Kolbuszowej do Sokołowa Małopolskiego. Trzeba przyznać, że w ciągu kilku minionych miesięcy sytuacja się poprawiła. Sprawdzaliśmy to ostatnio. Wyjeżdżając z Dębicy w kierunku Rzeszowa zauważyć można bardzo pomysłowo wykonane przystanki PKS w Zawadzie. Na miejscach, gdzie poprzednio stały rudery, przygotowano "budyneczki", które są naprawdę gustowne, oryginalne. Mozaika z kamieni przypomina nawet, że Zawada słynie z hodowli rumaków. Kolejne przykłady. Na szlaku Kolbuszowa - Sokołów zmienił się nie do poznania mały dworzec PKS w Raniżowie. Zupełnie źle przedstawia się natomiast sytuacja na drodze pomiędzy Sędziszowem Małopolskim a Kolbuszową. Przed kilku laty było tu więcej przystanków PKS aniżeli obecnie. Po niektórych zostały tylko fundamenty. Ściany i dachy zupełnie zniknęły. Wymowny przykład tego, że jedni budują, a drudzy niszczą. Na słowa uznania zasługuje Oddział Państwowej Komunikacji Samochodowej w Stalowej Woli. Przybyło wiele przystanków - najwięcej wzdłuż drogi Stalowa Wola - Nisko, w kierunku Leżajska. Jeżeli dużo można robić w powiecie stalowowolskim, to dlaczego tak krytycznie przedstawia się sytuacja w innych powiatach?"

A tak wyglądał tekst w gazecie:

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo