Reklama

Reklama

Gmina Kolbuszowa. Na drodze budowy w Nowej Wsi stanęły... indyki

Opublikowano: pon, 17 gru 2018 10:30
Autor:

Gmina Kolbuszowa. Na drodze budowy w Nowej Wsi stanęły... indyki  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI Prawie 3,5 ha nieruchomości rolnej w Nowej Wsi ma zostać przekwalifikowane na działkę mieszkaniową. Jest tylko jeden problem - w sąsiedztwie zabudowań będzie hodowanych 35 tys. sztuk drobiu.

Reklama

Tematem dotyczącym planowanej inwestycji w gminie Kolbuszowa radni zajęli się podczas jednej z ostatnich sesji. Aby zabudowa jednorodzinna mogła powstać na terenie sołectwa, potrzebna była zgoda samorządowców, który mieli za zadanie przyjąć plan zagospodarowania przestrzennego terenu.  

Kolbuszowa na nie 

W trakcie procedury uchwalania dokumentu, który był opiniowany przez miejską komisję urbanistyczno-architektoniczną, wyraziła ona negatywną opinię w tym temacie. Dlaczego? Ze względu na zbyt bliską odległość od budynku indycznika. Nie tylko są to względy zapachowe, ale i możliwość przenoszenia chorób odzwierzęcych. Nie ma jednak takich przepisów, które zakazują zabudowy mieszkaniowej w odległości 50 m od istniejącego budynku.  

- Uzyskaliśmy wszystkie uzgodnienia i opinie pozytywne. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska i Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Rzeszowie wyrazili pozytywną opinię co do planu zabudowy. Jedynie Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Kolbuszowej opowiedział się negatywnie, wyjaśniając, że będzie to znaczna uciążliwość - mówiła podczas sesji Teresa Labuda, architekt.

Będą skargi?  

Podczas omawianego projektu uchwały pojawiło się wiele pytań. - Co w sytuacji, kiedy mieszkańcy zaczną tam mieszkać i będą skarżyć się na zapach. Skargi, które będą pisane do gminy, nie będą rozpatrywane? - dopytywał Bronisław Wiktor, radny z Kolbuszowej Górnej.  Jak odpowiedziała Teresa Labuda, nie potrafi ona przewidzieć przyszłości. 

Do dyskusji dołączył się przewodniczący prezydium, zapewniając, że rada spełnia formalne i prawne procedury, a skargi w pierwszej kolejności będą trafiać do gminy. Raz jeszcze zostało podkreślone, że mieszkańcy wiedzieli, że taki plan jest sporządzany i nikt się do tego nie odniósł. 

Prędzej czy później

Podobną sytuację przytoczył Michał Karkut, radny i zarazem sołtys Kolbuszowej Górnej, kiedy to jeden z mieszkańców prowadził fermę lisów. Była ona oddalona od zabudowań, ale w pewnym momencie budynków zaczęło być coraz więcej i coraz bliżej fermy. Właściciel był na tyle przezorny, że zaczął uprzedzać mieszkańców, że on był pierwszy w tym miejscu i że w pewnej odległości zapach może być drażniący. Sytuacja niby jasna, jednak zdarzały się skargi na tego właściciela, utrudniające mu funkcjonowanie. - Trzeba zwrócić uwagę na to, że prędzej czy później będzie z tego problem - mówił Karkut - Wymaga to analizy, jak to się dzieje w życiu - dodał radny. 

Lepiej uprzedzać

 Krzysztof Wójcicki  podsunął pomysł zobligowania osoby sprzedającej działki do tego, aby uprzedzała kupujących działki, czego mogą się spodziewać, mając w sąsiedztwie indycznik.

- Każdy niby widzi ten kurnik i zaczyna budować dom. Później okazuje się, że wszystkie kontrole są spuszczane na przedsiębiorcę - powiedział radny z Kolbuszowej.

 Jak odpowiedziała Irena Dąbek z Urzędu Miejskiego w Kolbuszowej, może się to udać. Nie ma tutaj konieczności występowania o warunki zabudowy do gminy, jedynie przy przyjściu po wypis można będzie informować zainteresowanego o możliwości problemu. - Jest zgromadzona dokumentacja z przeprowadzonej procedury i każdy może mieć do niej wgląd - powiedziała przedstawicielka urzędu.

Będzie problem 

Na koniec głos zabrał radny Mirosław Kaczmarczyk - Jeżeli Powiatowy Inspektor Ochrony Środowiska wydał negatywną opinię, rozumiem, że zmienił ją Wojewódzki Inspektor? - dopytywał. - Czym motywował tę pozytywną opinię? 

Teresa Labuda odpowiedziała jasno, że nie ma żadnych przepisów, które mogą określić tę uciążliwość ze względu na zapachy. Taka forma odpowiedzi nie usatysfakcjonowała Kaczmarczyka. Radny Fryc dosyć konkretnie to podsumował: - W Rzeszowie nie śmierdzi - i dodał: - Przedsiębiorca z Nowej Wsi ma perspektywę rozwoju. Teraz stanie to w konflikcie między właścicielem kurnika, który ma ok. 35 tys. indyków i cały czas zastanawia się, jaka będzie jego przyszłość, mimo tego, że dzisiaj ma dookoła siebie łąki i staw. W pobliżu kurnika wybudowała się rodzina, która skarżyła się na uciążliwości, mimo tego, że widziała go, stawiając fundamenty. Finał był taki, że wyprowadzili się stamtąd, ponieważ ciężko jest żyć w sąsiedztwie z kurnikiem. 

Wynik głosowania to 9:9, co stanowi, iż uchwała nie dostała poparcia, proponowany projekt uchwały nie został poparty.

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (1)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 3 lata temu | ocena +4 / -0

    jkah

    No tak najlepiej stawiac domy w sąsiedztwie ferm, a potem zniszczyć tą ferme bo śmierdzi. Za niedługo przez taka logikę będziecie jeść g.... przetworzone z fabryki. Wieś to teren rolniczy trzeba to zrozumieć a nie sprowadzać tam mieszczuchów, którzy sa przekonani że na wsi to cud miód