Spór o głos podczas debaty
Jak relacjonuje Tomasz Buczek, podczas sesji chciał zabrać głos w punkcie dotyczącym raportu o stanie powiatu. Przewodniczący rady miał jednak odmówić, powołując się na przepisy dotyczące udziału mieszkańców w debacie i wymóg zebrania podpisów uprawniających do wystąpienia.
Buczek uważa, że jako europoseł miał prawo uczestniczyć w sesji i zgłaszać uwagi oraz wnioski. W swoim wpisie powołał się na ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora, wskazując, że - jego zdaniem - nie przewiduje ona takich ograniczeń w przypadku parlamentarzystów.
Dlaczego europoseł nie dostał głosu na sesji? O tym szerzej piszemy w kolejnym artykule: Mieczysław Burek: "Zachowuj się pan jak człowiek".
Zobacz nagranie:
O co chciał zapytać?
Europoseł przekazał, że chciał poruszyć kilka tematów dotyczących funkcjonowania powiatu.
Wśród nich wymienił m.in. wyludnianie się powiatu, problemy komunikacyjne mieszkańców, współpracę powiatu z gminami, finansowanie inwestycji drogowych oraz funkcjonowanie szpitala.
W jego ocenie raport o stanie powiatu został napisany językiem urzędniczym i nie zawiera jasnej diagnozy problemów ani strategii rozwoju. Buczek zarzucił władzom powiatu unikanie realnej debaty o przyszłości samorządu.
Godzina sesji też budzi zastrzeżenia
Europoseł zwrócił także uwagę na godzinę rozpoczęcia sesji. Jak napisał, obrady dotyczące tak ważnego dokumentu jak raport o stanie powiatu odbywały się rano, gdy wielu mieszkańców jest w pracy.
Jego zdaniem ogranicza to realną możliwość udziału obywateli w dyskusji o sprawach powiatu.
Zbiórka podpisów trwa
W tle czwartkowych wydarzeń trwa zbiórka podpisów pod inicjatywą referendum w sprawie odwołania Rady Powiatu Kolbuszowskiego i starosty Józefa Kardysia.
Jak wcześniej informowaliśmy, inicjatywę zapoczątkowali lokalni politycy Konfederacji, w tym Tomasz Buczek oraz Tomasz Rzeszutek z Ruchu Narodowego. Organizatorzy wskazywali, że do przeprowadzenia referendum potrzebne będzie co najmniej około 5 tys. podpisów mieszkańców powiatu.
Buczek poinformował, że podczas sesji rozdał radnym plakaty oraz karty do zbiórki podpisów. Po tym, jak nie dopuszczono go do głosu, opuścił starostwo, wcześniej przyklejając kilka plakatów informujących o stronie inicjatywy referendalnej.
„Nie zablokuje zbiórki podpisów”
W kolejnym wpisie europoseł zamieścił nagranie z sesji i podkreślił, że choć przewodniczący rady zablokował jego wystąpienie, nie zatrzyma to zbiórki podpisów. W ocenie Buczka obecne władze powiatu ignorują głos mieszkańców. Przekonuje on, że referendum ma być sposobem na zmianę sytuacji w samorządzie.
Organizatorzy akcji zachęcają mieszkańców do pobierania kart podpisów, zbierania poparcia i przekazywania ich do 10 czerwca.
Polityczny spór będzie narastał
Czwartkowa sesja pokazuje, że temat referendum coraz mocniej wchodzi do bieżącej debaty samorządowej w powiecie kolbuszowskim.
Z jednej strony mamy władze powiatu, które pracują według obowiązujących procedur i nie dopuściły europosła do głosu w debacie nad raportem. Z drugiej - komitet referendalny, który przekonuje, że mieszkańcy powinni dostać możliwość wypowiedzenia się w sprawie przyszłości rady i starosty.
Wygląda więc na to, że raport o stanie powiatu był tylko jednym punktem sesji. Prawdziwa debata dopiero się rozkręca.
Na www.korsokolbuszowskie.pl znajdziecie także naszą rozmowę z Tomaszem Buczkiem, posłem do PE, głównym inicjatorem organizacji referendum w sprawie odwołania starosty i rady powiatu. Czy widzi realną szansę zmiany władzy w powiecie kolbuszowskim? Jak mieszkańcy reagują na referendum? Czy uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów i czy frekwencja dopisze? Wywiad przeczytasz TUTAJ >>>.
Komentarze (0)