reklama

Szpitale powiatowe na granicy wydolności

Opublikowano:
Autor: Powiat Kolbuszowski

Szpitale powiatowe na granicy wydolności - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCI Z POWIATUsponsorowanyZajęcia komornicze, wielomilionowe zadłużenie, problemy z wypłatami wynagrodzeń i opóźnienia w płatnościach z NFZ – tak wygląda codzienność szpitali powiatowych. Dyrektorzy placówek i samorządowcy alarmują, że sytuacja staje się dramatyczna, a bez natychmiastowych decyzji zagrożona będzie dostępność leczenia dla milionów Polaków. Niektórym szpitalom grozi już nie tylko ograniczenie działalności, ale całkowite zamknięcie.

O dramatycznej sytuacji powiatowej ochrony zdrowia rozmawiano 19 października podczas Szczytu Szpitali Powiatowych w Warszawie. W spotkaniu uczestniczyli starostowie, prezydenci miast na prawach powiatu oraz burmistrzowie reprezentujący samorządy będące podmiotami tworzącymi szpitale. Samorząd Powiatu Kolbuszowskiego reprezentował Starosta Kolbuszowski Józef Kardyś, obecny był także dyrektor SP ZOZ w Kolbuszowej Zbigniew Strzelczyk.

Szczyt odbył się w Pałacu Kultury i Nauki pod hasłem „Dość, oczekujemy decyzji!”. Zorganizowały go Związek Powiatów Polskich oraz Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych. W wydarzeniu wzięło udział ponad 400 samorządowców i dyrektorów szpitali powiatowych z całego kraju. Uczestnicy nie kryli oburzenia i obaw o przyszłość lokalnej ochrony zdrowia. Podkreślali, że sytuacja finansowa wielu placówek jest już tak poważna, że dalsze odkładanie decyzji może doprowadzić do likwidacji kolejnych oddziałów, a nawet całych szpitali. To nie są już wyłącznie ostrzeżenia. Przykład szpitala w Miastku pokazuje, że zagrożenie staje się rzeczywistością. Lecznica, której zadłużenie przekroczyło 40 mln zł, 30 września tego roku ogłosiła upadłość. To jeden z najbardziej alarmujących przykładów kryzysu, z jakim mierzy się powiatowa ochrona zdrowia i ostrzeżenie dla innych szpitali, które zmagają się z rosnącymi zobowiązaniami.

Szpitale leczą pacjentów, ale czekają na zapłatę

Jednym z najpoważniejszych problemów jest sposób finansowania świadczeń przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jak wskazywali uczestnicy szczytu, pieniądze otrzymywane za leczenie pacjentów nie wystarczają na pokrycie rzeczywistych kosztów działalności. Szpitale muszą zapewnić całodobową opiekę, zatrudniać personel, kupować leki i materiały medyczne oraz utrzymywać sprzęt i budynki. Tymczasem na rozliczenie części wykonanych świadczeń czekają miesiącami, a w niektórych przypadkach nawet ponad rok.

Podwyżki wynagrodzeń

Dodatkowym obciążeniem są ustawowe podwyżki wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia, na które, zdaniem przedstawicieli szpitali, nie zapewniono wystarczających środków. Podczas szczytu wielokrotnie powracano do przepisów regulujących waloryzację wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Wskazywano, że w ubiegłym roku ich wzrost wyniósł 14,5 proc., a w bieżącym 8,82 proc. Uczestnicy alarmowali, że koszty wynagrodzeń pochłaniają w niektórych placówkach nawet 90 proc. budżetu. Przy takim obciążeniu utrzymanie bieżącej działalności staje się coraz trudniejsze. – To zabija polskie szpitalnictwo! – grzmieli uczestnicy spotkania.

Jest źle!

Skalę kryzysu obrazują liczby przywoływane podczas szczytu. Na koniec czerwca zadłużenie szpitali w Polsce wynosiło 32,8 mld zł, z czego 5,8 mld zł stanowiły zobowiązania wymagalne, czyli takie, których termin spłaty już minął. Część placówek znalazła się w sytuacji, w której realne staje się widmo niewypłacalności. Dla przykładu zadłużenie niektórych szpitali na Podkarpaciu wynosi ok. 200 mln zł.

Ważne pytania

Podczas spotkania padały również dramatyczne pytania o przyszłość szpitali powiatowych. Samorządowcy domagali się jednoznacznej odpowiedzi, czy planowana jest likwidacja jednej trzeciej takich placówek. – Jeśli to prawda, to powiedzcie! Bo co my mamy powiedzieć ludziom na spotkaniach? – pytali z sali. Starostowie obawiali się, że wkrótce zostaną postawieni przed koniecznością podejmowania decyzji o ograniczaniu działalności szpitali, choć nie mają wpływu na najważniejsze mechanizmy ich finansowania. A kiedy dojdzie do zamykania oddziałów, to właśnie samorządy i dyrektorzy placówek będą musieli tłumaczyć się przed mieszkańcami z decyzji, do których zostali zmuszeni przez sytuację finansową.

Dramatyczna sytuacja

Rosnące zadłużenie, zajęcia komornicze, zaległości wobec dostawców i problemy z wypłatami wynagrodzeń to problemy z jakimi zmagają się szpitale na co dzień. Dyrektorzy muszą decydować, które zobowiązania uregulować w pierwszej kolejności, a na które zabraknie pieniędzy. W takich warunkach coraz trudniej mówić o stabilnym funkcjonowaniu placówek, nie wspominając o ich rozwoju. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że konsekwencje finansowej zapaści odczują przede wszystkim pacjenci. Ograniczanie liczby świadczeń, wydłużające się kolejki, problemy z utrzymaniem personelu czy zamykanie oddziałów mogą oznaczać, że mieszkańcy mniejszych miejscowości będą zmuszeni szukać pomocy medycznej dziesiątki, a nawet setki kilometrów od domu.

Minister Zdrowia nie uczestniczyła w szczycie

Mimo powagi sytuacji w spotkaniu nie uczestniczyły minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda ani Wiceminister Katarzyna Kęcka. Nieobecny był również prezes Narodowego Funduszu Zdrowia. Nieobecność minister tłumaczono innymi zobowiązaniami. Resort zdrowia reprezentował Podsekretarz Stanu Tomasz Maciejewski. Jego wystąpienie spotkało się z niezadowoleniem części zgromadzonych. Kiedy zapewniał o otwartości ministerstwa na dialog, z sali rozległy się głosy dezaprobaty. Przedstawiciele Związku Powiatów Polskich stanowczo wskazywali, że rzeczywistego dialogu, który prowadziłby do wypracowania wspólnych rozwiązań, wciąż brakuje. Podsekretarz Stanu przekazał, że resort nie planuje likwidacji szpitali powiatowych ani ograniczania ich liczby. Zapowiedział również rozwój opieki ambulatoryjnej, długoterminowej, geriatrycznej i hospicyjnej, na co planowane jest przeznaczenie około 400 mln zł. Dla samorządowców i dyrektorów szpitali deklaracje te okazały się jednak niewystarczające. Nie odpowiadały bowiem na najpilniejsze pytania: skąd wziąć pieniądze na bieżące leczenie pacjentów, wypłaty dla pracowników i spłatę narastających zobowiązań? Szpitale potrzebują środków teraz, a nie kolejnych zapowiedzi, podczas gdy ich zadłużenie rośnie z miesiąca na miesiąc.

„Dość, oczekujemy decyzji!”. Wspólne stanowisko samorządów i szpitali

Uczestnicy szczytu przyjęli wspólne stanowisko, w którym zwrócili się do parlamentu, rządu i Narodowego Funduszu Zdrowia o pilne działania. Domagają się przede wszystkim pełnego finansowania ustawowych podwyżek wynagrodzeń, dostosowania wycen świadczeń do rzeczywistych kosztów leczenia oraz regularnego, comiesięcznego regulowania należności przez NFZ. Wśród postulatów znalazły się także skuteczne mechanizmy oddłużania szpitali, jasne określenie odpowiedzialności za ewentualne zmiany w sieci placówek oraz wprowadzenie możliwości sądowej kontroli zarządzeń Prezesa NFZ.

Zadania i zasady

Prezes Związku Powiatów Polskich Andrzej Płonka zwracał uwagę, że samorządy nie decydują o wysokości składki zdrowotnej, wycenach świadczeń ani ustawowych podwyżkach wynagrodzeń, a mimo to ponoszą konsekwencje finansowe tych rozwiązań. To właśnie w tym uczestnicy szczytu upatrywali jednego z największych problemów. Powiaty odpowiadają za funkcjonowanie szpitali, ale nie mają realnego wpływu na zasady, które decydują o ich kondycji finansowej. Dyrektorzy placówek są zobowiązani do zapewnienia leczenia, choć nie otrzymują środków wystarczających na pokrycie jego kosztów. W efekcie zarówno samorządy, jak i zarządzający szpitalami znajdują się w sytuacji, z której coraz trudniej znaleźć wyjście. Wspólne stanowisko podpisali: Andrzej Płonka - Prezes Zarządu Związku Powiatów Polskich oraz Waldemar Malinowski - Prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.

To problem, który dotyczy również naszego powiatu

Kryzys szpitali powiatowych nie jest wyłącznie problemem samorządowców i dyrektorów placówek. Dotyczy przede wszystkim mieszkańców, którzy potrzebują dostępu do lekarzy, diagnostyki i leczenia, możliwie jak najbliżej miejsca zamieszkania. Jeżeli szpital powiatowy ogranicza działalność lub zamyka oddział, pacjenci muszą szukać pomocy gdzie indziej. Oznacza to dalsze dojazdy, większe obciążenie innych placówek i ryzyko wydłużenia czasu oczekiwania na leczenie. Problemy systemowe widoczne są również w Kolbuszowej. Przykładem jest niedawno zakupiony tomograf komputerowy, którym dysponuje kolbuszowski szpital. Mimo posiadania sprzętu i wykwalifikowanego personelu placówka nie może wykonywać finansowanych przez NFZ badań dla pacjentów ambulatoryjnych zabezpieczając wyłącznie badania realizowane w ramach świadczeń szpitalnych. W związku z brakiem kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia SPZOZ w Kolbuszowej nie może wykorzystywać posiadanego potencjału diagnostycznego na potrzeby mieszkańców powiatu.

Trudna przyszłość

Dlatego uczestnicy szczytu domagają się nie tylko doraźnej pomocy finansowej, ale przede wszystkim zmian, które pozwolą szpitalom stabilnie funkcjonować w kolejnych latach. Skala zadłużenia i dramatyczne sytuacje przedstawione podczas spotkania pokazują, że czasu na decyzje jest coraz mniej. Samorządy nie są w stanie udźwignąć stale rosnących kosztów funkcjonowania szpitali, niezabezpieczonych w budżecie NFZ, a dyrektorzy nie mogą bez końca ratować placówek kosztem kolejnych zobowiązań. Brak podjęcia działań, które odmienią ten niebezpieczny trend będzie skutkować koniecznością likwidacji kolejnych oddziałów i całych szpitali z katastrofalnym skutkiem dla pacjentów. 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo