Trudne warunki na krajowym czempionacie
Tegoroczne mistrzostwa miały wyjątkowy charakter, a rywalizacja najlepszych polskich lekkoatletów przyciągnęła na trybuny rzesze kibiców. Aura nie rozpieszczała jednak sprinterów – warunki atmosferyczne w Białymstoku były dalekie od idealnych do szybkiego biegania. Dla Tomasza Serafina, który jeszcze rok temu startował w gronie juniorów, był to pierwszy tak poważny sprawdzian w seniorskiej karierze.
Wychowanek UKS Tiki Taka Kolbuszowa nie jechał na zawody z presją walki o medale. Głównym celem, jaki postawił przed nim doświadczony trener Bogdan Karkut, była nauka rzemiosła od starszych kolegów i oswojenie się ze stresem towarzyszącym imprezie mistrzowskiej tej rangi. Mimo to, młody lekkoatleta zaprezentował się z doskonałej strony. W swoim biegu eliminacyjnym stawił twardy opór rywalom i na mecie po raz kolejny w karierze złamał barierę 48 sekund.
O krok od wielkiego finału
W biegach sprinterskich o sukcesie decydują absolutne detale. Tym razem do pełni szczęścia zabrakło odrobiny sportowego farta. Tomasz Serafin ukończył zmagania w swojej serii eliminacyjnej na wysokiej pozycji, a w zbiorczym rankingu krajowym otarł się o czołówkę. Do awansu do ścisłego, 8-osobowego finału zabrakło mu zaledwie 0,29 sekundy.
Pojawił się więc lekki niedosyt, bo walka o czołowe lokaty w kraju była na wyciągnięcie ręki. Jednak fakt, że debiutujący w gronie seniorów zawodnik z Kolbuszowej potrafił tak mocno zagrozić krajowej elicie, budzi ogromny szacunek. To kolejny dobry prognostyk w tym sezonie, po tym jak niedawno Tomek z powodzeniem reprezentował Polskę w meczu międzypaństwowym U23.
Tomasz udowodnił, że pod skrzydłami Bogdana Karkuta rozwija się w błyskawicznym tempie i bez kompleksów podejmuje rzuconą przez starszych rywali rękawicę. Wyciągnięte z Białegostoku wnioski z pewnością zaprocentują już w najbliższych występach.
Komentarze (0)