Reklama

Rozmowy o połączeniu i systemie szkolenia

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Rozmowy o połączeniu i systemie szkolenia - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

SPORT Działacze piłkarscy kolbuszowskich klubów, wspólnie z trenerami, przedstawicielami zawodników oraz przedsiębiorców rozmawiali o przyszłości męskiego futbolu w tym mieście.

Inicjatorami rozmów byli Andrzej Skowroński i Łukasz Cetnarski. Wiceprezesi Sokoła i Kolbuszowianki zaprosili na poniedziałkowe rozmowy (21 listopada) odbywające się na obiekcie Fundacji na Rzecz Kultury Fizycznej i Sportu ponad trzydzieści osób.

Debata o lokalnej piłce była bardzo burzliwa. Wielu kontrowersji dostarczyły już rozmowy nad systemem szkolenia młodzieży, które jak się później okazało, dominowały nad innymi tematami.

- Przy omawianiu połączenia sił musimy mieć na uwadze młodzież – rozpoczął Skowroński. - W dwóch rocznikach młodzieży trenującej w Kolbuszowiance pod opieką Daniela Jamroza i Mateusza Kozioła jest ponad pięćdziesiąt dzieci. W Akademii Piłkarskiej gdzie zajęcia prowadzi m.in. Irek Stagraczyński tych dzieci jest osiemdziesiąt. Razem mamy więc ponad sto trzydzieści dzieci, o których sportowej przyszłości też musimy pamiętać – zaznaczył wiceprezes Sokoła Kolbuszowa Dolna.

Myślenie sprzeczne z celami

W tej kwestii poparł go też Stanisław Kapusta, jeden z obecnych na sali przedsiębiorców. - Musimy skupić się na zespole w którym ogrywać mogłaby się młodzież. Żeby tak było, trzeba przede wszystkim sensownie poukładać ich szkolenie – mówił Kapusta. - Niczego jednak nie róbcie na siłę, bo te czasy, gdy indywidualne ambicje działaczy brały górę nad zdroworozsądkowym podejściem do sportu, już minęły. Ani ja, ani żaden inny biznesmen w pojedynkę nie stworzy tu drużyny występującej na poziomie IV lub III ligi. Dlatego, że po pierwsze mamy tu za małe środowisko, a po drugie na dobrą ligową piłkę i tak ludzie pojadą do Mielca, czy Krakowa – zauważył kolbuszowski biznesmen.

Marek Lorenc, wieloletni trener młodzieżowych drużyn w prowadzonym przez Fundację na Rzecz Kultury Fizycznej i Sportu MKS-ie Kolbuszowa był innego zdania. - Te dzieci, które się wyróżniają, też nie zagrzeją tu na dłużej miejsca – stwierdził szkoleniowiec.

Te słowa zszokowały Daniela Jamroza, młodszego po fachu trenera, szkolącego dziecięce zespoły Kolbuszowianki z roczników 2008 i 2009. - Jeśli tak będziemy myśleć, to w życiu nie osiągniemy dobrego wyniku w seniorskich zespołach. Zostaniemy zmuszeni do tego, aby bazować na przyjezdnych zawodnikach, a co za tym idzie zmieniać kadry drużyn co pół roku – przekonywał Jamróz.

Wzór na wzór

- Trzeba się głębiej zastanowić nad tematem i może zapytać się, po co nam jest w tej chwili potrzebna ta IV liga?

Pierwszy odpowiedzi na to pytanie podjął się Grzegorz Fryc, niegdyś piłkarz Kolbuszowianki, obecnie sportowy działacz. - Nie możesz sugerować, że seniorska piłka nie ma większego znaczenia, a zawodnicy powinni sobie kopać po „okręgówkach” i A klasach, bo tak naprawdę tylko szkolenie dzieci jest najważniejsze – mówił Fryc do Jamroza. - Owszem, jest ono ważne, ale dzieci też potrzebują mieć jakiś wzór, czy perspektywę występowania w jakiejś w miarę solidnej drużynie – skonstatował były piłkarz. (...)

Więcej w Korso Kolbuszowskim nr49/30.11.2016r.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE