reklama

Dziesięć lat po Weryni. Piłkarski świat wciąż pamięta o „Chłopcach z Wólczanki”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Dziesięć lat po Weryni. Piłkarski świat wciąż pamięta o „Chłopcach z Wólczanki” - Zdjęcie główne
Autor: Archiwum Korso | Opis: Dzisiaj mija dziesięć lat od wypadku w Weryni.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SPORTMija dekada od jednego z najsmutniejszych dni w historii podkarpackiego sportu. 26 marca 2016 roku, w deszczową i wietrzną Wielką Sobotę, czas w regionie zatrzymał się w miejscu. Wiadomość o wypadku w Weryni przeszyła serca kibiców w całej Polsce, zostawiając ranę, która mimo upływu dziesięciu lat, wciąż pozostaje żywa.
reklama

To miał być zwykły mecz

W tamten poranek ośmiu młodych, pełnych pasji zawodników Wólczanki Wólka Pełkińska ruszyło w drogę na mecz z Avią Świdnik. Jechali po punkty, po zwycięstwo, po marzenia. Ich Volkswagen Transporter nigdy nie dotarł do celu. Na wąskim odcinku drogi wojewódzkiej nr 875, pośród lasów w Weryni, doszło do zderzenia z ciężarówką, które zmieniło wszystko.

Dziś, z perspektywy dziesięciu lat, wspominamy pięciu z nich: braci Kamila i Rafała Pydychów, Mariusza Korzępę, Kamila Oślizło oraz Patryka Szewczaka. Najmłodszy z nich miał zaledwie 18 lat, najstarszy 28. To nie byli tylko piłkarze – to byli synowie, bracia, przyjaciele i koledzy z boiska, których życie zostało brutalnie przerwane w momencie, gdy dopiero nabierało tempa.

Solidarność, która przetrwała próbę czasu

reklama

Tragedia w Weryni wywołała bezprecedensową falę solidarności. W 2016 roku stadiony w całej Polsce pogrążyły się w minucie ciszy, a środowisko piłkarskie – od Ekstraklasy po najniższe ligi – zjednoczyło się w bólu. Dziś widzimy, że ta pamięć nie była chwilowa. Wólka Pełkińska, Mielec, Kolbuszowa i rodzinne miejscowości zawodników co roku stają się miejscem cichej modlitwy.

Choć piłkarska rzeczywistość pędzi naprzód, a w składach drużyn pojawiają się nowe nazwiska, w szatniach i na trybunach echo tamtych wydarzeń wciąż wybrzmiewa. Dla kibiców Wólczanki „Piątka z Weryni” stała się symbolem niezłomnej pasji, która trwa nawet po odejściu.

Ślady na asfalcie i w sercach

reklama

Miejsce wypadku w Weryni przez lata stało się swoistym miejscem pamięci. Kwiaty i znicze, które pojawiają się tam każdej wiosny, przypominają przejeżdżającym kierowcom o tym, jak kruche jest życie. Wyroki sądowe zapadły, czas osuszył łzy najbliższych, ale sportowa społeczność Podkarpacia nie pozwoliła, by o tej historii zapomniano. Dziesięć lat to wystarczająco dużo, by dorosło nowe pokolenie piłkarzy.

Wielu młodych zawodników, którzy dziś zakładają korki, zna tę historię tylko z opowieści trenerów lub archiwalnych artykułów. To jednak niezwykle ważne, by pamięć o Kamilach, Rafale, Patryku i Mariuszu trwała – jako przestroga, ale przede wszystkim jako dowód na to, że piłkarska rodzina nigdy nie zostawia swoich zawodników.

Epilog

Dziś, spoglądając na tabelę ligową czy relacje z meczów, warto na chwilę zatrzymać wzrok na wspomnieniu tamtej drużyny. Bo choć ich mecz w Avią Świdnik nigdy się nie odbył, to „Chłopcy z Wólczanki” rozgrywają teraz swoje zawody na zupełnie innym, niebiańskim boisku.

reklama

Pamiętamy. 2016–2026.  

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo