- Miejsce, gdzie historia ożywa pod dotykiem dłoni
- Skąd wzięła się potęga rudnickiego koszykarstwa? Rola hrabiego Hompescha
- W warsztacie mistrzyni plecionkarstwa
- Tajemnice giętkiego surowca
- Od przydomowego warsztatu po rzeźby z wikliny
- Nowoczesny design i Szlak Wiklinowych Rzeźb
- Droga na listę UNESCO: Z małego Rudnika nad Sanem do New Delhi
- Sploty, które łączą pokolenia
- Zaplanuj wizytę w stolicy polskiego wikliniarstwa
Miejsce, gdzie historia ożywa pod dotykiem dłoni
Po przekroczeniu progu odrestaurowanego budynku z 1890 roku uderza atmosfera autentyczności. W odróżnieniu od klasycznych muzeów, w których eksponaty spoczywają za szklanymi witrynami, tutaj przeszłość jest na wyciągnięcie ręki. Można usiąść w wiklinowym fotelu, dotknąć splotów i poczuć pod palcami fakturę surowca.
Moim pierwszym przystankiem jest gabinet dyrekcji. Anna Straub, kierująca Miejskim Ośrodkiem Kultury, w skład którego wchodzi Centrum Wikliniarstwa, wita mnie serdecznym uśmiechem.
Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem - wejście główne. Fot. T.Pawęzka
- Centrum Wikliniarstwa nie jest typowym muzeum – tłumaczy Anna Straub. – To bardziej placówka edukacyjno-wystawiennicza, gdzie odbywają się warsztaty i pokazy wyplatania. U nas muzeum żyje. Można dotknąć eksponatów, usiąść na nich, nie bronimy tego zwiedzającym.
Siedziba Centrum Wikliniarstwa mieści się w obiekcie odremontowanym w 2007 roku zgodnie z wytycznymi konserwatora zabytków. Choć eksponatów stale przybywa i robi się ciasno, placówka posiada salę wystaw czasowych zmienianych co dwa miesiące, salę historyczną oraz słynne poddasze z zwane „Cudami i dziwami”, stanowiące dużą atrakcję dla odwiedzających.
Skąd wzięła się potęga rudnickiego koszykarstwa? Rola hrabiego Hompescha
Pytam moją rozmówczynię o to, jak niewielkie miasteczko nad Sanem stało się polską stolicą wikliniarstwa. Odpowiedź przenosi nas w połowę XIX wieku.
- Wszystko zaczęło się od hrabiego Ferdynanda Hompescha – opowiada dyrektor Anna Straub. – Z pochodzenia był Austriakiem i po rodzicach przejął tutejsze majątki. Zauważył, że panuje bieda, a ziemie są piaszczyste i nieurodzajne. Dostrzegł jednak, że nad rzeką San rośnie mnóstwo niezagospodarowanej wikliny. Znał ten surowiec ze swoich rodzinnych stron i uznał, że będzie idealny do tworzenia mebli i koszy.
Partnerem projektu jest Województwo Podkarpackie: www.podkarpackie.eu
Hrabia Hompesch na własny koszt wysłał kilku chłopców z Rudnika i sąsiedniej miejscowości Kopki do szkoły koszykarskiej w Wiedniu. Gdy wyuczeni adepci wrócili w rodzinne strony, zaczęli przekazywać wiedzę sąsiadom. W 1878 roku w Rudniku powstała pierwsza szkoła koszykarska, dając impuls do rozwoju rzemiosła. Pomnik hrabiego na rudnickim rynku do dziś przypomina o tym momencie.
W warsztacie mistrzyni plecionkarstwa
Z sali reprezentacyjnej przechodzę do miejsca, gdzie wiklina nabiera kształtów pod wpływem ludzkich rąk. Siedzi tam Henryka Działak, rzemieślniczka prezentująca sztukę wyplatania dzieciom i młodzieży. Przed nią leżą namoczone pręty, sekatorek, ostry nożyk, młoteczek, pasówka oraz szpilorek.
- Wyplatam teraz duże bolerko – mówi z uśmiechem Henryka Działak. – Żeby wypleść taki koszyk, muszę najpierw dobrze namoczyć wiklinę. Robię krzyżaka, wyplatam dno, przybijam dno pasówką do formy i wtedy zastawiam podstawę. Na całe bolerko wraz z uszkiem potrzebuję około dwóch i pół godziny.
Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem - kosz. Fot. T.Pawęzka
Tajemnice giętkiego surowca
Pani Henryka wyjaśnia niuanse pracy z materiałem. Wiklina bywa gotowana, korowana, suszona, a przed splotem moczona w wodzie. Czas moczenia zależy od grubości prętów i wielkości kosza.
Uprawa surowca uległa automatyzacji – maszynowo sadzi się sztubry o długości 20 cm, a pręty osiągają wysokość od 60 cm do 2,2 metra. Zautomatyzowano też korowanie i pozyskiwanie taśmy wiklinowej. Sam proces wyplatania pozostał jednak niezmienny od wieków.
Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem, Adama Mickiewicza 41, 37-420 Rudnik nad Sanem. Źródło: Google Maps
- Żadna maszyna nie wyplecie kosza. Wszystko trzeba zrobić własnymi rękami – podkreśla Henryka Działak. – Najtrudniej jest zrobić krzyżaka i rozpocząć dno. Jak dno jest wyplecione, to człowiek jest już na wierzchu.
Mistrzyni wspomina, że podpatrywała dawniej pracę swojej stryjenki. Mając 18 lat, podjęła pracę w Wikliniarskiej Spółdzielni Rękodzieła Ludowego i Artystycznego „Jedność”. Do dziś korzysta z dawnych form plecionkarskich.
- To jest moja pasja. Ja to bardzo lubię. Ja to kocham – wyznaje.
Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem - bóbr. Fot. T.Pawęzka
Od przydomowego warsztatu po rzeźby z wikliny
Kolejną rozmówczynią jest Kinga Horodecka, kustosz i specjalista ds. projektów w Centrum Wikliniarstwa. Opowiada o historycznym wymiarze gospodarczym miasteczka oraz współczesnym obliczu tradycji.
W czasach rozkwitu miasto stało się zagłębiem chałupniczym. Powstawały przydomowe warsztaty, z których wyroby trafiały do spółdzielni. Zatrudniała w okresie świetności około 2000 pracowników i chałupników.
Nowoczesny design i Szlak Wiklinowych Rzeźb
Dziś rudnickie wikliniarstwo to znacznie więcej niż tradycyjne kosze czy meble.
- Wikliniarzy ogranicza chyba tylko wyobraźnia – zaznacza Kinga Horodecka. – Goście przyjeżdżający do nas z daleka często kojarzą wiklinę tylko z koszykiem. Kiedy widzą nasze rzeźby na poddaszu czy w przestrzeni miejskiej, są zachwyceni kunsztem.
W Centrum Wikliniarstwa i na terenie miasta można podziwiać unikatowe obiekty:
- Wiklinowa Syrenka.
- Wiklinowy smok oraz mrówka.
- Wiklinowa kołyska połączona z łóżeczkiem 2w1.
- Monumentalne ołtarze na Boże Ciało oraz wiklinowe anioły bożonarodzeniowe oraz wiklinowy kosz wielkanocny.
- Kolekcje wiklinowej mody (aż 18 unikatowych zestawów).
W Rudniku powstał także Szlak Wiklinowych Rzeźb, zasilany pracami tworzonymi podczas międzynarodowych plenerów wikliniarskich.
Droga na listę UNESCO: Z małego Rudnika nad Sanem do New Delhi
Zwieńczeniem starań lokalnej społeczności stał się wpis na listę UNESCO. Droga rozpoczęła się w 2018 roku od trafienia na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.
- To było coś niesamowitego, cały czas przeżywamy ten wpis – wspomina Anna Straub.
Aby uzyskać wpis na Światową Listę UNESCO, przygotowano publikację zawierającą kilkadziesiąt wywiadów z wikliniarzami. W jej powstanie zaangażowali się uczniowie lokalnej szkoły wraz z dyrekcją. Rudnik połączył też siły z innymi ośrodkami plecionkarskimi, m.in. z Nowym Tomyślem.
Starania zwieńczył udział delegacji w uroczystej inauguracji wpisu 10 grudnia 2025 r. w New Delhi w Indiach. Fakt, że niewielki Rudnik nad Sanem z zaprezentował się na forum światowym obok sąsiedniego Ulanowa, napawa mieszkańców ogromną dumą. Wpis wymaga jednak ciągłej troski, by tradycja nie została cofnięta lub zamrożona.
Plenerowa rzeźba z wikiliny. Fot. T.Pawęzka
Sploty, które łączą pokolenia
Wyjeżdżam z Rudnika z przeświadczeniem, że tutejsze wikliniarstwo to nie muzealny rekwizyt, lecz żywa pasja. Rozmowy z dyrektor Anną Straub, mistrzynią Henryką Działak i kustosz Kingą Horodecką pokazały trzy perspektywy połączone miłością do rzemiosła.
To miejsce tworzą ludzie dumni ze swojego dziedzictwa i gotowi podzielić się tajemnicami giętkiego pręta (wiklinowego rzemiosła). Rudnik nad Sanem udowadnia, że szacunek do tradycji połączony z nowoczesnym designem potrafi zachwycić świat.
Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem - sala "Cuda i dziwy". Fot. T.Pawęzka
Zaplanuj wizytę w stolicy polskiego wikliniarstwa
Centrum Wikliniarstwa mieści się w Rudniku nad Sanem (powiat niżański, województwo podkarpackie). Głównymi atrakcjami placówki są pokazy wyplatania na żywo, poddasze pełne niespodzianek oraz miejski Szlak Wiklinowych Rzeźb. Wpisanie rudnickiego plecionkarstwa w grudniu 2025 roku na Światową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO stanowi tylko jeden z powodów, by zobaczyć to miejsce osobiście. Usiądź w wiklinowym fotelu, poczuj zapach świeżej wikliny i przekonaj się, jak żywa tradycja łączy się tu z nowoczesnym designem.
Więcej poniżej podcastu
Posłuchaj wyjątkowej rozmowy z pracownikami Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem
▪️ Muzyka w czołówce podcastu i na zakończeni: Music by Paul from Pixabay - Licencja: Pixabay
▪️ Muzyka w tle wywiadu wygenerowana przez AI
Najczęściej zadawane pytania
Gdzie znajduje się polska stolica wikliniarstwa?
Polska stolica wikliniarstwa mieści się w Rudniku nad Sanem, położonym w powiecie niżańskim, w województwie podkarpackim.
Czy w Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem można dotykać eksponatów?
Tak, Centrum Wikliniarstwa ma charakter edukacyjno-wystawienniczy. Zwiedzający mogą usiąść w wiklinowych fotelach i dotykać większości zgromadzonych eksponatów.
Dlaczego wikliniarstwo z Rudnika nad Sanem trafiło na listę UNESCO?
Plecionkarstwo trafiło na Światową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO w grudniu 2025 roku ze względu na unikatową, żywą tradycję przekazywaną z pokolenia na pokolenie od ponad 150 lat oraz jej ogromne znaczenie tożsamościowe dla lokalnej społeczności.
Jakie atrakcje warto zobaczyć w Rudniku nad Sanem?
Warto odwiedzić Centrum Wikliniarstwa z poddaszem „Cuda i dziwy”, zobaczyć pokazy wyplatania na żywo, a także przejść się miejskim Szlakiem Wiklinowych Rzeźb, gdzie znajdują się m.in. wiklinowa Syrenka, smok oraz monumentalne anioły.
Ile czasu zajmuje ręczne wyplecenie tradycyjnego kosza wiklinowego?
Czas zależy od stopnia skomplikowania, jednak wyplecenie średniej wielkości kosza (np. bolerka) wraz z uchwytem zajmuje doświadczonej plecionkarce około 2,5 godziny. Zarówno przygotowanie dna, jak i cały proces odbywają się wyłącznie ręcznie.
Komentarze (0)