reklama

Wychodzimy „na pole” czy „na dwór”? Podkarpacka gwara to test na bycie stąd

Opublikowano:
Autor:

Wychodzimy „na pole” czy „na dwór”? Podkarpacka gwara to test na bycie stąd - Zdjęcie główne
Autor: Miranda Korzeniowska | Opis: Następnym razem, gdy wyjdziesz „na pole”, zrób to z dumą – to Twoje dziedzictwo
Zobacz
galerię
7
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
LIFESTYLEWielu z nas używa tych słów każdego dnia, nawet nie zdając sobie sprawy, że dla mieszkańca Warszawy czy Poznania brzmią one jak szyfr. Podkarpacie to nie tylko unikalne krajobrazy, ale przede wszystkim językowa skarbnica, która przetrwała próby czasu. Niektóre zwroty budzą uśmiech, inne wprawiają przyjezdnych w osłupienie. Sprawdź, czy Twoja mowa zdradza, skąd pochodzisz i czy potrafisz jeszcze rozpoznać znaczenie słów, które powoli znikają z naszych ulic.
reklama

Językowy kod Podkarpacia – co nas wyróżnia?

Gwara podkarpacka to fascynująca mieszanka wpływów historycznych, wiejskich tradycji i miejskiego żargonu. Choć w dobie globalizacji język polski mocno się ujednolica, nasz region wciąż trzyma się swoich językowych korzeni. Najbardziej jaskrawym przykładem jest słynne wyjście „na pole”. Podczas gdy reszta Polski uparcie wychodzi „na dwór”, mieszkaniec Rzeszowa, Sanoka czy Krosna zawsze wybierze pole – i biada temu, kto spróbuje go poprawić.

To jednak dopiero wierzchołek lodowej góry. Podkarpacie ma swoje nazwy na przedmioty codziennego użytku, jedzenie, a nawet na określanie relacji międzyludzkich.

Od kuchni po podwórko: Słownik prawdziwego tubylca

reklama

Aby zrozumieć mieszkańca naszego regionu, trzeba poznać zestaw słów, które dla nas są oczywiste, a dla innych – egzotyczne. Czy wiesz, co to znaczy, że ktoś jest „bałamutny”? Albo co masz zrobić, gdy babcia prosi Cię o przyniesienie „bańki”?

Oto najpopularniejsze zwroty, które wciąż można usłyszeć w podkarpackich domach:

  • Bańka – to nie tylko bańka mydlana, ale przede wszystkim naczynie na mleko lub jagody.
  • Pantofle – to, co w innych częściach kraju nazywa się kapciami lub papuciami.
  • Jarzębiak – dla wielu to po prostu nazwa ptaka lub alkoholu, ale u nas często tak określa się specyficzny kolor lub rodzaj owocu.
  • Borówki – podczas gdy w Warszawie kupuje się jagody, my na Podkarpaciu idziemy do lasu właśnie na borówki (te czarne!).
reklama

Dlaczego wciąż używamy gwary?

Używanie regionalizmów to nie powód do wstydu, lecz wyraz lokalnej tożsamości. Socjologowie podkreślają, że gwara podkarpacka jest niezwykle żywotna, ponieważ buduje poczucie wspólnoty. Kiedy słyszymy charakterystyczne „zaciąganie” lub specyficzne słownictwo poza granicami województwa, od razu wiemy, że spotkaliśmy „swojego”.

Warto zauważyć, że nasz język jest silnie osadzony w tradycji galicyjskiej. Wpływy te widać w nazewnictwie potraw czy narzędzi gospodarskich, które na wsiach pod Sanokiem czy Przemyślem brzmią tak samo od pokoleń.

Test na mieszkańca Podkarpacia

Czy potrafisz bez zastanowienia odpowiedzieć, czym jest „nakastlik” lub co robisz, gdy „pajdasz”? Jeśli te słowa nie są Ci obce, gratulacje – jesteś prawdziwym dzieckiem tej ziemi. Gwara to nie tylko słowa, to sposób patrzenia na świat, pełen szacunku do tradycji i lokalnego kolorytu.

reklama

Dbanie o te zwroty to nasz obowiązek. To one sprawiają, że Podkarpacie jest wyjątkowe i nie daje się zamknąć w sztywnych ramach poprawnej polszczyzny. Następnym razem, gdy wyjdziesz „na pole”, zrób to z dumą – to Twoje dziedzictwo.

Zapraszamy do naszej galerii, gdzie przypominamy więcej podkarpackich zwrotów.  👇👇👇

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Artykuł pochodzi z portalu korsosanockie.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo