Marzec to w naszym regionie miesiąc paradoksów. Z jednej strony przyroda budzi się do życia, z drugiej – zdradliwe, nocne przymrozki potrafią uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie. Jako redakcja codziennie odbieramy sygnały o tym, że mieszkańcy chcą już „czyścić” swoje zielone azyle. Zanim jednak chwycisz za narzędzia, przeczytaj ten tekst.
Pułapka „gołej ziemi”. Nie sprzątaj za bardzo!
To najczęstszy grzech ogrodników amatorów w Kolbuszowej czy Cmolasie. Chcemy, by rabaty wyglądały sterylnie, więc wygrabiamy resztki liści i zaschniętych traw do gołej ziemi.
- Dlaczego to błąd? Te „śmieci” to naturalna tarcza ochronna. Młode pędy bylin, które zaczynają wychodzić z ziemi, są niezwykle wrażliwe na mróz. Odkrywając je całkowicie, narażasz je na śmierć podczas pierwszej mroźnej nocy. Co więcej, w tych liściach śpią jeszcze pożyteczne owady, które w maju będą Twoimi najlepszymi sojusznikami w walce ze szkodnikami.
Egzekucja sekatorem. Hortensje pod ostrzałem
Marzec to czas przycinania wielu krzewów, ale jeden błąd może sprawić, że w lecie Twoja hortensja będzie tylko kępą zielonych liści bez ani jednego kwiatu.
Hortensje ogrodowe: Jeśli teraz je mocno przytniesz – zetniesz zawiązane już pąki kwiatowe. Efekt? Brak kwiatów przez cały sezon.
Krzewy kwitnące wczesną wiosną (np. forsycje): Przycięcie ich teraz to pozbawienie się „złotego deszczu” kwiatów za kilka tygodni.
- Zasada: Tniemy tylko to, co wiemy, że tnąć wolno. Jeśli nie masz pewności – odłóż sekator na kwiecień.
Ukryty wróg w ziemi: Turkuć podjadek i spółka
Ciepłe dni budzą nie tylko rośliny, ale i szkodniki. Marzec to ostatni dzwonek, by sprawdzić stan kompostowników i przygotować pułapki na turkucia podjadka. Ten „architekt zniszczenia” potrafi w jedną noc zniszczyć cały rząd świeżo posadzonych sadzonek. Sprawdź, czy w Twojej ziemi nie ma charakterystycznych korytarzy – walka z nim w maju będzie już znacznie trudniejsza i droższa.
Portfel ucierpi najbardziej
Dlaczego marzec to pułapka dla portfela? Bo rośliny kupowane pod wpływem emocji w marketach budowlanych, które stały w ciepłych halach, po wystawieniu do ogrodu w marcu po prostu zginą. Zakup nowej hortensji, magnolii czy zestawu bylin to wydatek rzędu kilkuset złotych. Jeden przymrozek bez odpowiedniej osłony i te pieniądze „wyparują” wraz z poranną mgłą.
Komentarze (0)