Reklama

Z Holandii do Mielca... na piechotę

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Z Holandii do Mielca... na piechotę - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

WIADOMOŚCI "Wędrówką jedną życie jest człowieka". Tak metaforycznie przed laty pisał poeta, Edward Stachura. Dawid pochodzący z Mielca odbywa jednak jak najbardziej realną wędrówkę. Okupioną bólem, odciskami, ale niezwykłą. Idzie bowiem do nas aż z Holandii!

Dawid Jarosz przed miesiącem rozpoczął wielką wędrówkę - z Holandii, gdzie pracował przez kilka lat, idzie do swojego rodzinnego Mielca. Co go do tego skłoniło? Jak radzi sobie z trudami drogi

- Mieszkałem w Holandii ponad 9 lat, od 2012 roku – relacjonuje Dawid. - Tam pracowałem: najpierw na zmywaku, potem jako pomoc w kuchni, następnie jako kucharz, a potem w fabryce BMW i na magazynie, w hotelu 4-gwiazdkowym. Sprzątałem pokoje, czyściłem sauny i inne tego typu rzeczy. Pracowałem też w zieleni. Wyrywałem chwasty i kosiłem trawę, np. na rondach, rowach itd. Spędziłem tam kawałek mojego życia.

- Wyjechałem tam całkiem sam, bez języka, bez niczego, wszystko zaczynałem od nowa – mówi. - Było ciężko, ale się udało. A teraz do Polski chcę zjechać już na stałe. Fajnie byłoby zostać w kraju, otworzyć coś swojego.

ZOBACZ TAKŻE: Z REGIONU: Policja wypisała 180 mandatów w jeden dzień

Od morza do Mielca

Większość emigrantów wraca jednak bardziej konwencjonalnym środkami transportu, jak samochód czy samolot. Mało kto – a wręcz nikt – nie podejmuje podobnego wyzwania.

- Chciałem wrócić, ale nie tak zwyczajnie, autem czy busem. Pragnąłem przeżyć coś niezwykłego, zrobić coś ciekawego, a jednocześnie wykorzystać to, że wracam, i wrócić z przytupem – przyznaje Dawid.

-  Wpadłem więc na pomysł, że pójdę pieszo, zrobię coś, czego inni nie robią. Aby dać przekaz, że zwykła osoba, która siedzi w domu przed telewizorem, albo obraca się w kieracie praca – dom, może zrobić coś niezwykłego. Nie miałem tam zbyt dużo czasu, by spędzić go samemu ze sobą, bo pracowało się sześć, czasem siedem dni w tygodniu, przez długie lata. Chciałem w końcu pobyć sam ze sobą, odbyć wędrówkę, a przy okazji przekonać się, czy  zwykły człowiek jest w stanie bez szczególnych przygotowań (oprócz kupienia sprzętu) podjąć się takiego wyzwania. To moja pierwsza tak długa wędrówka, nie robiłem takich rzeczy, więc to taki swego rodzaju teścik. Stwierdziłem, że to ostatni moment, żeby spędzić tak długi czas sam na sam, mając za towarzysza tylko naturę i swoje myśli. Wcześniej była pandemia, więc wszystko było zamknięte. A po powrocie do Polski chciałbym ustatkować się, założyć rodzinę, więc wtedy ciężko byłoby wyruszyć w taką podróż. Więc to ostatni dzwonek na podobne przygody.

Mam wyznaczoną w aplikacji trasę, od lewej strony Holandii, od morza, miasta Renesee, do Mielca. Zbaczam jednak z tego kursu, gdy ... CZYTAJ DALEJ>>

Artykuł pochodzi z portalu korso.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Zarejestruj się w serwisie, aby korzystać z rozszerzonych możliwości portalu m.in. czytać ekskluzywne materiały PREMIUM dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników i prowadzić dyskusję na portalowym forum i aby Twoje komentarze były wyróżnione.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy