reklama

„Skrajnie wychudzone ciała. Wystające kości”. Schronisko pokazało, w jakim stanie są psy z Jagodnika [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

„Skrajnie wychudzone ciała. Wystające kości”. Schronisko pokazało, w jakim stanie są psy z Jagodnika [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: Schronisko dla zwierząt "Czekadełko" w Wadowicach Dolnych | Opis: Do schronisk trafiła już większość psów odebranych z prywatnej posesji w Jagodniku w gminie Cmolas.
Zobacz
galerię
12
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCI„Skrajnie wychudzone ciała. Wystające kości. Psiaki są w stanie zagrożenia życia” - tak stan zwierząt odebranych podczas interwencji w gminie Cmolas opisuje schronisko, do którego trafiła część psów. Są też nowe informacje od Powiatowego Lekarza Weterynarii dotyczące dalszych działań i postępowania w tej sprawie.
reklama

Nowe informacje w sprawie psów z Jagodnika

Wracamy do sprawy ponad 30 (nieoficjalnie mówi się o 36 czworonogach) skrajnie zaniedbanych psów ujawnionych na jednej z prywatnych posesji w Jagodniku, w gminie Cmolas.

Sprawa wyszła na jaw po zgłoszeniu, które trafiło do służb w niedzielę, 12 lipca, wieczorem. W poniedziałek informowaliśmy, że na miejscu działają policja, Powiatowy Lekarz Weterynarii oraz przedstawiciele gminy. Trwały czynności zmierzające do odebrania zwierząt i znalezienia dla nich bezpiecznych miejsc.

We wtorek, 14 lipca, zapytaliśmy Marka Olszowego, powiatowego lekarza weterynarii, co nowego wiadomo w tej sprawie.  

Większość psów trafiła już do schronisk

reklama

Jak przekazał nam Marek Olszowy, większa część psów została już zabrana z posesji i trafiła do schronisk.

Na miejscu pozostało jeszcze kilka zwierząt. Według informacji przekazanych przez powiatowego lekarza weterynarii chodzi o około 10-12 psów, które również mają zostać przetransportowane jeszcze dziś. - Niezwłocznie działamy - podkreślił w rozmowie z nami Marek Olszowy.

Jak dodał, psy trafiają do schronisk. W każdym schronisku zwierzęta są objęte opieką lekarza weterynarii i poddawane badaniom.

Formalności i dokumentacja

Powiatowy lekarz weterynarii zaznacza, że przy tak dużej interwencji konieczne jest dopełnienie formalności. Jak przekazał, urząd gminy poinformował go, że pozostałe psy mają zostać przewiezione, ale potrzebne są jeszcze odpowiednie umowy między gminami i dokumenty.

reklama

Służby weterynaryjne współpracują z gminą w ramach swoich kompetencji. Wymieniają się opisami zwierząt, protokołami, dokumentacją zdjęciową i innymi dokumentami, aby dane dotyczące zwierząt były zgodne. To ważne nie tylko dla samego transportu psów, ale również dla późniejszego postępowania.  

Zawiadomienie do prokuratury

Marek Olszowy poinformował nas, że zawiadomienie do prokuratury jest już przygotowane. We wtorek dokument był jeszcze sprawdzany i czekał na podpis. Jak wyjaśnia, sprawa zostanie skierowana do prokuratury, a równolegle trwa kompletowanie dokumentacji.

Powiatowy lekarz weterynarii odniósł się także do kwestii decyzji dotyczącej odebrania zwierząt. Jak tłumaczył, zgodnie z przepisami możliwe jest wydawanie decyzji i poleceń w formie ustnej. Takie polecenia również są wiążące.

reklama

Według jego relacji takie ustne polecenie zostało już wydane właścicielom psów. Dzisiaj, 14 lipca, decyzja ma zostać przekazana również na piśmie.

Schronisko opisuje dramatyczny stan psów

Do sprawy odniosło się także Schronisko dla zwierząt „Czekadełko” w Wadowicach Dolnych koło Mielca, do którego trafiła część psów odebranych interwencyjnie z terenu gminy Cmolas. Opis stanu zwierząt jest wstrząsający.

- To jeden z najbardziej wstrząsających widoków, z jakimi przyszło nam się zmierzyć...

- napisali przedstawiciele schroniska.

Jak czytamy dalej, psy są skrajnie wychudzone, mają wystające kości, a większość z nich praktycznie nie ma już sierści. Ich skóra jest w dramatycznym stanie, pokryta rozległymi zmianami chorobowymi. U części psów widoczne są również ropne stany zapalne.

reklama

Schronisko podkreśla, że zwierzęta są przerażone. Każdy ruch człowieka i każdy dotyk wywołuje u nich lęk. Są zagubione, wycofane i wyniszczone.

„Psiaki są w stanie zagrożenia życia”

Według schroniska psy są w stanie zagrożenia życia. Przed nimi wiele miesięcy leczenia, diagnostyki, odpowiedniego żywienia, suplementacji i codziennej walki o powrót do zdrowia. Schronisko uruchomiło zbiórkę na ich leczenie [LINK DO ZBIÓRKI - KLIKNIJ].

Jak zaznacza, koszty ratowania zwierząt będą ogromne, bo potrzebne są badania, leki, specjalistyczna opieka i długotrwała pomoc. Potrzebna jest również wysokiej jakości mokra karma [LINK DO ZAKUPU KARMY]. Przedstawiciele schroniska podkreślają, że w przypadku tych psów odpowiednie żywienie jest częścią leczenia.

Będą potrzebowały izolacji i spokoju

Schronisko poinformowało również, że sama pomoc weterynaryjna nie wystarczy.

Po analizie sytuacji podjęto decyzję o przygotowaniu dla psów indywidualnego, odseparowanego miejsca. Zwierzęta mają dochodzić do siebie w ciszy i spokoju, z ograniczonym kontaktem z innymi psami oraz pod stałą obserwacją.

To ma być najbezpieczniejsze rozwiązanie zarówno dla nich, jak i dla pozostałych mieszkańców schroniska.

W związku z tym schronisko rozszerzyło cel zbiórki o zakup nowych boksów. Mają one być przeznaczone dla psów odebranych podczas interwencji oraz dla zwierząt wymagających długotrwałego leczenia i izolacji.

Schronisko apeluje: bez hejtu wobec gminy i mieszkańców

W swoim wpisie schronisko zaapelowało również o powstrzymanie się od hejtu i szerzenia nienawiści wobec gminy Cmolas oraz jej mieszkańców.

- To nie jest czas na wzajemne oskarżenia. Dziś najważniejsze są solidarność, realna pomoc i wspólne działania

- napisali przedstawiciele schroniska.

Jak podkreślili, przedstawiciele gminy współpracują z odpowiednimi służbami i angażują się w działania mające na celu realną pomoc zwierzętom. Schronisko przypomina, że słowa mają znaczenie i apeluje o szacunek, empatię i wsparcie.  

Co mówi sołtys Jagodnika?

W tej sprawie skontaktowaliśmy się z sołtysem Jagodnika, Andrzejem Gulem. Zapytaliśmy, czy wcześniej dochodziły do niego sygnały dotyczące tej posesji, czy wiedział o problemie, czy podejmowano jakiekolwiek działania i czy mieszkańcy zgłaszali sprawę.

Trudno bowiem nie pytać o to, jak w małej miejscowości mogło dojść do sytuacji, w której na jednej posesji przebywało kilkadziesiąt skrajnie zaniedbanych psów. Z taką liczbą zwierząt wiąże się hałas, szczekanie, ujadanie i obecność, którą trudno przeoczyć.

Jak sprawa wyszła na jaw?

Przypomnijmy: w poniedziałek, 13 lipca, po godz. 11, na redakcyjną skrzynkę trafił mail od naszej Czytelniczki, pani Anny.  

Czytelniczka poinformowała, że na posesji w Jagodniku odkryto 36 skrajnie zaniedbanych psów. Apelowała o nagłośnienie sprawy i podniesienie świadomości społecznej dotyczącej okrucieństwa wobec zwierząt. Pisaliśmy o tym tutaj: Psi horror w powiecie kolbuszowskim

Po otrzymaniu wiadomości skontaktowaliśmy się z Powiatowym Lekarzem Weterynarii. Marek Olszowy potwierdził nam wtedy, że sytuacja rzeczywiście ma miejsce.

Zgłoszenie było w niedzielę wieczorem

Jak relacjonował powiatowy lekarz weterynarii, zgłoszenie wpłynęło do służb w niedzielę, 12 lipca, przed godz. 20. Około godz. 21 Marek Olszowy był już na miejscu. Wezwała go policja. Wtedy przeprowadzono wstępne rozeznanie i wykonano pierwszą dokumentację.

W poniedziałek służby kontynuowały działania, spisywano protokoły i przygotowywano dokumenty niezbędne do dalszych czynności.

- Są podejmowane działania w celu odebrania tych psów

- mówił wtedy Marek Olszowy.

Wójt gminy Cmolas: reagujemy

W poniedziałek o sytuację zapytaliśmy także Bernadettę Wolak-Posłuszny, wójt gminy Cmolas.

- To nie jest moment na rozmowy. Reagujemy. Podejmujemy kroki, które wynikają z przepisów prawa i robimy to wspólne z Powiatowym Lekarzem Weterynarii, który jest na miejscu i tu stawiam kropkę

- powiedziała krótko w rozmowie z Korso wójt Bernadetta Wolak-Posłuszny.

Walka o życie i zdrowie zwierząt trwa

Na ten moment najważniejsze jest to, aby wszystkie psy zostały bezpiecznie odebrane, przebadane i objęte opieką. Część zwierząt jest już w schroniskach. Pozostałe mają zostać przewiezione po dopełnieniu niezbędnych formalności. Równolegle przygotowywane jest zawiadomienie do prokuratury.

To jedna z najtrudniejszych spraw dotyczących zwierząt w regionie w ostatnim czasie. Wstrząsający opis schroniska pokazuje, że nie chodzi tylko o zaniedbanie, które da się naprawić jedną wizytą u weterynarza. To będzie długa walka o zdrowie, spokój i odzyskanie zaufania do człowieka.

Do sprawy będziemy wracać.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo