Petycja trafiła do urzędu
Jak wynika z oficjalnej odpowiedzi wójt, petycja wpłynęła do urzędu 11 marca 2026 roku. Została skierowana zarówno do wójt gminy, jak i do przewodniczącej Rady Gminy. Dokument nosił tytuł „Sprzeciw społeczny przeciw planowanej inwestycji budowy strzelnicy otwartej”.
Wójt podkreśliła, że petycję podpisały osoby reprezentujące 111 z 130 siedlisk w Mechowcu, co pokazuje skalę społecznego niepokoju. Pismo zostało opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej, zgodnie z przepisami ustawy o petycjach.
Mieszkańcy domagali się zaprzestania wszelkich działań, które miałyby prowadzić do powstania otwartej strzelnicy na wskazanej działce w obrębie Mechowca.
Gmina: to nie nasza inwestycja
W odpowiedzi Bogumiła Kosiorowska wyraźnie zaznaczyła, że planowana strzelnica jest inicjatywą prywatnego inwestora. Gmina Dzikowiec nie jest ani inwestorem, ani współinwestorem, ani stroną organizującą to przedsięwzięcie.
To ważne, bo - jak tłumaczy samorząd - wójt nie ma prawnej możliwości, by po prostu zakazać prywatnemu właścicielowi podejmowania działań przygotowawczych, jeśli nie ma do tego wyraźnej podstawy prawnej.
Czy w ogóle potrzebne jest pozwolenie?
Jednym z kluczowych wątków odpowiedzi jest kwestia prawnej kwalifikacji samej strzelnicy. Wójt wskazała, że w orzecznictwie i interpretacjach organów administracji istnieją rozbieżności, jeśli chodzi o to, czy otwarta strzelnica jest obiektem budowlanym.
Przywołano przy tym stanowisko Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego z sierpnia 2023 roku. Wynika z niego, że jeśli taka strzelnica miałaby powstać wyłącznie poprzez ukształtowanie terenu i przesunięcie mas ziemi, bez użycia wyrobów budowlanych, to nie byłaby traktowana jako obiekt budowlany w rozumieniu prawa budowlanego. W takim wariancie nie byłoby potrzebne ani pozwolenie na budowę, ani decyzja o warunkach zabudowy, ani zgłoszenie.
To oznaczałoby, że ani wójt, ani starosta nie prowadziliby klasycznego postępowania administracyjnego dotyczącego samego wykonania takiego obiektu.
Jednocześnie wójt zastrzegła, że jeśli w ramach inwestycji miałyby powstać jakiekolwiek obiekty budowlane - na przykład wiaty, zaplecze socjalne, magazyny amunicji czy inne konstrukcje osłonowe - wówczas każdy taki element mógłby wymagać odrębnego zgłoszenia lub pozwolenia.
Wójt ma ważne kompetencje
Choć gmina nie jest stroną inwestycji, odpowiedź jasno wskazuje, że wójt nie pozostaje całkowicie bez wpływu na sprawę. Bogumiła Kosiorowska wymieniła trzy zasadnicze obszary, w których samorząd może odegrać istotną rolę.
Pierwszy z nich to zatwierdzenie regulaminu strzelnicy. Zgodnie z ustawą o broni i amunicji, strzelnica może działać tylko wtedy, gdy jej regulamin zostanie zatwierdzony przez właściwego wójta. Bez tej decyzji obiekt nie może legalnie rozpocząć działalności. W ramach tego postępowania wójt bada zgodność regulaminu z prawem, także pod kątem bezpieczeństwa.
Drugi obszar to decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach. To szczególnie istotne, bo wskazana działka leży na obszarze Natura 2000 Puszcza Sandomierska. Wójt przypomina, że każde przedsięwzięcie mogące znacząco oddziaływać na taki teren może wymagać oceny oddziaływania na środowisko. W takim postępowaniu to właśnie wójt jest organem właściwym do wydania decyzji. Może nałożyć obowiązek przeprowadzenia oceny środowiskowej, a w określonych sytuacjach także odmówić wydania decyzji.
Trzecia kwestia to zgodność inwestycji z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Gmina posiada plan obejmujący ten teren i zapowiada sprawdzenie, czy taka funkcja jak strzelnica sportowa lub rekreacyjna w ogóle jest tam dopuszczalna. Jeśli nie będzie zgodności z planem, inwestycja nie będzie mogła zostać zrealizowana w tej lokalizacji.
Hałas, bezpieczeństwo i woda pitna
Wójt odniosła się też szczegółowo do obaw mieszkańców. W piśmie zaznaczono, że są one zrozumiałe i wymagają rzetelnej analizy.
Jednym z najczęściej podnoszonych tematów jest hałas. Wójt przyznała, że hałas impulsowy generowany przez strzały z broni palnej może rozchodzić się na znaczne odległości i z tego względu musi zostać przeanalizowany w ramach ewentualnego postępowania środowiskowego. Dodała też, że regulamin strzelnicy powinien określać m.in. godziny funkcjonowania oraz sposoby minimalizowania uciążliwości dla otoczenia.
Bardzo mocno wybrzmiała także kwestia ochrony środowiska i wód podziemnych. Wójt uznała za uzasadnione obawy dotyczące możliwego skażenia gleby i wód ołowiem pochodzącym z amunicji. Jak zaznaczyła, bliskość ujęcia wody pitnej we wsi Cmolas sprawia, że ten wątek jest szczególnie ważny. Jeśli postępowanie środowiskowe zostanie wszczęte, kwestie te będą musiały zostać obowiązkowo zbadane, a opinia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska będzie w tej sprawie niezbędna.
Wójt zauważa też problem wartości nieruchomości
W odpowiedzi pojawił się też temat, który mieszkańcy podnosili wielokrotnie - wpływ inwestycji na wartość nieruchomości oraz rozwój mieszkaniowy okolicy.
Bogumiła Kosiorowska napisała, że obawy dotyczące spadku wartości nieruchomości w promieniu około 400-500 metrów traktuje z pełną powagą. Dodała, że rozwój mieszkaniowy wsi Mechowiec i terenów sąsiednich jest jednym z priorytetów gminy, dlatego każda inwestycja, która mogłaby ten rozwój zahamować, musi być oceniana również z tej perspektywy.
Jest też kwestia dojazdu
Mieszkańcy wskazywali również na problem dojazdu do planowanej strzelnicy. Chodzi o nieutwardzoną drogę gminną Mechowiec-Płazówka. W petycji zwrócono uwagę, że jeśli rzeczywiście miałyby tam odbywać się także szkolenia dla dzieci i młodzieży, mogłoby to rodzić dodatkowe zagrożenia w ruchu.
Wójt zapowiedziała, że ten aspekt również zostanie uwzględniony przy ocenie regulaminu strzelnicy.
Co z zarzutem braku informacji?
Jednym z najmocniej wybrzmiewających zarzutów mieszkańców był brak wcześniejszego poinformowania wsi o planach inwestora. Bogumiła Kosiorowska odniosła się i do tego.
Wskazała, że uczestniczyła w spotkaniu informacyjnym 8 marca 2026 roku w Szkole Podstawowej w Mechowcu, ale jednocześnie zaznaczyła, że na obecnym etapie nie toczy się żadne postępowanie administracyjne dotyczące inwestycji. W związku z tym, jak argumentuje, obowiązek informowania mieszkańców w formalnym trybie jeszcze nie zaistniał. Dodała, że właścicielem informacji o samym zamiarze inwestycyjnym jest inwestor, a jeśli ruszy jakiekolwiek postępowanie administracyjne, mieszkańcy będą informowani zgodnie z procedurami przewidzianymi prawem.
Jakie działania zapowiada gmina?
Odpowiedź wójt nie kończy się na ogólnych deklaracjach. Samorząd wskazał też konkretne kroki, które mają zostać podjęte.
Po pierwsze, gmina ma przeprowadzić analizę zgodności planowanej inwestycji z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, a wynik tej analizy ma zostać podany do publicznej wiadomości.
Po drugie, urząd ma wystąpić do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie z pytaniem o wymogi środowiskowe związane z inwestycją planowaną na terenie objętym siecią Natura 2000.
Po trzecie, petycja wraz z odpowiedzią ma zostać przekazana Radzie Gminy Dzikowiec, aby radni również mogli się z nią zapoznać i ewentualnie podjąć działania w ramach swoich kompetencji.
Po czwarte, jeśli inwestor wystąpi o zatwierdzenie regulaminu strzelnicy, wójt zapowiada wnikliwą analizę pod kątem bezpieczeństwa, ochrony środowiska i ograniczania uciążliwości dla mieszkańców.
Po piąte, jeżeli wpłynie wniosek o decyzję środowiskową, gmina deklaruje, że wszystkie aspekty - od oddziaływania na Naturę 2000, przez wpływ na wody podziemne, po krajobraz i faunę - będą szczegółowo analizowane.
Po szóste wreszcie, urząd ma zwrócić się do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego z prośbą o monitorowanie działki pod kątem ewentualnych robót prowadzonych bez wymaganego zgłoszenia lub pozwolenia.
To kolejny etap głośnej sprawy
Przypomnijmy, że po publikacji naszego pierwszego artykułu o planowanej strzelnicy jeden z inwestorów sam skontaktował się z redakcją, próbując uspokoić mieszkańców. Podkreślał wtedy, że to na razie wyłącznie wstępna koncepcja, bez formalnych działań, a sam projekt jest dopiero „w powijakach”. Zapewniał, że jeśli pomysł będzie rozwijany, inwestorzy chcą rozmawiać zarówno z samorządem, jak i z lokalną społecznością. Deklarował też, że nie chodzi o żadną „dziką strzelnicę”, lecz o obiekt z ogrodzeniem, wałami, kulochwytami i możliwym wyciszeniem.
Z drugiej strony mieszkańcy od początku podnosili kwestie bezpieczeństwa, hałasu, ochrony środowiska i sposobu poinformowania wsi o całym pomyśle.
Teraz, po oficjalnej odpowiedzi wójt, widać wyraźnie, że sprawa nie została zamknięta, ale też nie została zlekceważona. Gmina nie deklaruje blokady inwestycji za wszelką cenę, ale zapowiada wykorzystanie wszystkich dostępnych narzędzi prawnych i administracyjnych.
To oznacza, że o przyszłości planowanej strzelnicy w Mechowcu zdecydują nie emocje, lecz kolejne formalne kroki, analizy i procedury. A tych - jeśli inwestor będzie chciał iść dalej - może być jeszcze całkiem sporo.
Komentarze (0)