reklama

Pałac w Weryni dawniej i dziś. Tak zmieniała się rezydencja Tyszkiewiczów [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Pałac w Weryni dawniej i dziś. Tak zmieniała się rezydencja Tyszkiewiczów [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: K. Ząbczyk | Opis: Biała Dama, Tyszkiewiczowie i wojenne tajemnice. Historia pałacu w Weryni. Tak wygląda obecnie.
Zobacz
galerię
12
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WIADOMOŚCIPałac Tyszkiewiczów w Weryni to jeden z najważniejszych i najpiękniejszych zabytków powiatu kolbuszowskiego. Dawniej był arystokratyczną rezydencją, otoczoną parkiem, stawami i folwarkiem. Przetrwał wojny, grabieże, reformę rolną, czasy szkoły rolniczej, remonty i kolejne zmiany funkcji. Dziś znów żyje - od września 2025 roku uczą się w nim dzieci ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Kolbuszowej.
reklama

Pałac Tyszkiewiczów w Weryni od lat uznawany jest za jedną z architektonicznych pereł powiatu kolbuszowskiego. Jak napisał w swoim opracowaniu Stanisław Olszówka, jest to najpiękniejszy zabytek architektury dworskiej powiatu kolbuszowskiego, a zarazem najokazalszy i najlepiej utrzymany obiekt tego typu w regionie.

Jego historia jest znacznie dłuższa niż same mury pałacu, który znamy dziś. Zanim powstała secesyjna rezydencja, centrum majątku Tyszkiewiczów znajdowało się w Kolbuszowej.

Pod koniec XVIII wieku tzw. klucz kolbuszowski, często określany w źródłach jako „Państwo Kolbuszowa”, należał do największych obszarów dworskich w regionie, w cyrkule tarnowskim. Obejmował miasto oraz 11 wsi: Kolbuszową Dolną z folwarkiem Podsobnie, Kolbuszową Górną z folwarkiem Wojków, Bukowiec, Nową Wieś albo Jaśliska, Świerczów, Siedlankę, Dubas, Zarębki, Mechowiec, Hadykówkę oraz Rudę z Porębami i Dymarką.

reklama

Dwór posiadał w kluczu 5002 morgi i 239 sążni. Z tego 3173 morgi i 173 sążnie przypadały na lasy, a 1776 mórg i 1355 sążni na role, łąki i pastwiska w siedmiu folwarkach.

Był to więc nie tylko majątek ziemski, ale rozbudowany organizm gospodarczy. Przemysł folwarczny obejmował dwa tartaki, trzy młyny wodne, gorzelnię i pięć browarów. Wódkę i piwo sprzedawano w 15 karczmach na terenie klucza.   

Z Kolbuszowej do Weryni

Przełomowym momentem był rok 1769, kiedy zniszczony został pałac w Kolbuszowej. Wtedy Tyszkiewiczowie zdecydowali się przenieść rodową siedzibę do Weryni.

Początkowo zajmowali modrzewiowy dwór. Dopiero na początku XX wieku w jego miejscu powstał pałac, który do dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w gminie Kolbuszowa.

reklama

W 1900 roku hrabia Janusz Tyszkiewicz, spełniając życzenie swego donatora, rozpoczął budowę nowej rezydencji. Majątek odziedziczył jego małoletni syn Jerzy. Pałac powstał według planów krakowskiego architekta Tadeusza Stryjeńskiego, przy współpracy z Franciszkiem Mączyńskim.

Budowa trwała w latach 1900-1903. Nową rezydencję wzniesiono w parku krajobrazowym, obok starego dworu, który rozebrano zaraz po ukończeniu pałacu.

Secesyjna rezydencja arystokraty

Pałac w Weryni jest budynkiem trójkondygnacyjnym, murowanym z cegły, wzniesionym na wysokiej kamiennej podmurówce. Powstał na podłużnym planie, a jego bryłę urozmaicają ryzality oraz dwie wieżyczki klatek schodowych, częściowo wtopione w budynek.

reklama

Całości dopełniały wysokie dachy kryte dachówką karpiówką, o łamanych liniach, dwu- i trójspadowe, a także dachy stożkowate, wielopołaciowe i naczółkowe na wieżyczkach oraz ryzalitach.

Według Stanisława Olszówki był to jeden z pierwszych secesyjnych budynków na terenie Galicji i prawdopodobnie pierwszy na ziemiach polskich przeznaczony dla arystokraty.

Nie była to jednak secesja krzykliwa. Całość utrzymano w duchu spokojnej, zgeometryzowanej secesji, bez charakterystycznej dla tego stylu nerwowej linii. Pałac zachwycał elegancją, wdziękiem, umiarem i klasą.


Fotografia archiwalna pałacu ok. 1950 r. Fot. z opracowania S. Olszówki.

reklama

Hol, sala balowa i balkon dla orkiestry

Wnętrze pałacu zaplanowano z rozmachem. Układ parteru opierał się na dwóch traktach podłużnych. Centralną, reprezentacyjną część budynku zajmował hol o wysokości dwóch kondygnacji.

Z holu wychodziło się na owalny taras z półokrągłymi schodami. Pomieszczenie pełniło również funkcję sali balowej, ponieważ umieszczono w nim balkon dla orkiestry.

Układ piętra generalnie powtarzał układ parteru, choć z drobnymi zmianami. Mieściła się tam część prywatna, m.in. apartament starszych chłopców z pokojem do nauki, pokoje guwernera i guwernantki, pomieszczenia służby oraz pokoje gościnne. Wśród nich znajdował się apartament złożony z przedpokoju, dwóch sypialni i saloniku.

W przyziemiu, czyli suterenach, znajdowała się część gospodarcza. Środkową część zajmował tzw. kaloryfer z wielkim piecem centralnego ogrzewania. Jak na tamte czasy było to duże udogodnienie i nowość, choć we wszystkich pomieszczeniach pozostawiono także piece węglowe.

Kuchnia miała bezpośrednie połączenie z kredensem i klatką schodową prowadzącą do jadalni na parterze. Dalej znajdował się skład wina. W ryzalicie zachodnim mieściły się pokój kucharza, pokoje dla służby i praczek oraz prasowalnia.

Detale, które robią różnicę

Architektura pałacu była dopracowana w detalach. Elewacje rozbudowano przez ryzality i zindywidualizowano z każdej strony, zachowując jednak wspólne elementy.

Kamienne przyziemie pozostawiono nietynkowane, aby wyeksponować fakturę łamanego kamienia. Poziom parteru i naroża pałacu, z wyjątkiem wieżyczek, a także środkowy ryzalit elewacji ogrodowej pokryto listwowaniem.

Na piętrze pola wokół okien oraz wieżyczki otynkowano na gładko i zróżnicowano kolorystycznie w pastelowych odcieniach. Tadeusz Stryjeński zastosował różny detal dekoracyjny w obu wieżyczkach, co podkreślało asymetrię całej budowli.

W przyziemiu zaprojektowano zarówno małe piwniczne okienka, jak i większe kwadratowe okna suterenowe z ceglanym łukiem odcinkowym i ozdobnymi kratami o krzywolinijnych deseniach. Okna parteru były wysokie i prostokątne, a na piętrze nieco mniejsze.

W elewacji ogrodowej głównym akcentem jest trójboczny ryzalit. Nad nim znajduje się ozdobny relief w kształcie stylizowanego orła z glorią wokół głowy. Orzeł trzyma w szponach dwie tarcze herbowe Leliwa. Jedna należała do fundatora pałacu Janusza Tyszkiewicza, druga do jego żony Natalii z Tarnowskich, również pieczętującej się herbem Leliwa.


Fotografia archiwalna pałacu ok. 1960 r. Fot. z opracowania S. Olszówki.

Park, stawy i dawne widoki

Pałac nie był samotną budowlą. Jego piękno budował także krajobraz wokół.

Główne osie widokowe z promenady i pałacu skierowane były na rozległe stawy, których miało być 24, oraz na naturalną linię brzegową lasu. Między kaplicą dworską a pałacem znajdował się Biały Staw, gdzie rozlewały się wody rzeki Sanny, wypływającej z góry Weryni i lasów w Kłapówce.

Na południowy zachód od pałacu rozciągał się wspaniały park o swobodnej kompozycji, w którą włączono wodę, cieki i stawy. Park stykał się z laskiem weryńskim. Do dziś uwagę przyciąga stary drzewostan: kilkusetletnie dęby szypułkowe, platan, wiązy, lipy i jesiony.

Rozległy, romantyczny park dochodził do granicy drogi prowadzącej z Dzikowca do Kolbuszowej i osłaniał większość dworskich budowli.

Za parkiem, w kierunku północnym, wzdłuż rzeki Białkówki ciągnęło się kilka stawów. To właśnie w ich sąsiedztwie od 29 sierpnia do 6 września 1939 roku utworzono lotnisko polowe dla 31 Eskadry Rozpoznawczej Armii „Karpaty”.

Wspomnienie Klementyny Tyszkiewiczówny

Cenny opis dawnego domu rodzinnego zostawiła Klementyna Królikiewiczowa z Tyszkiewiczów.

Wspominała, że pierwotny parterowy dwór z gankiem nadawał się do rozbiórki z powodu zagrzybienia. Stary dwór stał równolegle do drogi prowadzącej z podwórza do szosy.

Według jej wspomnień projekt nowego domu wykonał Tadeusz Stryjeński, który inspirował się pałacykami francuskimi. Dom ustawiono na osi wschód-zachód, co zapewniało duże nasłonecznienie.

Klementyna pisała też o drzewach rosnących blisko domu: srebrnych świerkach, cisie, potężnym wiązie, starej brzozie obrośniętej bluszczem i dzikim winem oraz lipie, na której wisiał dzwonek - sygnaturka. Wzywał on na nabożeństwa majowe, czerwcowe i październikowe, odprawiane przy ołtarzyku w ziemi. Modlitwy prowadziła jej matka.

Park określała jako angielski, z dużymi trawnikami, kępami drzew i pojedynczymi okazami dębów, jesionów oraz wiązów. Dzięki drzewom i pobliskiej wodzie miejsce było doskonałym środowiskiem dla śpiewających ptaków.


Absolwenci Państwowego Technikum Rolniczego. Fot. z opracowania S. Olszówki.

Biała Dama z Weryni

Z pałacem i dawnym dworem w Weryni wiąże się także legenda o Białej Damie.

Według przekazywanej opowieści w grudniu 1811 roku Wincenty Tyszkiewicz wrócił z polowania na wilki. Miał przy sobie dubeltówkę przywiezioną z Wiednia, prezent od matki. Franciszka Łucja, która wróciła nocą od sąsiadów, postanowiła spłatać synowi figla.

Przebrała się za mężczyznę i zapukała w okno jego pokoju. Wincenty pytał kilkakrotnie, kto tam, ale nie usłyszał odpowiedzi. Ostrzegł, że będzie strzelał. Gdy postać zaczęła wchodzić przez okno, uznał, że to napad, sięgnął po broń i wystrzelił.

Trafił matkę w serce. Umierająca miała zawołać, że syn zabił własną matkę. Od tego czasu Wincenty miał cierpieć na zaburzenia umysłowe, a widmo Franciszki miało nawiedzać Werynię.

Według lokalnych przekazów, ilekroć duch hrabiny Franciszki ukazywał się potomkom Wincentego Tyszkiewicza, ten nawiedzony umierał. Po modrzewiowym dworze nie ma już śladu, ale opowieść o Białej Damie nadal pozostaje częścią miejscowej legendy.

Jerzy Maria Tyszkiewicz - właściciel, żołnierz i patriota

Jedną z najważniejszych postaci w historii Weryni był Jerzy Maria hr. Tyszkiewicz. Urodził się w 1892 roku w Zakopanem jako jedno z dzieci Janusza Tyszkiewicza i Natalii z hr. Tarnowskich.

Był potomkiem Lubomirskich i Tyszkiewiczów, dawnych właścicieli kolbuszowskiego majątku ziemskiego. Był także prawnukiem Wincentego hr. Tyszkiewicza, znanego z historii organizatora powstania listopadowego na Wołyniu i Podolu.

Jerzy Maria Tyszkiewicz ukończył gimnazjum w Krakowie, a studia rolnicze w Monachium. W czasie I wojny światowej służył w armii austriackiej, a w latach 1919-1920 w 2 Pułku Ułanów im. Księcia Józefa Poniatowskiego w Krakowie.

W 1918 roku ożenił się z Marią z hr. Kwileckich z Kwilcza w Poznańskiem. Jednym z jej przodków był gen. Jan Henryk Dąbrowski, twórca Legionów Polskich. Pierwsze dziecko Jerzego i Marii Tyszkiewiczów, syn Zdzisław, urodziło się w 1919 roku, ale zmarło rok później na dyfteryt. Ich córką była Maria Klementyna.

Działalność dla Kolbuszowej

W okresie II Rzeczypospolitej część posiadłości Jerzego Marii Tyszkiewicza w okolicznych wsiach została rozparcelowana. Z dawnego majątku kolbuszowskiego, organizowanego niegdyś przez Lubomirskich, pozostały mu folwarki w Kolbuszowej, Weryni i Rejowcu poza Werynią oraz lasy leśnictwa Kłapówka, Nowa Wieś, Poręby Dymarskie i inne. Zachował je do 1944 roku.

W latach 1920-1944 sprowadził do Kolbuszowej siostry niepokalanki. Przekazał im dworski budynek z obowiązkiem pomocy przy utrzymaniu ołtarzy kościelnych.

Pełnił obowiązki prezesa Towarzystwa Szkoły Gimnazjalnej, które prowadziło kolbuszowskie Prywatne Gimnazjum i Liceum. Podarował miastu stadion. W 1938 roku chciał także przekazać na park teren po dawnym pałacu Lubomirskich, fosę oraz obszar zamknięty w jej obrębie. Kolbuszowski Urząd Gminny nie miał jednak pieniędzy potrzebnych na utrzymanie obiektu i daru nie przyjął. Teren wydzierżawił później Tomasz Zieliński senior, a w 1944 roku otrzymał go z reformy rolnej.

Długi, kryzys i zarząd komisaryczny

Historia pałacu nie była wyłącznie opowieścią o splendorze. Od 1929 roku, w wyniku złej koniunktury w rolnictwie, nieudanych inwestycji i kryzysu gospodarczego, hrabia popadł w ogromne długi.

Nad majątkiem Tyszkiewicza ustanowiono zarząd komisaryczny, który trwał do 1944 roku.

Mimo trudności Jerzy Tyszkiewicz był postacią ważną dla lokalnej społeczności i dla konspiracji w czasie II wojny światowej.

Werynia w czasie wojny

Jerzy Maria Tyszkiewicz, wzorem swojego pradziada Wincentego, był patriotą i żołnierzem. W czasie II wojny światowej należał do antyniemieckiej konspiracji.

Od końca 1939 roku działał w organizacji ziemian najpierw nazywanej „Uprawa”, a od końca 1940 roku „Tarcza”. Jej celem było zbieranie funduszy na konspirację, pomoc ludziom prześladowanym przez Niemców, prowadzenie szkolenia sanitarnego i tajnego szkolnictwa.

Oprócz tego Jerzy Tyszkiewicz należał do ZWZ i AK. Miał kontakt z Komendą Główną AK w Warszawie i prowadził działalność wywiadowczą, także w sprawach wyrzutni broni V2 w Bliźnie.

W jego posiadłościach zatrudnienie znajdowali liczni pracownicy ZWZ-AK. Faktycznie mieli tam swoją bazę materialną. W latach 1940-1942 funkcję zarządcy folwarku w Kolbuszowej pełnił fikcyjnie przedwojenny kapitan zawodowy WP, podający się za Jana Wiszniewskiego, będący komendantem ZWZ-AK w powiecie kolbuszowskim.

Później kpt. Józef Rządzki, występujący jako Józef Kordyszewski, kolejny komendant AK „Kefir”, latem pracował przy regulacji Nilu, a zimą był kierownikiem gorzelni w folwarku Tyszkiewicza w Kolbuszowej.

W majątkach Tyszkiewicza zatrudniano również inne osoby związane z konspiracją, m.in. Tadeusza Rożka „Sawę”, dowódcę oddziału dywersyjnego. W czasie akcji „Burza”, pod koniec lipca 1944 roku, w piwnicy pałacu w Weryni urządzono akowski szpital polowy, a w gorzelni na folwarku w Kolbuszowej swoją bazę miał oddział dywersyjny V AK „Huragan”.  

Kwatermistrzem w Komendzie „Kefiru” był Kazimierz Fischer, faktyczny zarządca folwarków Tyszkiewicza.

Schronienie dla wysiedlonych

W czasie wojny pałac w Weryni dawał schronienie ziemianom wysiedlonym przez Niemców z ich posiadłości.

Mieszkali tam m.in. Celina Otowska z Trzęsówki, Jadwiga z Kwileckich, siostra Marii Tyszkiewiczowej, z mężem Romanem ks. Czartoryskim z Wielkopolski, a także Maria hr. Żółtowska, córka Ludwika Puszeta, znanego artysty rzeźbiarza, oraz Kwileckiej. Jej mąż, por. Stefan Żółtowski, właściciel ziemski, zginął w Katyniu.

W pałacu mieszkała również pani Grabowiecka z dwiema córeczkami. Częstymi gośćmi byli m.in. Stanisław hr. Tyszkiewicz, młodszy brat Jerzego Marii, dr Jan Antoni Ernest Hupka, właściciel majątku w Niwiskich, wysiedlony z Niwisk, który zostawił w pałacu część swoich książek, oraz państwo Jędrzejewiczowie ze Staromieścia pod Rzeszowem z sześciorgiem dzieci.

Grabieże i koniec dawnego świata

W październiku 1943 roku komunistyczna partyzantka dwukrotnie obrabowała dwór Tyszkiewiczów w Weryni. Zabrano żywność, maszynę do pisania i wartościowe przedmioty należące do mieszkańców dworu.

Zniszczono także kontyngent zboża liczący 5 ton. Partyzanci zabrali również 7600 zł, bieliznę, dwa wieprze oraz aparat fotograficzny.

Sierpień 1944 roku oznaczał koniec świetności zespołu pałacowo-dworskiego w Weryni. Do Weryni wkroczyła armia sowiecka. Sowieci zamieszkali w pałacu, pustosząc go i demolując.

Miejscowi opowiadali o pociętych obrazach, ognisku palonym książkami z bogatej biblioteki na środku sali balowej i meblach wyrzucanych na zewnątrz. Wyposażenie i umeblowanie zostały zniszczone albo rozszabrowane. Wtedy spłonęło również archiwum pałacowe. Część uratowanych dóbr ma znajdować się w okolicznych domach mieszkańców Weryni.

Z wyposażenia wnętrz w samym pałacu nie zachowało się nic.

Bankiet, rozbrojenie AK i represje

W lipcu 1944 roku, po wejściu wojsk sowieckich, w pałacu zorganizowano bankiet. Uczestniczyło w nim dowództwo sowieckiej jednostki, kilku generałów, niżsi rangą oficerowie, przedstawiciele AK, hrabia Tyszkiewicz i jego córka.

Następnego dnia po bankiecie żołnierze AK, zanim zdążyli bliżej poznać Rosjan, zostali przez nich rozbrojeni. Wkrótce rozpoczęły się represje wobec żołnierzy AK.

W wyniku reformy rolnej nastąpiła likwidacja dworu. Jesienią 1944 roku ziemię otrzymali miejscowi bezrolni i małorolni chłopi wskazani przez komunistów. Według naocznych świadków sam Jerzy Tyszkiewicz obserwował prace przy podziale ziemi i namawiał swoich dworzan do jej przejęcia.

Aresztowanie i śmierć Jerzego Tyszkiewicza

Jerzy Tyszkiewicz został schwytany przez kolbuszowskich komunistów w listopadzie 1944 roku, przekazany NKWD i wywieziony do ZSRR.

W przywołanych materiałach pojawia się informacja, że trafił do łagru, gdzie zmarł w 1945 roku z wycieńczenia, głodu i chorób. W opracowaniu Stanisława Olszówki podano datę 31 sierpnia 1945 roku i wiek 53 lata. W innym fragmencie wspomniano, że zmarł już w pierwszych miesiącach 1945 roku w łagrze w Jegolsku.

Jego żona Maria i córka Maria Klementyna po aresztowaniu wyjechały z Weryni, zabierając jedynie garść osobistych przedmiotów. Do stycznia 1945 roku ukrywały się u rodziny chłopskiej pod Sędziszowem, a po wyzwoleniu Krakowa zamieszkały w wynajętym pokoju.

Nie wpuszczono ich ani do pałacu Tyszkiewiczów w Krakowie przy rogu ulic Basztowej i Garbarskiej, ani do sąsiedniej kamienicy zajmowanej niegdyś przez służbę pałacową. Krakowski pałacyk, wcześniej zajęty przez Niemców, po wojnie przejęła PPR-PZPR. Mieścił się w nim krakowski Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu.

Maria z Kwileckich Tyszkiewiczowa zmarła w sierpniu 1980 roku w Krakowie i została pochowana w kaplicy na cmentarzu w Kolbuszowej. Maria Klementyna z Tyszkiewiczów Królikiewicz mieszkała w Krakowie.

Pałac po wojnie - od rezydencji do szkoły

Sam pałac jako budynek ucierpiał mniej niż jego wyposażenie. Już w 1944 roku, po opuszczeniu go przez Tyszkiewiczów, rozpoczęła w nim działalność niewielka szkoła.

W latach 1946-1963 mieściła się tam szkoła rolnicza, czyli instytucja, z której wyrósł obecny Zespół Szkół Agrotechniczno-Ekonomicznych.

W drugiej połowie lat 50. przeprowadzono remont adaptacyjny pałacu. Po jego zakończeniu wnętrze budynku, z wyjątkiem sali balowej, praktycznie całkowicie utraciło cechy zabytkowe.

Pod koniec lat 50. na miejscu dawnego dworu, obok pałacu, postawiono drewniany barak, w którym znajdowały się kuchnia i jadalnia na potrzeby szkoły.

Wewnątrz pałacu dokonano wielu zmian, dostosowując układ pomieszczeń do potrzeb szkoły. W pierwszych latach powojennych na pierwszym piętrze mieścił się internat dla dziewcząt oraz mieszkania dyrektorskie. Mieszkały tam kolejno rodziny Kędzierskich, Słowików i Turków.

Na parterze, w sali balowej, urządzono świetlicę. Odbywały się w niej potańcówki, które absolwenci wspominali z sentymentem. W innych pomieszczeniach parteru mieściły się sale lekcyjne.

Internat działał do czasu wybudowania nowych obiektów szkoły, czyli do 1963 roku. Na parterze znajdowały się m.in. pracownie ogrodnictwa, higieny i żywienia.

W latach 70. piętro pałacu ponownie zaadaptowano, tym razem na mieszkania. W budynku mieszkały rodziny Chruścielów, Grabców, Jachyrów, Magdów, Rusinów, Nowaków, Krzysztofińskich, Kwolków, Olszówków, Rzucidłów, Stępniów i Jemiołów.

Uniwersytet Rzeszowski i wielki remont

W 2000 roku, na mocy porozumienia, Powiat Kolbuszowski przekazał pałac w Weryni oraz 5 ha gruntów rolnych wraz z budynkami Wyższej Szkole Pedagogicznej, późniejszemu Uniwersytetowi Rzeszowskiemu.

W latach 2005-2006 przeprowadzono kapitalny remont za 2,6 mln zł. Był on współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Podczas prac zaadaptowano poddasze na bibliotekę i czytelnię, częściowo zachowując zabytkową ceglaną podłogę na strychu. Przywrócono pierwotną kolorystykę elewacji zewnętrznej oraz stolarki okiennej i drzwiowej.

Konserwacji poddano kamienny detal elewacji, w tym płaskorzeźbę orła z dwiema tarczami herbowymi Leliwa na ryzalicie, a także posadzkę tarasu ogrodowego.

Uzupełniono brakujące kwatery wewnętrzne w owalnych oknach sali balowej, przywrócono pierwotną kolorystykę jej ścian, zachowując modrzewiową stolarkę i oryginalne grzejniki z 1900 roku. Uzupełniono ozdobne kraty w oknach piwnicznych, wymieniono cementowe fugi na wapienne, wykonano drenaż wokół budynku i zmodernizowano drogi dojazdowe. Wymieniono także pokrycie dachowe, zastępując dachówkę blachą.

Przez ostatnie lata w pałacu prowadzone były zajęcia dla studentów kierunku biotechnologia. W piwnicach znajdowały się laboratoria badawcze, na parterze sale dydaktyczne, na piętrze dziekanat i dwa apartamenty, a na poddaszu sala seminaryjna, sala komputerowa i dwa pokoje.

Pałac dziś - nowe życie zabytku

Od września 2025 roku pałac w Weryni pełni kolejną edukacyjną funkcję. Uczą się w nim dzieci ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Kolbuszowej.

Jeszcze przed przenosinami pisaliśmy, że uczniowie zamiast zwykłych szkolnych korytarzy będą mieć do dyspozycji wysokie sufity, drewniane schody i park otaczający mury pamiętające początek XX wieku.

Decyzja o przeniesieniu szkoły była związana z potrzebą znalezienia większej przestrzeni. Dotychczasowa lokalizacja w budynku Szkoły Podstawowej nr 1 w Kolbuszowej stała się za ciasna dla rosnącej liczby uczniów.

Jak mówił wtedy Tomasz Grabiec, dyrektor i założyciel szkoły, wybór pałacu w Weryni był praktyczny i symboliczny. Budynek przez lata służył edukacji, później przez pewien czas pozostawał niewykorzystany, a po remoncie był w dobrym stanie. Sale lekcyjne nie wymagały większego remontu, potrzebne było głównie gruntowne sprzątanie.

Szkoła zakończyła poprzedni rok szkolny z liczbą 51 uczniów w klasach 1-3. Nowa siedziba dawała możliwość dalszego rozwoju i przyjęcia kolejnych dzieci.

SMS Kolbuszowa kładzie nacisk nie tylko na edukację ogólną, ale również na rozwój sportowy. Zajęcia odbywają się od godz. 8 do 15, z dodatkową opieką świetlicową. Kameralne klasy, maksymalnie 15-osobowe, mają umożliwiać indywidualne podejście do ucznia. W ramach szkolenia sportowego dzieci uczą się m.in. piłki nożnej, pływania, judo, akrobatyki sportowej, tańca i motoryki.

Zabytek z przyszłością, ale i pytaniami

Nowa funkcja pałacu pokazuje, że historia tego miejsca nie zatrzymała się na dawnych właścicielach, wojennych dramatach ani powojennych adaptacjach. Budynek wciąż służy edukacji, podobnie jak przez dużą część swojej powojennej historii.

Jednocześnie jego przyszłość pozostaje tematem wrażliwym. Od 2006 roku o odzyskanie rezydencji stara się potomek Tyszkiewiczów, dawnych właścicieli majątku. Rok ten zbiegł się z zakończeniem remontu, który pochłonął ponad 2,5 mln zł.

Pałac w Weryni jest więc dziś miejscem, w którym nakładają się różne warstwy historii: arystokratyczna rezydencja, legenda Białej Damy, działalność konspiracyjna, dramat wojny, reforma rolna, szkoła rolnicza, Uniwersytet Rzeszowski i współczesna szkoła sportowa.

Patrząc na jego elewację i park, łatwo zachwycić się architekturą. Ale prawdziwa siła tego miejsca tkwi w opowieściach, które kryją jego mury. To nie jest tylko piękny budynek. To świadek historii Kolbuszowej, Weryni i całego regionu.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo