To odpowiedź na rosnący problem uzależnienia młodych ludzi od technologii – ale też wyzwanie dla szkół, uczniów i rodziców.
Zakaz obejmie cały czas pobytu w szkole
Zgodnie z zapowiedziami resortu edukacji, nowe przepisy mają wprowadzić całkowity zakaz używania telefonów i innych urządzeń elektronicznych na terenie szkół podstawowych.
Przewidziano jednak dwa wyjątki:
- gdy telefon będzie potrzebny w celach dydaktycznych – za zgodą nauczyciela,
- w sytuacjach zdrowotnych, np. gdy dziecko musi korzystać z urządzenia ze względu na chorobę lub niepełnosprawność.
Co ważne – uczniowie nadal będą mogli przynosić telefony do szkoły. Kluczowe będzie jednak to, że nie będą mogli z nich korzystać.
Dlaczego ministerstwo chce zmian?
Jak podkreśla MEN, problem jest poważny. Z badań wynika m.in., że:
- aż 71 proc. młodych osób uważa się za uzależnione od telefonu,
- 60 proc. odczuwa chroniczne zmęczenie,
- coraz więcej dzieci ma kontakt ze szkodliwymi treściami w internecie.
Wprowadzenie zakazu ma być jednym z elementów poprawy tzw. higieny cyfrowej.
Co z telefonami w praktyce?
Ministerstwo nie zamierza narzucać szkołom jednego sposobu egzekwowania przepisów.
To oznacza, że placówki same zdecydują, czy:
- wprowadzą specjalne szafki na telefony,
- będą zbierać je do koszyków na czas lekcji,
- czy zastosują inne rozwiązania organizacyjne.
Jedno jest pewne – nauczyciele zyskają mocniejsze narzędzie do egzekwowania zasad, bo zakaz będzie wynikał wprost z ustawy.
Dyrektorzy z Kolbuszowej: „To już u nas działa”
Zapytaliśmy o tę zmianę dyrektorów dwóch kolbuszowskich podstawówek – i okazuje się, że dla nich to raczej formalność niż rewolucja.
Szkoła Podstawowa nr 2
Dyrektor "Dwójki" Jerzy Sitko wskazuje, że w jego placówce zasady korzystania z telefonów funkcjonują od lat. Jak podkreśla w rozmowie z nami, wprowadzono je jeszcze w czasach gimnazjów, gdy problem używania telefonów na lekcjach zaczął się nasilać.
Obecnie w szkole obowiązuje całkowity zakaz używania telefonów w godzinach zajęć (od 8 do 15). Uczniowie mogą mieć urządzenia przy sobie, ale muszą być one wyłączone. Szkoła, jak podkreśla szef placówki, opiera się na odpowiedzialności uczniów.
W ocenie dyrektora, nowe przepisy nie będą odczuwalną zmianą, bo podobne zasady już funkcjonują. Sam pomysł ocenia pozytywnie.
Szkoła Podstawowa nr 1
Podobne podejście prezentuje Dorota Rabczak, dyrektor "Jedynki". W jej szkole również obowiązuje zakaz używania telefonów podczas lekcji i przerw, z możliwością skorzystania z nich tylko za zgodą nauczyciela.
Dyrektorka podkreśla, że odgórne wprowadzenie ogólnopolskich przepisów byłoby dużym ułatwieniem dla placówek. Dzięki temu zasady byłyby jasne i jednolite.
Zwraca też uwagę, że uczniowie mają dostęp do kontaktu z rodzicami przez szkołę – mogą skorzystać z telefonu w sekretariacie, a nauczyciele posiadają dane kontaktowe opiekunów. Jej zdaniem dzieci są w szkole bezpieczne, a potrzeba stałego dostępu do telefonu nie jest konieczna.
A co ze szkołami średnimi?
Tu sytuacja będzie zupełnie inna. W szkołach ponadpodstawowych nie będzie odgórnego zakazu. Zasady korzystania z telefonów nadal będą ustalane indywidualnie przez każdą szkołę i zapisane w jej statucie.
To oznacza, że w liceach i technikach mogą obowiązywać bardzo różne rozwiązania – od pełnej swobody po restrykcyjne ograniczenia.
Zmiana, która już się zaczęła
Choć przepisy jeszcze nie weszły w życie, wiele szkół – także w Kolbuszowej – już dziś stosuje podobne ograniczenia. Planowany zakaz może więc bardziej uporządkować sytuację niż ją zmienić. A czy rzeczywiście pomoże ograniczyć uzależnienie od telefonów?
To już pytanie, na które odpowiedź przyniesie… szkolna rzeczywistość od września.
Komentarze (0)