Podczas obrad, które odbyły się w środę, 29 kwietnia, temat sportowej infrastruktury stał się punktem zapalnym dyskusji między radnymi a nowymi władzami miasta.
Radny Karkut: „Wiosna przyszła, a boisko nieprzygotowane”
Dyskusję wywołał radny Michał Karkut z Kolbuszowej Górnej, który interweniował w imieniu klubu KS Sokół Kolbuszowa Dolna. Według jego relacji, stan murawy przy ul. Wolskiej jest „fatalny” i nie przystaje do poziomu rozgrywkowego, na którym występuje drużyna.
Mamy wiosnę, a boisko jest po prostu nieprzygotowane. Nie możemy pozwolić na to, żeby Sokół walczył z boiskiem, ma walczyć tylko z przeciwnikami. Sztab szkoleniowy ma potężne zastrzeżenia
– grzmiał radny Karkut, pytając retorycznie o rolę Fundacji na Rzecz Kultury Fizycznej i Sportu, która zarządza obiektem.
Radny przypomniał również o incydentach utrudniających współpracę, takich jak brak kluczy do pomieszczeń czy tajemnicze zaginięcie laptopa służącego do obsługi tablicy wyników.
Burmistrz Romaniuk: „Trawa to nie beton. Szacunku musi być więcej”
Burmistrz Grzegorz Romaniuk w obszernym wyjaśnieniu przyznał, że boisko jest mocno obciążone, ale winy upatruje nie w zaniedbaniach Fundacji, lecz w intensywności użytkowania i braku poszanowania regulaminów.
Nadmierna eksploatacja: Burmistrz podkreślił, że na całym świecie na głównej płycie rozgrywa się tylko jeden mecz tygodniowo. Tymczasem przy Wolskiej trenują seniorzy Kolbuszowianki, jej rezerwy oraz liczne grupy młodzieżowe.
Brak dyscypliny: Romaniuk wprost wskazał na problem z prezesem i trenerami Kolbuszowianki, którzy według niego nie stosują się do grafików i umowy.
- Trudno jest dziecku wytłumaczyć, że nie może wejść na główną płytę, jeżeli tego nie zrobi prezes czy trener. Szacunek dla pracowników fundacji musi być ze wszystkich stron
– mówił burmistrz.
Kwestie finansowe: Włodarz miasta zwrócił uwagę na dysproporcję – dzieci z Kolbuszowianki trenują na obiektach gminnych, ale opłaty za treningi pobiera klub.
Jan Fryc: „Jak dbacie, tak macie”
Głos w dyskusji zabrał również Jan Fryc, przewodniczący rady, który na obiekcie pracuje od ponad 30 lat. Jego diagnoza była brutalna:
- Ciężko jest zadbać o obiekt, jeżeli na nim jest więcej niż jeden prezes.
Fryc odniósł się do przykładów z innych miast, m.in. Mielca, gdzie na główną płytę wchodzi się wyłącznie na mecz.
Przewodniczący odrzucił zarzuty o katastrofalnym stanie murawy, twierdząc, że bywały czasy, gdy grano w znacznie gorszych warunkach. Przytoczył też sytuację z budek dla zawodników:
- Pan prezes poprosił, żeby zobaczyć, jak wygląda wykładzina. To wasi zawodnicy ją zniszczyli! Jak dbacie, tak macie
– skwitował Fryc, dementując jednocześnie plotki o zaginionym laptopie.
Trudna współpraca i nadzieja w „sztucznej trawie”
Burmistrz Romaniuk nie gryzł się w język, oceniając relacje z prezesem Kolbuszowianki jako trwający od kilkudziesięciu lat problem. Wspomniał o braku podstawowej kultury, m.in. o tym, że przez 9 lat dzieci z tego klubu nie mówiły „dzień dobry” pracownikom Fundacji, co na szczęście zaczyna się zmieniać.
Rozwiązaniem konfliktu ma być budowa boiska ze sztuczną nawierzchnią. Władze miasta złożyły już wnioski o dofinansowanie tej inwestycji oraz modernizację szatni.
- Boisko o sztucznej nawierzchni będzie dla wszystkich grup na treningi, a mecze raz w tygodniu na głównej płycie będą tylko dla seniorów
– przedstawił plan burmistrz, apelując o cierpliwość i szacunek do mienia, które jest niszczone nawet w czasie ulew, bo „jest wspólne, czyli niczyje”.
Mimo krytycznych uwag Michała Karkuta, Jan Fryc zakończył optymistycznym akcentem, cytując opinie gości z Krakowa czy Lublina, którzy odwiedzając Kolbuszowę, twierdzą, że „lepszego obiektu w Polsce nie widzą”. Wygląda jednak na to, że dopóki nie powstanie nowa płyta, walka o każdy metr kwadratowy trawy przy Wolskiej będzie trwać nadal.
Komentarze (0)