Od stójkowych wymian do parterowej wojny
Starcie w królewskiej kategorii wagowej od samego początku zapowiadało się elektryzująco. Zajmujący szóste miejsce w oficjalnym rankingu KSW Szymon Bajor musiał stawić czoła młodemu, głodnemu sukcesu i dotychczas niepokonanemu Kacprowi Paczóskiemu. Początek rundy otwierającej przyniósł twarde, bezkompromisowe wymiany w stójce. Obaj zawodnicy szukali mocnych trafień, jednak z upływem minut pojedynek przeniósł się w obszary, w których kluczowe okazało się ogromne doświadczenie byłego pretendenta do pasa. Walka weszła w fazę wyczerpującego klinczu pod siatką oraz twardych wymian na macie.
Doświadczenie w parterze kluczem do sukcesu
To właśnie w parterze Bajor zaczął budować swoją przewagę. Reprezentant Kolbuszowej umiejętnie kontrolował tempo pojedynku, a każdą nadarzającą się okazję zamieniał na skuteczne obalenia. Paczóski okazał się jednak niezwykle twardym oponentem. Nie zamierzał tanio sprzedać skóry – regularnie zrywał pozycję, wstawał do stójki, a momentami sam potrafił odwrócić losy walki i znaleźć się na górze. Kibice oglądali pełen przekrój rzemiosła MMA. Obaj zawodnicy nieustannie szukali skończenia przed czasem, polując na poddania i rozbijając się mocnymi ciosami w parterze.
Sędziowie jednomyślni na korzyść Bajora
Batalia mocno odbiła się na kondycji obu fighterów, ale żaden z nich nie pękł przed końcowym gongiem. O losach tego wyniszczającego, 15-minutowego boju musieli zadecydować sędziowie punktowi. Arbitrzy nie mieli wątpliwości, wskazując na większą skuteczność i kontrolę ze strony reprezentanta naszych okolic. Szymon Bajor wygrał jednogłośną decyzją sędziów, którzy punktowali starcie następująco:
- 30-27
- 29-28
- 29-28
Dzięki tej wygranej Szymon Bajor udowodnił, że nadal znajduje się w ścisłej czołówce wagi ciężkiej federacji KSW i ugruntował swoją pozycję w drodze po kolejną szansę walki o mistrzowskie trofeum.
Komentarze (0)