Sam wpis Hieronima w mediach społecznościowych – skromne „Kolejny finał we Wtorkowcu” – sugeruje, że meldowanie się w decydującej fazie turnieju stało się dla niego tak naturalne, jak poranna kawa. Droga do tego sukcesu była jednak pełna zwrotów akcji.
Wyboisty początek i pucharowy walec
Zmagania w grupie nie były jednak spacerkiem „Hiro” zaczął od wydartego rzutem na taśmę zwycięstwa 3-2 z Michałem Kordybachą, by chwilę później zaliczyć zimny prysznic i ulec Szymonowi Rusinowi (2-3). Gdy jednak ruszyła faza pucharowa, Furgał wrzucił wyższy bieg i zamienił się w sportowy walec:
- 1/16: Błyskawiczne 3-0 z Mateuszem Gulem (Mateusz prawdopodobnie nawet nie zdążył się dobrze rozgrzać).
- 1/8: Horror z Kordianem Wiśniewskim wygrany 3-2.
- Ćwierćfinał: Spokojne odprawienie Filipa Strzechy (3-1).
- Półfinał: Absolutna dominacja. Franek Wlazło musiał przełknąć gorzką pigułkę i wynik 4-0 na korzyść Furgała.
Odcinek 2137: Furgał vs Szymański
I wtedy nadszedł finał, a w nim – niespodzianka dla nikogo – Krzysztof Szymański. Obaj panowie znają swoje trajektorie lotu lotek lepiej niż własne kieszenie, więc zamiast badania sił od razu przeszli do ciężkich grzmotów. Poziom był całkiem niezły. Hieronim rzucał ze świetną średnią 67.20, ale Krzysztof tego wieczoru odpalił tryb robota, kończąc ze średnią 71.87. Po zaciętej walce Szymański wygrał 5-3, ale obaj zawodnicy po raz kolejny udowodnili, że w lokalnym darcie rozdają karty.
Hieronimowi gratulujemy kolejnego podium do kolekcji. Czekamy na Wtorkowiec numer 39 – bukmacherzy już przyjmują zakłady, czy w finale znowu zobaczymy ten sam zestaw.
Komentarze (0)