Pierwsza połowa starcia w Trześni była widowiskiem dla koneserów. Gospodarze więcej utrzymywali się przy piłce i częściej przebywali na połowie drużyny z Babichy, ale sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. W 25. minucie trener Eugeniusz Sito musiał dokonać wymuszonej zmiany na pozycji bramkarza w swoim zespole. Chwilę potem przyjezdni próbowali zaskoczyć z rzutu wolnego rezerwowego Krzysztofa Żądło, ale piłka minęła bramkę i golkiper Aserto nie musiał interweniować.
Druga część spotkania rozpoczęła się od mocnego uderzenia. Po dośrodkowaniu Dariusza Michałka groźny strzał głową oddał Sylwester Krasoń. W ostatniej chwili futbolówkę z linii wybił jeden z obrońców z Babichy. Kluczowa dla losów akcja tego pojedynku miała miejsce chwilę potem. Po rzucie rożnym goście nie oddalili zagrożenia. Futbolówka trafiła do Tomasza Chmielowca, który zagrał ją w pole bramkowe, a tam piłkę do bramki z najbliższej odległości posłał obrońca miejscowych, Dariusz Mytych.
W kolejnych minutach obraz gry się nie zmienił. Zespół z Gminy Niwiska kontrolował sytuację i szukał okazji do podwyższenia prowadzenia. Po akcji dwóch doświadczonych zawodników, Dariusza Michałka i Tomasza Grabca, nad bramką uderzył ten drugi. Ten sam zawodnik miał jeszcze jedną okazję, ale także nie trafił w światło bramki. W końcówce okazji na drugą bramkę dla Aserto nie wykorzystał jeszcze Kamil Jezuwid i spotkanie zakończyło się skromną wygraną gospodarzy.
Aserto Trześń – LKS Babicha 1:0 (0:0)
Bramka: 1:0 Mytych 54.
Aserto Trześń: Mazurek (25. Żądło) - Cudo, Mytych, Krasoń, Tylutki (80. Lutowski), Ofiara (55. Grabiec), Hrycyszyn (70. Jadach), Bajor, Michałek (71. Wilk), Jezuwid, Chmielowiec (55. Errahimi). Trener Eugeniusz Sito.
LKS Babicha: Perc – Knap, Kuroń, Golba, Pazdro, Wilk, Mączyński, Pszeniczny, Ząbek, Maziarski, Jamrozy. Trener Roman Nowak.
Sędziował: Łukasz Siembab (Mielec).
Żółte kartki: Cudo, Chmielowiec, Krasoń, Bajor, Mytych.
Komentarze (0)