To kolejny przypadek pokazujący, jak skutecznie oszuści potrafią manipulować ludźmi. Choć metody ich działania się zmieniają, schemat pozostaje podobny - najpierw zdobyć zaufanie, wzbudzić emocje, a następnie nakłonić do przekazania pieniędzy.
Nie tak dawno na łamach Korso Kolbuszowskiego ostrzegaliśmy mieszkańców powiatu przed kolejnymi próbami oszustw telefonicznych. Kolbuszowscy policjanci informowali wówczas o sygnałach dotyczących telefonów od osób podszywających się m.in. pod członków rodziny, policjantów czy lekarzy.
Tym razem podobna historia wydarzyła się w innym miejscu Podkarpacia.
Obiecywali ogromny spadek
Jak poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Lubaczowie, do miejscowej jednostki zgłosiła się 60-letnia mieszkanka powiatu lubaczowskiego, która padła ofiarą oszustwa.
Kobieta prowadziła korespondencję za pośrednictwem portali społecznościowych oraz komunikatorów internetowych z osobą podającą się za obywatelkę Francji.
Nieznajoma miała wzbudzić zaufanie pokrzywdzonej, a następnie opowiedzieć historię o swojej ciężkiej chorobie i braku rodziny. Przekonywała, że chce przekazać jej majątek w wysokości 728 tys. euro.
Warunkiem otrzymania rzekomego spadku miało być jednak wcześniejsze uiszczenie kolejnych opłat - m.in. związanych z odblokowaniem i przekazaniem pieniędzy.
Kobieta uwierzyła w przedstawioną historię i wykonywała kolejne przelewy na wskazane rachunki. Łącznie straciła blisko 375 tys. złotych.
Oszuści grają na emocjach
Policjanci po raz kolejny przypominają, że podobne historie są jedną ze stałych metod działania przestępców.
Oszuści często wykorzystują ludzką dobroć, chęć pomocy albo nadzieję na rozwiązanie problemów finansowych. W przypadku tzw. oszustw spadkowych mechanizm jest podobny - ofiara ma uwierzyć, że czeka na nią duża suma pieniędzy, ale najpierw musi wykonać określone przelewy.
Funkcjonariusze podkreślają, że szczególną ostrożność należy zachować wobec osób poznanych wyłącznie w internecie.
Nie należy przekazywać pieniędzy osobom, których tożsamości nie można zweryfikować w rzeczywistości. Podejrzane powinny być również wszelkie prośby o opłacenie „podatków”, „kosztów przelewu”, „formalności bankowych” czy innych opłat warunkujących otrzymanie pieniędzy.
W Kolbuszowej też pojawiały się podejrzane telefony
Przypomnijmy, że początkiem września kolbuszowscy policjanci ostrzegali mieszkańców powiatu przed kolejną falą prób oszustw.
Do mieszkańców, szczególnie osób starszych, dzwoniły osoby próbujące wyłudzić pieniądze. Przestępcy podszywali się m.in. pod członków rodziny, policjantów czy inne osoby wzbudzające zaufanie.
Na szczęście wówczas nie odnotowano przypadku przekazania pieniędzy.
- Wiemy, że były telefony, ale nikt nikogo jeszcze nie oszukał. Nie odnotowano przekazań pieniędzy
- mówił w rozmowie z naszą redakcją podkom. Adrian Kocój z Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej.
Policjanci apelowali jednak, aby nie lekceważyć takich sytuacji.
Najważniejsza zasada - sprawdzić, zanim uwierzymy
Mundurowi przypominają, że w przypadku podejrzanego telefonu lub wiadomości nie należy działać pod wpływem emocji.
Jeżeli ktoś prosi o pieniądze, powołując się na nagłą sytuację, chorobę, wypadek albo wyjątkową okazję finansową, warto przerwać rozmowę i samodzielnie zweryfikować informacje.
Nie należy oddzwaniać na numer podany przez rozmówcę ani wykonywać przelewów na wskazane rachunki.
Warto również rozmawiać o takich zagrożeniach z bliskimi - szczególnie z seniorami, którzy często stają się celem podobnych działań.
Policjanci przypominają: żadna atrakcyjna historia, nawet o wielkim spadku, nie powinna zastąpić zdrowego rozsądku. W internecie bardzo łatwo stworzyć fałszywą tożsamość - znacznie trudniej odzyskać utracone pieniądze.
Komentarze (0)